3 kwietnia 2020

Brakuje rąk do pracy przy zbiorach. Europejscy rolnicy improwizują

(fot. CIRO DE LUCA / Reuters)

Zamknięcie granic związane z walką z koronawirusem spowodowało odcięcie dopływu pracowników sezonowych do krajów Europy Zachodniej. Aby nie dopuścić do katastrofy, rolnicy w porozumieniu z rządami państw zachęcają bezrobotnych, imigrantów i studentów do pomocy przy tegorocznych zbiorach.

 

Sytuacja z koronawirusem poważnie pokrzyżowała plany rolników z Hiszpanii, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Bazująca na pracy robotników sezonowych branża, z dnia na dzień została pozbawiona siły roboczej. Jeżeli nie znajdą się osoby chętne do pracy na plantacjach, tegoroczne zbiory zgniją na polach.

 

Szczególnie zagrożone są uprawy truskawek w Irlandii i Anglii, szparagów w Niemczech czy winogron we Włoszech. Niebezpieczeństwo kryzysu wisi nad największym dostawcy warzyw i owoców w Unii Europejskiej, Hiszpanii. Nieco więcej czasu mają producenci wina Beaujolais nouveau z Francji czy Włoch, gdzie zbiory zaczynają się w połowie września.

 

Obecnie jesteśmy bardzo ograniczeni, jeżeli chodzi o wystarczającą ilość rąk do pracy przy zbiorach – mówi Pedro Barato, przedstawiciel największego stowarzyszenia rolniczego w Hiszpanii, Asaja. – Potrzebujemy osób do pracy w polu, jak i zachowujących odpowiednie przepisy dotyczące zdrowia. Jeżeli na wsi nie będzie miał kto zbierać plonów, zostaniemy w miejscu a na rynku pojawią się niedoboru – alarmuje.

 

W samej prowincji Huelva (Andaluzja) w tym roku pracuje jedynie 7 tys. ze spodziewanych 19 tys. pracowników z Maroka. Reszta nie zdążyła wydostać się z kraju przez zamknięciem granic.

 

Na działalności pracowników sezonowych oparta jest w dużej mierze włoska branża winiarska. Aż 90 proc. z nich pochodzi z Rumunii, która również zamknęła granice. Do pracy przy letnich zbiorach co roku potrzebne jest ok. 250 tys. pracowników. – Koronawirus oraz ograniczenie transportu oznacza, że ludzie nie przyjadą do nas do pracy z daleka. A ci, którzy mogliby przyjechać będąc w kraju muszą odbyć 14 dniową kwarantannę, oraz kolejną, kiedy wrócą do domów. Dlatego większość decyduje się w ogóle nie przyjeżdżać – mówi Massimiliano Giansanti, przewodniczący „Confagricolturi”.

 

W Niemczech zabraknie ok. 300 tys. pracowników z zagranicy. Nasz zachodni sąsiad uruchomił stronę internetową „Pomoc dla Roli”, zrzeszającą rolników i osoby chętne do pracy w tym charakterze. Apel o włączenie się w tegoroczne zbiory kierowany jest głównie do osób, które w obecnej sytuacji straciły pracę lub studentów, którym odwołano zajęcia.

 

Francja spodziewa się niedoboru niemal 200 tys. pracowników z Polski i Hiszpanii. Francuski minister rolnictwa, Didier Guillaume zwrócił się do niepracujących z powodu epidemii koronawirusa; hotelarzy, studentów, hostess czy fryzjerów o podjęcie pracy na roli. Przekonywał, że jeżeli taka sytuacja się utrzyma to francuskie rolnictwo otrzyma cios, po którym długo będzie się podnosić.

 

Do pomocy zachęcani są również szukający azylu nielegalni imigranci. Niektóre rządy oferują im uzyskanie dokumentów w zamian za pomoc w uprawach. Na taki pomysł wpadła Teresa Bellanova, włoska minister rolnictwa. W rejonie Seine-et-Marne leżącym na zachód od Paryża, przy zbiorach jagód i szparagu pracuje już ok. 70 azylantów. Ze względu na ciężkie warunki pracy i możliwość zakażenia, niektórzy przestrzegają przed wkroczeniem w „nową formę niewolnictwa”, natomiast środowiska związane z Frontem Narodowym Marie Le Pen przestrzegają przed angażowaniem nielegalnych imigrantów do pracy w rolnictwie w ogóle.

 

Źródło: theguardian.com

PR

 

 

Polecamy także nasz e-tygodnik.

Aby go pobrać wystarczy kliknąć TUTAJ.

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie