9 października 2015

5 października Stany Zjednoczone wraz z jedenastoma innymi krajami oficjalnie zakończyły negocjacje w sprawie umowy o wolnym handlu (Partnerstwo Transpacyficzne, TPP). Obejmuje ona państwa wytwarzające w sumie 40 proc. światowego PKB.  Jak wielokrotnie już zaznaczył Barack Obama, umowa o swobodzie handlu ma za zadanie podważyć potęgę gospodarczą Chin.

 

Porozumienie o Partnerstwie Transpacyficznym, początkowo wspierane przez Republikanów i wielkie korporacje, teraz jest przez nich kwestionowane. Nie chcą go także Demokraci. Głosowanie nad ratyfikacją umowy może się odbyć najwcześniej w lutym 2016 r.

 

Amerykańskie korporacje farmaceutyczne, mleczarskie, tytoniowe czy chemiczne podnoszą alarm, że administracja Obamy poświęciła ich interesy w celu szybkiego zawarcia porozumienia. Japońskie koła biznesowe twierdzą, że gdyby teraz nie doszło do zawarcia umowy, dalsze negocjacje byłyby bezsensowne – przedstawiciele poszczególnych krajów zamierzali je zerwać.

 

Amerykańskie firmy mają nadzieję, że zmuszą kolejną administrację do renegocjacji niekorzystnych zapisów, tak jak było to w przypadku umowy o wolnym handlu z Koreą Południową.

 

W przypadku jedenastu państw przeforsowanie ewentualnych zmian będzie o wiele trudniejsze. – To była absolutnie najlepsza oferta, jaką Stany Zjednoczone mogły uzyskać, zważywszy na sytuację negocjacyjną – mówił magazynowi „Foreign Affairs” jeden z negocjatorów.

 

Przedstawiciel Handlowy Stanów Zjednoczonych Michael Froman przekonuje, że pakt wyeliminuje 18 tys. taryf, nałożonych przez inne kraje na amerykańskie towary. USA wyeliminują 6 tys. własnych taryf importowych. Instytut Gospodarki Międzynarodowej im. Petersona szacuje, że dzięki porozumieniu w ciągu 12 do 15 lat amerykański eksport będzie wyższy o 4,4 procent, import wzrośnie o 3,7 procent, a PKB zwiększy się o 0,2 procent.

 

Producenci tytoniu, leków, produktów mlecznych i cukru są niezadowoleni z układu. Amerykańskie firmy farmaceutyczne chciały 12-letniego okresu ochronnego danych testów klinicznych w przypadku leków surowiczych, wykonanych z żywych komórek lub krwi. Tymczasem główny negocjator USA został zmuszony do kompromisu z przedstawicielami kilku krajów, które chciały, by skrócić okres ochronny, aby leki były bardziej przystępne.

 

Koncerny ostatecznie uzyskały co najmniej pięć lat na wyłączność produkcji pewnych leków plus kolejne trzy lata, pod pewnymi warunkami. Firmy farmaceutyczne przekonują, że potrzebują 12 lat, aby odzyskać zainwestowane środki.

 

Raport komisji ds. wolnego handlu z 2009 r. zasugerował, że produkcja leków biologicznych jest tak kosztowna i trudna do naśladowania, że firmy nie potrzebują nawet żadnego okresu wyłączności danych, ponieważ przedsiębiorstwa z innych krajów i tak nie będą w stanie produkować tych leków taniej.

 

Lobby mleczarskie z Wisconsin ubolewa z powodu otwarcia rynku amerykańskiego dla produktów mleczarskich z Nowej Zelandii. Zaś firmy tytoniowe narzekają, że rząd USA pozbawił je możliwości korzystania z mechanizmu rozstrzygania sporów na linii inwestor-państwo (ISDS). Mechanizm pozwalał kierować sprawy do międzynarodowych sądów arbitrażowanych, zdominowanych przez prawników, reprezentujących interesy korporacji.

 

Amerykański biznes wciąż jednak będzie chroniony przez prawo, którego Waszyngton w ogóle nie zgodził się poddać negocjacjom. Chodzi o przepisy wewnętrzne np. tzw. ustawę Jonesa, która wymaga, aby wszystkie towary transportowane wodą pomiędzy portami USA były przewożone na statkach zbudowanych w Stanach Zjednoczonych. Statki muszą należeć do obywateli amerykańskich i muszą mieć załogę amerykańską. Stany Zjednoczone nie zgodziły się znieść barier ochronnych przemysłu tekstylnego, wysokich ceł na cukier, 25-proc. cła na japońskie ciężarówki, 2,5 proc. cła na samochody osobowe oraz części do nich (przeważnie 6-10 procent). Różne tego typu ograniczenia nie zostaną zmienione co najmniej przez 30, 25 i 15 lat w przypadku niektórych towarów.

 

Administracja Obamy, która – co prawda za priorytetowe uznała negocjacje w sprawie partnerstwa transatlantyckiego (układ z UE – TTIP), przyznała, że głównym celem negocjacji układu TPP było powstrzymanie ekspansji chińskiej w regionie Azji i Pacyfiku. Stany Zjednoczone poprzez podpisanie układu TPP, który jeszcze musi zostać ratyfikowany, co nie będzie proste –  twierdzą, że zapewniły sobie pozycję „łagodnego hegemona”. Zdaniem krytyków, TPP to układ chroniący interesy dwóch największych graczy: USA i Japonii.

 

Umowa o transpacyficznym partnerstwie (Trans-Pacific Partnership) obejmuje: USA, Australię, Brunei, Kanadę, Chile, Japonię, Malezję, Meksyk, Nową Zelandię, Peru, Singapur i Wietnam.

 

Źródło: foreign affairs.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie