Dziś

Abp Gallagher: upadek Zachodu nie jest nieodwracalny, a „pandemia” może pomóc go przezwyciężyć

(źródło: pixabay.com)

Chociaż słuszne jest mówienie o dekadencji, a nawet upadku Zachodu, to nadzieja jednak istnieje i ten upadek nie jest nieodwracalny – przekonuje watykański dyplomata, arcybiskup Paul Richard Gallagher.

Biskup, który często przemawia na forum ONZ, jest zdania, że pandemia może być impulsem prowadzącym do odwrócenia niekorzystnych trendów dotykających zachodnie społeczeństwa. – Zdaję sobie sprawę, że słuszne jest mówienie zarówno o dekadencji, jak i schyłku Zachodu, ale szczerze mówiąc nie podzielam tych opinii, ponieważ mam nadzieję i wiarę, zachowuję optymizm, który prowadzi mnie do przekonania, że przy odpowiednim zaangażowaniu możemy ponownie powstać – mówił Paul Richard Gallagher w wywiadzie udzielonym włoskiemu kwartalnikowi „Le Sfide”. Swój „ostrożny optymizm” uzasadniał m.in. tym, że po raz pierwszy od stulecia Europa i Zachód stają przed ogromnym wyzwaniem, jakim jest pandemia COVID-19. Pełni ona niejako funkcję jednoczącą, łącząc Zachód z resztą świata.

Dyplomata odpowiedzialny za relacje z innymi państwami w watykańskim Sekretariacie Stanu podkreślił, że obecnie zachodnie społeczeństwo „żyje i stawia czoła temu, czego wiele populacji Afryki i Azji doświadczyło wiele razy na przestrzeni lat”. – Pandemia – kontynuował – stanowi dla nas wyzwanie, przede wszystkim jeśli chodzi o nasze człowieczeństwo, o to w co wierzymy. Stanowi wyzwanie dla naszych systemów, rządów, struktur społecznych i ekonomicznych. Jest to paradoksalnie doświadczenie, które może nam pomóc nieco zrewidować priorytety i zastanowić się nad kierunkiem naszego rozwoju – wyjaśnił. Według niego, upadek nie jest nieodwracalny i „możemy odwrócić trend, stawiając czoła rzeczywistości”.

Angielski arcybiskup, który pełni swoją funkcję w Sekretariacie Stanu od 2014 r., odniósł się także do prześladowania chrześcijan na całym świecie. Prałat wyjaśnił, że Kościół czasami wydaje się bojaźliwy, ale „reagowaliśmy silnie, choć nie publicznie”. Dodał, że Watykan nie chce sprawiać wrażenia, iż to „Kościół podsyca zderzenie cywilizacji”, a taką właśnie narrację starają się rozpowszechniać co niektórzy. Abp Gallagher zauważył też, że wiele państw wahało się czy przyznać, że prześladowania są rzeczywistością dotykającą chrześcijan. – Taka postawa była na Zachodzie podyktowana różnymi powodami, a nie realiami najbardziej zagrożonych, gdzie istniała również tendencja do szerszego podejścia do problemu, mówiąc o prześladowanych mniejszości religijnych, a nie tylko chrześcijan, również po to, aby uniknąć odwetu – dodał. Biskup nie ma wątpliwości, że „rośnie wrażliwość” w kwestii prześladowanych chrześcijan, a nawet kilka rządów, w tym włoski i węgierski, podjęły inicjatywy wspierające prześladowaną ludność chrześcijańską.

Według abp Gallaghera, Stolica Apostolska jest zawsze otwarta na dialog i to nie tylko z władzami państw, ale także z organizacjami międzynarodowymi. Dodał jednak, że w tym „dialogu” pozostanie wiernym wartościom Kościoła „jest wyzwaniem”. – Jesteśmy i chcemy być otwarci na innych, ale często to inni chcą, abyśmy byli bardziej spójni – mówił, zwracając uwagę na brak wierności nauce Chrystusa ze strony wielu chrześcijan i brak konsekwencji w praktykowaniu swojej wiary. – Muzułmanin nie ma problemu z klęczeniem na macie na lotnisku Fiumicino, aby się modlić, ale chrześcijanin, katolik, zastanawia się dwa razy zanim zrobi znak krzyż, gdziekolwiek się pojawi. Nie chodzi o to, aby być bardziej odważnym, ale trochę bardziej sobą. Musimy zadać sobie pytanie, kim jesteśmy, kim chcemy być i jakie są rzeczy, które naprawdę mają dla nas znaczenie – komentował.

Abp Gallagher argumentował również, że Zachód musi być otwarty na naukę ze Wschodu, nawet, jeśli mamy problem z tamtejszymi systemami politycznymi i ich nie akceptujemy. Podał przykład Chin. W jego przekonaniu trzeba uwzględniać wiele aspektów celów, do których dążą inne państwa, w tym eliminację skrajnego ubóstwa. Chiny ogłosiły 23 listopada 2020 roku, że wykorzeniły „absolutną nędzę”. –  To ambitny projekt. Można krytycznie go przeanalizować i omówić wiele jego aspektów, ale nie możemy go ignorować – tłumaczył. Hierarcha zauważył, że Chiny postrzegają ubóstwo jako „skandal społeczny”, gdy tymczasem Zachód często zapominał w swoich programach i w polityce o tym wymiarze. Do tej pory nie udało się rozwiązać tego problemu, chociażby w minimalnym stopniu. – Być może zawsze będzie bieda – mówił Gallagher – ale warto przynajmniej zastanowić się, jak wyeliminować ubóstwo lub zmniejszyć nierówności gospodarcze i społeczne, które w ostatnich dziesięcioleciach dramatycznie wzrosły. Wskazał także, że nie zawsze rozumiał ideę Papieża Franciszka, jakoby trwała fragmentaryczna trzecia wojna światowa. Arcybiskup mówił, że rzeczywiście, jeśli świat się nie zjednoczy aby „rozwiązać niektóre konflikty, jeśli nie będziemy pracować nad zwiększeniem zrozumienia, jeśli nie będziemy tolerancyjni wobec różnorodności istniejących systemów politycznych i rządzenia, jestem przekonany, że staniemy przed czymś poważnym i naprawdę strasznym”.

Takim wyzwaniem jest konieczność dbania o stworzenie. Watykański dyplomata płynnie przeszedł w wywiadzie do odroczonego szczytu klimatycznego COP26, który ma się odbyć w listopadzie tego roku w Glasgow i będzie decydujący dla wdrożenia porozumienia paryskiego z 2015 r. – Musimy się zmienić – mówił, narzekając na ilość odpadów z tworzyw sztucznych, które następnie trafiają do rzek, mórz i oceanów. Tłumaczył, że każdy „musi działać w bardziej rozsądny sposób, biorąc pod uwagę, że każda działalność człowieka ma wpływ na przyrodę, a tym samym na samo nasze istnienie”.

W lutym hierarcha przekonywał podczas wirtualnego spotkania z ministrami spraw zagranicznych z innych państw, że rozbrojenie jest możliwe i istnieje nagląca konieczność pozbycia się broni jądrowej, chemicznej i biologicznej, a także przemyślenia narastającej konkurencji wojskowej w przestrzeni kosmicznej, rozwoju cyber broni i wykorzystywania do jej tworzenia sztucznej inteligencji (śmiercionośne systemy broni autonomicznej). – Należy wprowadzić konkretne i rozsądne ograniczenia we wszystkich tych przestrzeniach, gdyż leży to w interesie przyszłości gatunku ludzkiego – powiedział watykański dyplomata. – Rozbrojenie, rozwój i pokój to trzy współzależne kwestie. Ogromne wydatki na cele wojskowe, znacznie wykraczające poza to, co jest potrzebne do zapewnienia uzasadnionej obrony, napędzają błędne koło pozornie niekończącego się wyścigu zbrojeń, który uniemożliwia przeznaczenie potencjalnych zasobów na walkę z ubóstwem, nierównością, niesprawiedliwością, a także na edukację i zdrowie. Powiązanie bezpieczeństwa narodowego z gromadzeniem broni jest przykładem fałszywej logiki i pozostaje skandalem, ponieważ stwarza dysproporcję pomiędzy zasobami finansowymi i wywiadowczymi przeznaczonymi na służbę śmierci a zasobami zaangażowanymi w służbie życia – mówił. Watykański minister spraw zagranicznych wyraził również zaniepokojenie nielegalnym handlem bronią lekką, zwłaszcza w obszarach gęsto zaludnionych, stwarzając zagrożenie dla lokalnych wspólnot w miastach.

Źródło: cruxnoww.com, vaticannews.va

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(8)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie