17 września 2019

Brak szacunku do papieża czy troska o Kościół? O Franciszku i jego krytykach [KOMENTARZ]

(zdjęcie ilustracyjne. fot. ANSA / FORUM)

Krytyka papieża to drażliwy temat. Część osób twierdzi bowiem, jakoby była całkowicie niedopuszczalna. Inni biorą w niej udział ze względu na miłość do Kościoła i Prawdy. Jeszcze inni jednak podejmują ją bez szacunku dla urzędu papieskiego lub w imię osiągnięcia czysto świeckich celów. Temat krytyki papieża podjął ostatnio sam Franciszek, przyznając, że ceni sobie konstruktywną krytykę. Warto przyjrzeć się bliżej temu problemowi.

 

Na początku września papież Franciszek wywołał kontrowersje swymi słowami, jakoby „krytyka ze strony Amerykanów stanowiła dla niego zaszczyt”. Następnie jednak 10 września biskup Rzymu  powiedział, że ceni sobie konstruktywną i uczciwą krytykę, jednak „potępia osoby podające pigułki z arszenikiem lub rzucające kamieniami, a następnie ukrywające swe ręce”. Stwierdził również, że modli się, aby nie doszło do schizmy, jednak obawia się jej gdyż jej widmo stanowi stałe ryzyko w historii Kościoła.

 

Papież stwierdził, że Bóg pozostawia ludzkiej wolności możliwość schizmy. W odpowiedzi na pytania dziennikarza „New York Times” Franciszek powiedział również, że zawsze przyjmował uczciwą krytykę. Podkreślił, że niezbędny jest dialog czy jakaś forma korekty w przypadku, w razie konieczności. Franciszek przyznał również, że krytycyzm spotyka go nie tylko ze strony Amerykanów, lecz także ze strony przedstawicieli kurii rzymskiej.

 

Jak zauważa Diane Montagne na łamach Life Site News, ów krytycyzm dotyczy choćby dokumentu z Abu Zabi. Podczas podróży do Zjednoczonych Emiratów Arabskich przyjęto deklarację, zgodnie z którą różnorodność religijna jest zgodna z wolą Bożą („Pluralizm i różnorodność religii, koloru skóry, płci, rasy i języka są wyrazem mądrej woli Bożej, z jaką Bóg stworzył istoty ludzkie” – za wiara.pl).

 

Warto przypomnieć, że podczas późniejszego spotkania z biskupami Kazachstanu papież przyznał, że chodziło mu o Boże przyzwolenie, dopust, a nie o wolę w rozumieniu pozytywnym. Oznacza to z grubsza, że o ile Bóg pragnie różnorodności płci jako czegoś bezwarunkowo dobrego, o tyle istnienie niechrześcijańskich religii jedynie dopuszcza. Biskupi Kazachstanu przyznali, że papież zgodził się na podanie tego doprecyzowania do wiadomości publicznej. Niemniej jednak, z oczywistych przyczyn, wskazane byłoby raczej dokonanie oficjalnej korekty przez sam Watykan.

 

Dubia czterech kardynałów

 

Inną sprawą, w której konstruktywni krytycy papieża nie zostali potraktowani najlepiej – pomimo swej katolickiej postawy – jest sprawa interpretacji Amoris Laetitia i kwestii dopuszczenia rozwodników do Komunii świętej. Papież nie odpowiedział wprost na dubia wyrażone przez 4 kardynałów: Carlo Caffarę, Leo Raymonda Burke’a, Joachima Meisnera, Waltera Brandmüllera. Dotyczyły one pięciu kwestii związanych z interpretacją papieskiej adhortacji. Kardynałowie pytali, czy w świetle budzących kontrowersje punktów Amoris Laetita możliwe jest rozgrzeszenie i dopuszczenie do Komunii świętej rozwiedzionych żyjących w nowych związkach małżeńskich.

 

Po drugie zapytali czy wciąż można mówić o istnieniu czynów wewnętrznie złych. Po trzecie zaś zapytali czy można twierdzić, jakoby osoby żyjące wspólnie w powtórnym związku znajdowały się w stanie grzechu ciężkiego. Zadali również pytanie czy nadal należy twierdzić, że czyny wewnętrznie złe nie mogą być uznane za dobre. Piąte zaś pytanie dotyczyło roli sumienia w kontekście encykliki Veritatis Splendor, w której Jan Paweł II potępił koncepcję „sumienia kreatywnego”.  

 

Zgodnie z tradycją odpowiedź na dubia powinna być udzielana w formule „tak” lub „nie”. Jednak papież nigdy nie udzielił formalnej, zgodnej ze zwyczajem odpowiedzi na wątpliwości kardynałów. Stało się tak, pomimo że rok później kardynał Raymond Burke zwrócił się ponownie do papieża Franciszka i całego Kościoła z pilnym i ostatecznym apelem o wyjaśnienie wątpliwości związanych z interpretacjami adhortacji apostolskiej.

 

Nie oznacza to bynajmniej, że wątpliwości dotyczące krytyków Amoris Laetitia zostały całkowicie zignorowane. Wszak papież napisał list do biskupów argentyńskich, w którym pochwalił ich za dopuszczenie części rozwodników w nowych związkach od sakramentów. Potwierdził również, że jest to właściwa interpretacja Amoris Laetitia. Ponadto zdaniem papieża formuła odpowiedzi tak/nie okazuje się niewystarczająca do odpowiedzi na skomplikowane kwestie. Trudno jednak uciec od twierdzenia, że zasłużeni ludzie Kościoła, tacy jak autorzy dubiów zasłużyli na bezpośrednią odpowiedź na wszystkie interesujące ich kwestie.

 

Kardynałowie Burke i Müller

 

Kontrowersje budzi także postawa Franciszka wobec jednego z autorów dubiów i krytyków progresywnych zmian w Kościele, kardynała Leo Raymonda Burke’a. W 2014 roku amerykański purpurat utracił stanowisko prefekta Sygnatury Apostolskiej, co wywołało kontrowersje. Wiadomo bowiem, że podczas synodu o rodzinie wyrażał on konserwatywne poglądy, uznawane za sprzeczne z linią Franciszka.

 

Ponadto w listopadzie 2014 roku w wywiadzie dla Vida Nueva hierarcha mówił o odczuciu, jakobyśmy żyli w Kościele pozbawionym steru [cathnews.co.nz]. Po czterech dniach został zwolniony z funkcji prefekta Sygnatury Apostolskiej i otrzymał funkcję prefekta zakonu Kawalerów Maltańskich. Papież zaprzeczył jednak jakoby stało się to za karę.

 

Z kolei w lutym 2017 roku kardynał Burke został zawieszony w obowiązkach Patrona Zakonu Maltańskiego, o czym poinformował Wielki Mistrz Matthew Festing. Autorowi trudno wyrokować o roli papieża w tej kwestii (lub jej braku). Pozostaje jednak faktem, że podczas pontyfikatu Franciszka pozycja wybitnego amerykańskiego kanonisty w Kościele znacząco się pogorszyła.

 

Niejako na marginesie warto odnotować także casus kardynała Gerharda Ludwiga Müllera. Podczas swej posługi prefekta Kongregacji Nauki Wiary wstrzymywał się od polemiki z papieżem. Wskazywał natomiast na zgodność tej adhortacji z dotychczasową nauką Kościoła. Oznaczało to, że opowiadał się przeciw dopuszczeniu rozwiedzionych w nowych związkach do Komunii świętej, co jak się wydaje, kłóci się z interpretacją Franciszka wyrażoną w liście do biskupów argentyńskich. Gerhard Ludwig Müller w ostatnim dniu jego posługi papież poinformował go, że do przedłużenia kadencji nie dojdzie. Czy powodem była interpretacja Amoris Laetitia?

 

Oczywiście papież sprawuje w Kościele władzę jurysdykcyjną i do tego (i innych tego typu) posunięć ma pełne prawo. Pewien niesmak co do stylu jednak pozostał.

 

Instytut Jana Pawła II i walka o rodzinę

 

W kontekście losu osób wiernych tradycyjnej nauce Kościoła warto wspomnieć również o wykładowcach Instytutu Jana Pawła II. Ośmiu członków dotychczasowej kadry akademickiej utraciło pracę w Instytucie: ksiądz Livio Melina, ojciec José Noriega, profesor Stanisław Grygiel, Monika Grygiel, profesor Maria Louisa Di Pietro, siostra Vittorina Marini, o. prof. Jarosław Kupczak OP, ks. dr Przemysław Kwiatkowski. Kardynał Angelo Scola uznał zmiany za „storpedowanie” Instytutu Jana Pawła II wskutek „czystki” w gronie wykładowców – podał KAI.

 

W Instytucie Jana Pawła II dokonuje się zatem usuwanie a w każdym razie ograniczanie wpływów zwolenników tradycyjnej nauki Kościoła o małżeństwie i rodzinie, którzy niekoniecznie pozostają w zgodzie z aktualną polityką Rzymu. Przewidziała to siostra Łucja, pisząc w liście do kardynała Caffarry, że „ostateczna bitwa między Panem a królestwem szatana będzie o małżeństwo i rodzinę. Nie obawiaj się, ponieważ każdy, kto pracuje dla świętości małżeństwa i rodziny zawsze będzie zwalczany i zawsze będzie napotykał wiele przeciwności, gdyż jest to kwestia kluczowa”. Zapewniła jednocześnie o ostatecznym zwycięstwie Matki Bożej.  

 

O powadze sprawy świadczy zaangażowanie się w nią Benedykta XVI, rzadko obecnie angażującego się w problemy Kościoła. Przyjął on ks. prof. Livio Melinę na audiencji, pobłogosławił oraz zapewnił o swej modlitwie i solidarności.

 

Los krytyków papieża Franciszka często nie jest zatem godny pozazdroszczenia. Ktoś mógłby powiedzieć – że to dobrze, wszak sami sobie zgotowali ten los. Ba, czyż władza papieża nad Kościołem nie jest zasadą, której katolicki konserwatysta czy tradycjonalista powinien przyklasnąć? Owszem, ale nawet władza papieska nie jest nieograniczona. Przeciwnie, jest ona służebna wobec Prawdy. Czyż jednak papież nie jest nieomylny? Owszem jest, ale ta nieomylność dotyczy szczególnych rodzajów wypowiedzi. Nie chodzi tu o nieomylność 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu.

 

Zresztą krytyka papieża nie jest w chrześcijaństwie czymś nowym. Wystarczy wspomnieć słowa świętego Pawła skierowane pod adresem świętego Piotra: „gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył” oraz „Gdy więc spostrzegłem, że nie idą słuszną drogą, zgodną z prawdą Ewangelii, powiedziałem Kefasowi wobec wszystkich: Jeżeli ty, choć jesteś Żydem, żyjesz według obyczajów przyjętych wśród pogan, a nie wśród Żydów, jak możesz zmuszać pogan do przyjmowania zwyczajów żydowskich?”.

 

Dziś zaś problemem dostrzeganym przez konstruktywnych krytyków papieża jest raczej skłanianie katolików do akceptowania zwyczajów liberalnych. Cieszy fakt, że Franciszek dostrzegł wartość konstruktywnej krytyki. Pokazuje to, że dopuszczający się jej i czyniący to z miłości do Kościoła kardynałowie czy biskupi nie czynią nic niewłaściwego nawet w oczach Franciszka. Czy dotrze to również do jego bezkrytycznych apologetów?

 

Marcin Jendrzejczak

 

Czytaj także: Krystian Kratiuk: Kardynał jak nie z tego świata 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie