2 września 2020

Berlin: Burmistrz prosi o pomoc, nie radzi sobie z przestępczością imigrantów

(fot. dw/youtube)

Sytuacja w Berlinie jest coraz trudniejsza – przyznaje to nawet skrajna lewica. Zielona burmistrz dzielnicy Friedrichshain-Kreuzberg, Monika Herrmann, poprosiła o większe siły policji. Nie radzi sobie z handlarzami narkotyków, którzy opanowali niektóre ulice i parki. Rozprowadzają nawet heroinę. A jeszcze niedawno berlińskie władze… promowały handel narkotykami.

 

Monika Herrmann jest burmistrzem dzielnicy Friedrichshain-Kreuzberg. Należy do partii Zielonych, która na sztandarach niesie otwartość na imigrantów i tolerancję wobec narkotyków. Okazuje się jednak, że polityczne slogany to jedno, a praktyka – coś zupełnie innego.

 

Monika Hermann prosi właśnie stołeczne władze o skierowanie do jej dzielnicy dodatkowych funkcjonariuszy policji. Niektóre ulice i parki całkowicie opanowali handlarze narkotyków. To przede wszystkim imigranci z Afryki. Jeszcze kilka lat temu władze Berlina bagatelizowały problem, ba, nawet wspierały narkomanię: w Berlinie powstał pomnik (sic!) afrykańskiego handlarza narkotyków, władze wskazywały też sprzedawcom marihuany konkretne miejsca, gdzie mogą prowadzić formalnie nielegalny handel.

 

Z biegiem czasu sytuacja się jednak zaostrzyła. Do marihuany dołączyły inne środki i dziś na ulicach dzielnicy Friedrichshain-Kreuzberg bez problemu można kupić nawet heroinę. Dilerzy szczególnie upodobali sobie park miejski Görlitzer Park, ale są obecni też w innych lokalizacjach, przyznaje Herrmann.

 

To nie jedyny problem, jaki dzielnica ma z imigrantami. Zielona burmistrz mówi też o potwornym zaśmieceniu. Przed kryzysem koronawirusa władze Berlina próbowały udawać, że za śmieci odpowiedzialni są turyści. Jednak turyści nagle zniknęli, a śmieci – bynajmniej. Koszty oczyszczania ulic i parków cały czas rosną, ale rządząca miastem koalicja jest w gruncie rzeczy bezradna – idzie po prostu o obyczaje okolicznej ludności.

 

Już w ubiegłym roku Monika Herrmann ubolewała z powodu opanowania parków Berlina przez niebezpieczne grupy. Przyznawała, że po zmroku nie miałaby odwagi pójść do miejskich parków, bo byłoby to dla niej zbyt niebezpieczne jako dla kobiety.

 

Źródła: jungefreiheit.de, PCh24.pl

 

Pach

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie