25 marca 2021

Co skłoniło kanclerz Merkel do zmiany decyzji w sprawie wielkanocnego lockdownu?

(źródło: pixabay.com)

Niemiecki portal thelcoal.de wyjaśnia, że kanclerz Niemiec Angela Merkel zrezygnowała z „twardego lockdownu” w Wielkanoc, ponieważ ustanowione obostrzenia trwające od Wielkiego Czwartku do Poniedziałku Wielkanocnego rodziły poważne konsekwencje finansowe dla pracodawców. Nie bez znaczenia był także opór duchownych.

 

W środę po południu Angela Merkel wydała dramatyczne oświadczenie, w którym nazwała swoją decyzję o ogłoszeniu blokady i zamknięciu gospodarki na pięć dni w Wielkim Tygodniu „błędem”. Twierdziła, że miała jak najlepsze intencje, ale planowane ograniczenia nie były możliwe do wdrożenia w tak krótkim czasie. Decyzja o przekształceniu Wielkiego Czwartku i Wielkiej Soboty w jednorazowe „dni odpoczynku” wywołała ogromne zamieszanie, ponieważ termin używany przez Merkel: ruhetag (dzień odpoczynku) nie ma jasnej definicji prawnej.

 

Pracodawcy zastanawiali się, czy Merkel miała na myśli, że te dwa dni miały stać się jednorazowymi świętami. Jeśli tak, miałoby to poważne konsekwencje w postaci konieczności wypłaty wynagrodzeń pracownikom, chociaż formalnie pozostawaliby w domu. Ponadto, by wdrożyć to zarządzenie, władze landów musiałyby najpierw stworzyć nowe przepisy, uznając te dwa dni za święta państwowe. Przedsiębiorcy podnosili także argumenty dotyczące sposobu zmiany łańcucha dostaw w tak krótkim czasie.

 

Wobec powyższych obaw i trudności kanclerz Merkel ostatecznie uznała pomysł zamknięcia rodaków w domu na pięć dni za „pomyłkę” i porzuciła koncepcję ruhetag. Oznacza to, że ludzie będą normalnie pracować w Wielki Czwartek i w Wielką Sobotę. W te dni otwarte będą także sklepy. Thelocal.de przyznaje także, że nie bez znaczenia była reakcja przedstawicieli Kościoła katolickiego i denominacji protestanckich. Zniechęcanie do udziału w nabożeństwach Wielkiego Tygodnia wywołało spore oburzenie wśród wierzących. Oburzenie wyraził nawet sam minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer, który mówił, że zaskoczyło go, iż chrześcijańskie partie wymagają od kościołów, aby powstrzymały się od odprawiania nabożeństw i to w najważniejszym dla chrześcijan czasie Wielkanocy. – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych opracowało wspólnie z kościołami plany sanitarne na bardzo wczesnym etapie pandemii i do dziś działają one bez zarzutu – komentował polityk.

 

Kanclerz Angela Merkel z partii Chrześcijańskich Demokratów (CDU) i premierzy 16 landów uzgodnili we wtorek wczesnym rankiem, że w Wielkanoc będą dodatkowe ograniczenia, aby przerwać trzecią falę koronawirusa. Życie publiczne, prywatne i gospodarcze miało zostać w dużej mierze zamrożone od Wielkiego Czwartku do Poniedziałku Wielkanocnego. Politycy polecili wspólnotom religijnym organizowanie jedynie wirtualnych nabożeństw. Jednak na te zalecenia natychmiast zareagowali przedstawiciele Kościoła katolickiego oraz protestanckiego, dając jasno do zrozumienia, że się na to nie zgadzają. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec Georg Bätzing i przewodniczący Rady Kościoła Ewangelickiego Heinrich Bedford Strohm powiedzieli, że prośba kanclerz ich zaskoczyła. Szef Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich Thomas Sternberg zaznaczył, iż otwieranie drzwi kościołów w Wielkanoc to coś innego niż otwieranie sklepów. – To nie jest lekkomyślność, ale można to zrobić odpowiedzialnie, zachowując ścisłe zasady – dodał.

 

Niektórzy przywódcy landów zasugerowali we wtorek, że nie wdrożą nowych regulacji, mimo że zgodzili się na nie podczas spotkania z poniedziałku na wtorek. Premier Dolnej Saksonii Stephan Weil (SPD) powiedział w rozmowie z publicznym nadawcą ZDF, że „wiemy, iż jest to szczególny obszar. Dlatego chcemy najpierw porozmawiać, zanim podejmiemy decyzję”. Premier Saksonii Michael Kretschmer jasno dał do zrozumienia, że jego land nie zakaże kościołom sprawowania nabożeństw z udziałem wiernych. Wyraził nadzieję, że „kościoły, wspólnoty religijne znajdą mądrą i odpowiedzialną drogę sprawowania obrzędów z udziałem wiernych”.

 

Wobec ogólnego fermentu Merkel i przywódcy landów wezwali w środę do nadzwyczajnych rozmów uzupełniających, by rozwiązać zamieszanie i uspokoić nastroje z powodu nowych obostrzeń. Chociaż kanclerz nie odniosła się konkretnie do tej kwestii na konferencji prasowej w środę, to jednak rząd wycofał się z sugestii, by wszelkie nabożeństwa były wirtualne. Zastępca rzecznika Merkel, Ulrike Demmer, zapewniła w środowe wiernych, że rząd „szuka rozwiązań” i prowadzi już rozmowy z przedstawicielami Kościoła katolickiego oraz wspólnot protestanckich, aby umożliwić uczestnictwo w nabożeństwach, zachowując jednocześnie bezpieczeństwo wiernych. Przywódcy religijni wzywają do osobistego, a nie wirtualnego udziału we Mszy w Niedzielę Wielkanocną.

 

W środę po południu rząd opublikował na swojej stronie internetowej aktualizację obostrzeń sanitarnych, sugerując, że „tak jak poprzednio, prywatne spotkania są możliwe tylko w tym czasie [Wielkanocy] z udziałem maksymalnie 5 osób z dwóch gospodarstw domowych oraz dziećmi do 14 roku życia”. Jednocześnie nie ma już odniesienia do „zakazu gromadzenia się” w przestrzeni publicznej, ponieważ panowało pewne zamieszanie, co do tego, co dokładnie stanowi zgromadzenie. Wcześniej w poniedziałek Merkel napominała rodaków, mówiąc, że przez pięć dni Wielkanocy ludzie powinni pozostać w domu. W najbliższych dniach każdy land ma przedstawić własne plany dot. obostrzeń sanitarnych. Bawarski lider Markus Söder podkreślił w środę, że zwrot o 180 stopni „oznacza tylko jedną rzecz w Bawarii: czwartek i sobota nie są już dniami odpoczynku”.

 

Źródło: thelocal.de

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(7)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie