13 września 2018

„Corriere dela Sera”: papież zmieni przynajmniej trzech kardynałów w Radzie Dziewięciu

(By Nacho Arteaga nachoarteaga (https://unsplash.com/photos/g453jQQnJ-U) [CC0], via Wikimedia Commons)

Włoski dziennik „Corriere dela Sera” twierdzi, że papież zmieni co najmniej trzech członków w tzw. Radzie Dziewięciu Kardynałów (grupa C9) – organie doradczym Franciszka. Grupa ma też jeszcze w tym tygodniu przedstawić plan reformy Kurii Rzymskiej.

 

„Przetasowania” w C9, o których pisze włoska gazeta, „biorąc pod uwagę także zaawansowany wiek niektórych jego członków”, ale przede wszystkim niektóre żenujące sytuacje, miałyby dotyczyć m.in. emerytowanego kardynała Santiago de Chile, Francisco Javiera Errázuriza. Jest on oskarżony o tuszowanie afery homoseksualnej i pedofilskiej z udziałem kapłanów w Chile.

 

Stanowisko – wg włoskiego dziennika – miałby stracić także kard. George Pell w związku z toczonymi sprawami w Australii, także za domniemane tuszowanie podobnych przestępstw.

 

Gazeta wskazuje, że jest to odpowiedź Stolicy Apostolskiej „na to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach”, a mianowicie list byłego nuncjusza w USA Carla Marii Viganó.

 

Watykan musi także zareagować na tzw. raport Jaya sporządzony przez śledczych z Pensylwanii, w którym wymieniono przypadki nadużyć wobec ponad tysiąca dzieci popełnionych przez 301 księży, począwszy od lat czterdziestych i trwających przez 70 lat.

 

W najbliższych dniach Franciszek spotka się w Rzymie z kardynałem Danielem DiNardo, przewodniczącym amerykańskiego episkopatu, wraz z delegacją amerykańskich biskupów. Sam DiNardo poprosił o wysłuchanie, aby „uzyskać poparcie papieża dla planu działania” i „poprawić procedury”, „uprościć zgłaszanie nadużyć oraz niewłaściwego zachowania biskupów”. Innymi słowy, aby osiągnąć „większą skuteczność i przejrzystość, przede wszystkim w postępowaniu dyscyplinarnym wobec biskupów”.

 

Pozostali członkowie: Óscar Maradiaga i Giuseppe Bertello – obaj hierarchowie mają prawie 76 lat, indyjski duchowny Oswald Gracias, niemiecki kardynał  Reinhard Marx i amerykański kard. Sean Patrick O’Malley (który przewodniczy Komisji Watykańskiej ds. Ochrony Nieletnich), a także Sekretarz Stanu, Pietro Parolin prawdopodobnie pozostaną w C9.

 

Jednocześnie, po pięciu latach pracy, grupa C9 ma przedstawić jeszcze w tym tygodniu swoje propozycje reformy Kurii i projekt nowej konstytucji.

 

Jako organ pomagający Franciszkowi w zarządzaniu sprawami kościelnymi, kardynałowie zapewnili pełne wsparcie dla papieża, jeśli chodzi o problem zajęcia się sprawami nadużyć seksualnych.

 

Jednak, już przy okazji wizyty Franciszka w Chile, katoliccy publicyści ostrzegali przed groźbą pogrążenia Kościoła w wielkim skandalu z powodu rosnących wpływów homo lobby i tuszowania przestępstw duchownych nawet przez kardynałów zasiadających w C9.

 

Kilka miesięcy temu Riccardo Cascioli, redaktor naczelny pisma „La Nuova Bussola Quotidiana”, pisarz i publicysta katolicki, dyrektor CESPAS (Centro Europeo di Studi su Popolazione, Ambiente e Sviluppo), który nie raz przeprowadzał wywiady z czołowymi hierarchami Kościoła pisał, że w związku ze skandalem dotyczącym wykorzystywania seksualnego w Chile, również Watykanowi grozi „eksplozja”.

 

Tłumaczył, że ujawnione fakty molestowania homoseksualnego w Chile dowodzą, iż problemem w Kościele nie są przypadki pedofilii, ale homoseksualizmu i przejmowanie przez lobby homoseksualne czołowych stanowisk w hierarchii kościelnej.

 

Jest to rzeczywistość od dawna  skrywana i nieprzyjemna dla „lobby homoseksualistów”, zaangażowanych w promowanie normalizacji sodomii w Kościele – zauważył Cascioli w artykule zatytułowanym „Chiesa, il problema non e la pedofilia ma l’omosessualita”.

 

Publicysta wskazał, że w ciągu ostatnich kilku lat jesteśmy świadkami bezprecedensowej ofensywy homoseksualnej, która doprowadziła do ataku na Katechizm. Przypadek rekolekcji dla par homoseksualnych w Turynie – obecnie zawieszonych po oburzeniu wiernych – propozycja przewodniczącego  episkopatu Niemiec kard. Marxa odnośnie błogosławienia homoseksualnych par, to tylko niektóre epizody głębokiego kryzysu w Kościele. 

 

Włoski publicysta odniósł się do skandalu i rozległych prób jego tuszowania w Chile przede wszystkim, ale teraz także w Rzymie, czyli do kwestii słynnego chilijskiego księdza Fernando Karadimy, który „formował” setki przyszłych kapłanów i biskupów, w tym bp. Juana Barros.

 

Decyzje i wypowiedzi papieża, zdecydowanie stojącego w obronie bp. Barrosa, jeszcze bardziej podkopało osobistą wiarygodność samego papieża, który deklarował zdecydowaną walkę z pedofilią. Nawet tzw. środowisko progresywne krytykowało Franciszka.

 

Papież w styczniu 2015 r. mianował ks. Barros biskupem Osorno, pomimo silnego sprzeciwu części chilijskiego episkopatu i wiernych tej diecezji. Hierarcha był oskarżany o ukrywanie wielokrotnych przypadków molestowania seksualnego nieletnich przez swego przyjaciela (wcześniej wychowawcę i duchowego nauczyciela) ks. Fernando Karadimę. – Niezależnie od tego, jak na to spojrzeć, sprawy te były przerażające, skandaliczne i Kościół stracił wiarygodność – mówił przy okazji pielgrzymki Chilijczyk, który obecnie jest dyrektorem generalnym Advocate Community Partners, sieci klinik w Nowym Jorku.

 

 

Antonio Delfau, były długoletni redaktor magazynu „Mensaje”, prowadzonego przez jezuitów w Chile powiedział, że nominacja bp. Barros podkopała to, co Franciszek mógł osiągnąć w tym kraju. O. Delfau zwracał uwagę, że nominacja bp Barrosa była kwestionowana nie tylko przez świeckich, ale także licznych biskupów.

 

 

Watykan konsekwentnie bronił charyzmatycznego kapłana Karadimę. O jego przypadkach molestowania wiedział już w 2004 roku, jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II. Dopiero po ujawnieniu przez media szczegółów molestowania i wzburzeniu opinii publicznej, Stolica Apostolska wszczęła postępowanie zakończone w 2011 roku uznaniem ks. Karadima winnego zarzucanych mu czynów molestowania seksualnego. Otrzymał karę suspensy, dożywotniej pokuty i modlitwy. Nie mógł publicznie koncelebrować Mszy Świętą, a jednak zakaz ten nagminne łamał.

 

 

Franciszek – jak wynika z dokumentów – mianując biskupa Barrosa ordynariuszem diecezji Osorno wiedział o jego zażyłych kontaktach z ks. Karadimą i o kontrowersji wokół jego osoby. Co więcej, ujawnione później m.in. w Chile nagranie, w którym papież ganił Chilijczyków za to, że bezpodstawnie oskarżali biskupa, wywołało jeszcze większą konsternację i oburzenie społeczne, a także wzrost antykościelnego nastawienia. Także podczas niedawnej pielgrzymki Franciszek bronił biskupa i zarzucał innym, że go oczerniają, że nie mają „żadnych dowodów” przeciwko biskupowi Barros.

 

To stanowisko Franciszek powtórzył podczas konferencji prasowej w samolocie powracającym z pielgrzymki z Chile i Peru do Rzymu, chociaż starał się nieco ważyć słowa, ze względu na publiczną wypowiedź  w tej sprawie kardynała O’Malleya, jednego z dziewięciu doradców powołanych przez papieża, aby zreformować Kurię Rzymską. Jest on także przewodniczącym Watykańskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich.

 

Papież stwierdził, że nigdy nie otrzymał żadnych dowodów od domniemanych ofiar nadużyć, które oskarżałyby wprost ks. Barros o tuszowanie sprawy wykorzystywania seksualnego nastoletnich chłopców.

 

Agencja AP opublikowała dokument pokazujący, że było dokładnie na odwrót. Kardynał O’Malley w kwietniu 2015 r. osobiście przekazał papieżowi ośmiostronicowy list, w którym jedna z ofiar księdza Karadimy opisała szczegóły dotyczące jego wykorzystywania, a także bezpośrednio obciążające bp. Barrosa.

 

„Co więcej – napisał publicysta –  to zaprzeczenie wersji wydarzeń przez  papieża wydaje się wisienką na torcie  postawy, która już spowodowała sporo zamieszania. W rzeczywistości już w 2014 r. papież Franciszek zarządził, że Barros zrzeknie się swojej posługi biskupiej, ale potem cofnął decyzję i mianował go biskupem Osorno. Bronił tej nominacji mieczem, pomimo krytyki Konferencji Biskupów w Chile”.

 

I dalej: „ Papież nie wyjaśnił zmiany swojego stanowiska nawet, gdy wrócił z Chile, ale źródła watykańskie wskazują, iż prawdziwą przyczyną tej transformacji był kardynał Francisco Javier Errazuriz. Były arcybiskup Santiago jest w rzeczywistości członkiem słynnej grupy „C9” (Rady Dziewięciu Kardynałów), którzy wspierają papieża w reorganizacji Kurii Rzymskiej. Errazuriz z pewnością cieszy się zaufaniem i szacunkiem papieża, który chciał, aby był członkiem C9, ale w Chile jest on znany jako wielki insabbiatore, ponieważ od lat uniemożliwiał podjęcie działań przeciwko Karadimie i opóźniał pojawienie się jakiegokolwiek raportu, który by ujawniał prawdą na ten temat”.

 

Redaktor naczelny włoskiego pisma twierdził nawet, że kardynał wpłynął na postawę papieża. „Niezależnie jednak od rekonstrukcji faktów dotyczących sprawy bp  Barros, skandal w Chile jest ważny, ponieważ potwierdza to, co już jest dobrze znane, ale zawsze było przemilczane” – napisał Cascioli.

 

I dalej: „Tak zwane przypadki pedofilii w rzeczywistości dotyczą w przeważającej mierze incydentów homoseksualnych. Jak wiadomo, pedofilia właściwie odnosi się do skłonności seksualnych osób dorosłych w stosunku do dzieci w  wieku poprzedzającym dojrzewanie. Gdy ta skłonność jest skierowana w odniesieniu do nastolatków, zamiast o homoseksualizmie mówi się o efebofilii inicjowanej przez osoby homoseksualne.  Z tym właśnie mamy do czynienia w przypadku skandalu w Chile i dotyczy to również co najmniej 80 proc. przypadków, które są błędnie podawane w mediach jako przypadki pedofilii w Kościele. Jest to przynajmniej wniosek, który wyłania się z raportów John Jay College na temat nadużyć zarejestrowanych w Kościele w Stanach Zjednoczonych”.

 

Publicysta tłumaczy: „Mogłoby się wydawać, że to niewielka różnica – ktoś mógłby powiedzieć, że  wciąż mamy do czynienia z nadużyciem nieletnich – ale jest to w istocie kwestia fundamentalna, ponieważ pozwala ona nam jasno stwierdzić, że problemem w Kościele nie jest pedofilia, lecz homoseksualizm”.

 

„To rzeczywistość, którą usiłuje się ukrywać, ponieważ jest nieprzyjemna dla lobby homoseksualistów zaangażowanych w promowanie normalizacji sodomii w Kościele. Nade wszystko w ciągu ostatnich kilku lat jesteśmy świadkami bezprecedensowej ofensywy homoseksualnej, która teraz doprowadziła do ataku na Katechizm, czego doświadczyliśmy chociażby w ostatnich kilku dniach” – dodawał autor artykułu.

 

Wg publicysty, nie powinny więc dziwić działania pewnych środowisk w Kościele promujących akceptacje homoseksualizmu, który – jak stwierdza Katechizm – jest „obiektywnie nieuporządkowaną skłonnością”.

 

„Nie jest przypadkiem, że na przykład we Włoszech blokuje się apostolaty akompaniamentu zgodnego z nauczaniem Kościoła – jak np. inicjatywy stowarzyszenia Courage i Lot Association Luci di Tolve –  faworyzując grupy, które promują doświadczenia LGBT i utrzymujące, że homoseksualizm jest orientacją seksualną, podobnie jak heteroseksualizm. Jest to dowód na to, jak bardzo lobby homoseksualne zakorzeniło się w Kościele. W rzeczywistości możemy z całą pewnością stwierdzić, że lobby to aktywnie wspina się po drabinie hierarchii, zajmując kluczowe stanowiska w Watykanie, w wielu diecezjach i strukturach kościelnych (nie wspominając o mediach, patrz na przykład Avvenire). Można spokojnie powiedzieć, że lobby homoseksualne nigdy nie było tak potężne w Kościele, a obecny bałagan w Chile jest dzieckiem tego dziwnego splotu mrocznych więzów i szantażu. Czynnik ten [parcie lobby homoseksualnego do bezprecedensowej władzy] podkopuje ogromną pracę wykonaną podczas pontyfikatów św. Jana Pawła II i Benedykta XVI w związku z molestowaniem seksualnym nieletnich. Wyjaśnia także niedawne ograniczenie roli sekcji dyscyplinarnej Kongregacji Nauki Wiary, która bada przypadki wykorzystywania seksualnego kleryków. Jeszcze kilka miesięcy temu było dziesięciu urzędników, którzy zajmowali się obszernymi sprawami w tym zakresie, a ze względu na dużą liczbę prac, obiecano zwiększenie personelu. Jednak nagłe papież Franciszek zwolnił trzech księży (bez podania przyczyny, co zostało potępione przez ówczesnego prefekta kard. Gerharda Müllera), zmniejszając liczbę urzędników, którym powierzono to dzieło do siedmiu. W tym ani jeden nie mówi w rodzimym języku francuskim ani angielskim. Innymi słowy sprawa bp Barros nie jest odosobnionym epizodem. To tylko wierzchołek góry lodowej” – konstatował kilka miesięcy temu redaktor naczelny „La Nuova Bussola Quotidiana”.

 

Źródło: corriere.it, onepterfive.com, lanuovabq.it, Pch24.pl

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie