Dziś

Czy kryzys rodziny drastycznie ograniczy chińskie ambicje?

(źródło: pixabay.com)

Regularnie wskazuje się na ogromne możliwości ekonomiczne i militarne Chin, jednakże tym, co może ograniczyć chińskie ambicje, są zmiany demograficzne. By zniwelować zgubne skutki polityki jednego dziecka, w Kraju Środka w krótkim czasie musiałyby zajść poważne zmiany.

 

Po 2030 r. liczba ludności pracującej w kraju będzie spadać, a ludzi starych zacznie dramatycznie przybywać. Chiny zbliżają się pod względem struktury demograficznej do Europy, będąc jednak na o wiele niższym poziomie dobrobytu. Europa stała się bogata, zanim się zestarzała, a Chińczykom grozi, że się zestarzeją zanim się wzbogacą. Do takich wniosków wydają się dochodzić liczni analitycy, w tym także Nicholas Eberstadt i Ashton Verdery, którzy na łamach „Foreign Affairs” piszą o niekorzystnych trendach demograficznych, które kształtować będą gospodarcze, społeczne i geopolityczne perspektywy tego kraju.

 

Nicholas Eberstadt jest ekonomistą związanym z katedrą ekonomii politycznej im. Henry’ego Wendta w American Enterprise Institute, a Ashton Verdery to socjolog i demograf z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii. Autorzy zwracają uwagę nie tylko na spadek liczby osób w wieku produkcyjnym, szybkie starzenie się szybkiej populacji i rosnącą nierównowagę płci (dominację mężczyzn), ale także na inny „absolutnie doniosły trend demograficzny”, to jest na transformację chińskiej struktury rodziny. Ich zdaniem na przestrzeni jednego pokolenia wiele osób nie będzie już mieć bliskich krewnych – to nieunikniona konsekwencja przedłużającego się spadku współczynnika dzietności, wynikającego z surowej „polityki jednego dziecka” wprowadzonej w 1979 r. i trwającej oficjalnie do roku 2015. Analitycy sugerują, że w kulturze, w której ogromną wagę przywiązuje się do więzów synowskich, w najbliższych latach zostanie ograniczona zdolność do przemieszczania się przedsiębiorczych Chińczyków i ich skłonność do ryzyka, co przełoży się na siłę ekonomiczną oraz zdolności militarne.

 

Eberstadt i Verdery zauważają, że o ile imperia i państwa przeprowadzają spisy powszechne ludności od tysięcy lat (dla celów wojskowych czy podatkowych), to jednak rzadko gromadzono są dane na temat struktury rodzin (ich trwałości, wielkości itp.). Zdaniem autorów – na podstawie modelowania – Chiny weszły w erę „rodziny szczytowej”, to znaczy przeciętna chińska dalsza rodzina jest obecnie większa niż w jakimkolwiek poprzednim okresie, ale w kolejnych latach będzie mniejsza (chodzi o liczbę rodzeństwa, kuzynów i innych krewnych). W przeszłości współczynniki dzietności były wyższe, ale też krewni żyli krócej. Jeszcze w 1950 r. około 7 proc. chińskich mężczyzn i kobiet po pięćdziesiątce miało żyjących rodziców. Dziś jest to ponad 60 procent. Po trzech dekadach płodności na poziomie niższym niż wymagane jest to dla zastępowalności, starsi dorośli Chińczycy mają zdecydowanie więcej żyjących dzieci i zwykle żyją ich współmałżonkowie.

 

Co czwarty Chińczyk w wieku około 30 lat miał dziesięciu lub więcej żyjących kuzynów w 1950 r., a obecnie tak ma ponad 90 procent osób. „Można śmiało powiedzieć, że chińskie sieci krewnych nigdy nie były tak duże, jak na początku XXI wieku” – czytamy. „W ciągu ostatnich 40 lat zapierający dech w piersiach rozkwit gospodarczy Chin zbiegł się w czasie ze wzmocnieniem sieci rodzin wielopokoleniowych. Nikt jeszcze nie zbadał roli zmiany struktury rodzinnej w olśniewającym postępie rozwojowym Chin, ale dynamika rodziny z pewnością pomogła Chinom wykorzystać szeroko dyskutowaną »dywidendę demograficzną« posiadania nieproporcjonalnie młodej populacji w wieku produkcyjnym. Liczba rodzeństwa w wieku produkcyjnym, kuzynów, wujków, ciotek i innych krewnych wzrosła w Chinach po Mao, zapewniając sobie dostęp do możliwości zawodowych i przedsiębiorczych, a także wzmacniając nieformalne sieci bezpieczeństwa. Duże rodziny pomagały swoim członkom w poruszaniu się po wstrząsach i przemianach w chińskiej gospodarce” – argumentują analitycy.

 

Autorzy sugerują, że skoro rodzina w Chinach osiągnęła już swój „ilościowy zenit”, obserwuje się zjawisko nie tylko starzenia się populacji, ale także kurczenia rodziny – i to w coraz szybszym tempie. Choć wskaźniki dzietności nieznacznie wzrosły po złagodzeniu „polityki jednego dziecka” w 2015 r., potem znowu zaczęły spadać. Podobny trend spadkowy dzietności obserwuje się w innych krajach Azji Wschodniej, które nie wprowadziły przymusowej polityki kontroli populacji. Zdaniem Eberstadta i Verdery’ego w 2050 r. przeciętny młody Chińczyk w wieku poniżej 30 lat będzie miał tylko jedną obecnej liczby kuzynów, a prawie żaden nie będzie mieszkał razem z licznym kuzynostwem. Zaledwie jeden procent osób poniżej dziesiątego roku życia będzie miało dziesięciu lub więcej żyjących kuzynów do 2050 r. i prawie co szósty nie będzie miał ich w ogóle. Podobny upadek czeka chińskie sieci wujków i ciotek, która ma być znacznie mniejsza niż w czasach przed Mao.

 

Do 2050 roku dwie piąte Chińczyków w wieku poniżej 50 lat będzie dziećmi. Do tego czasu prawie jedna szósta chińskich dzieci i nastolatków nie będzie miała braci, sióstr, wujków ani ciotek. Jeszcze więcej młodych ludzi bez rodzeństwa będzie miało jednego lub dwóch takich krewnych. Analitycy sugerują, że dziesiątki milionów ludzi „będzie wędrować przez życie od szkoły, poprzez pracę, aż po emeryturę, mając niewielkie lub żadne doświadczenia z pierwszej ręki na temat tradycyjnej rodziny wielopokoleniowej, tak integralnej dla chińskiej kultury”.

 

Wielkie starzenie się chińskiej populacji zwiększy presję wynikającą z nadchodzącego zapadnięcia się struktury rodzinnej. Odsetek ludności w wieku powyżej 65 lat ma do roku 2060 wzrosnąć prawie trzykrotnie; nie będzie komu utrzymywać starzejących się Chińczyków. Do tej pory to rodzina była głównym zabezpieczeniem społecznym dla osób starszych, a szczególny obowiązek ciążył na synach. Obecnie w przypadku osób w wieku 65 lat i starszych osobiste zarobki i świadczenia publiczne pokrywają obecnie mniej niż połowę kosztów utrzymania. Braki niweluje się wpływami od pracujących dzieci. Gdy ich zabraknie, seniorzy będą musieli poszukać sobie innego źródła wsparcia. Z szacunków wynika, że mniej więcej połowa 60-latków w 2050 r. będzie miała tylko jedno żyjące dziecko, a duża część starszej populacji Chin w ogóle nie będzie miała dzieci.

 

Co więcej, prawie wszyscy spośród tych bezdzietnych seniorów będą mężczyznami. Obecnie 5 proc. mężczyzn w Chinach po siedemdziesiątce nie posiada żywego potomstwa. W 2050 r. ten odsetek ma wynieść 14 proc. i 19 proc. do 2060 roku. W najlepszym przypadku 15 procent dzisiejszych młodych Chińczyków nigdy się nie ożeni. Osoby w średnim wieku będą musiały opiekować się starzejącymi się rodzicami. Analitycy sugerują, że zachodzące zmiany mogą przekształcić realia geopolityczne, ponieważ „pomimo postępu materialnego starzejące się i bardziej zatomizowane Chiny w 2050 roku mogą być miejscem głęboko pesymistycznym”. Rząd będzie musiał wdrażać ekspansywne programy socjalne. Co więcej, w przeszłości i obecnie sieci guanxi, nieformalnych relacji społecznych (głównie, ale nie wyłącznie poprzez więzi rodzinne) pomogły załatwiać interesy zarówno dla „małych, jak i potężnych”, zmniejszając niepewność i ułatwiając transakcje gospodarcze. Są one niezbędne w celu budowania zaufania i prowadzenia biznesu. Jednak wraz ze zmianą struktury rodziny – jak uważają autorzy – nastąpi spadek zaufania i kapitału społecznego, a to negatywnie odbije się na chińskiej gospodarce.

 

Rodziny będą mniej skłonne do podejmowania ryzyka, rezygnując z przedsiębiorczości na rzecz bardziej niezawodnych, ale mniej produktywnych form działalności gospodarczej. Ta awersja do ryzyka może ograniczyć mobilność Chińczyków i rozwój miast. Rozpad chińskiej rodziny może z kolei podważyć potencjał gospodarczy Chin w sposób nieuwzględniony w oficjalnych statystykach chińskich. Co prawda, Chiny będą prawdopodobnie bogatsze i bardziej produktywne niż są obecnie, ale nie tak zamożne i produktywne, jak zakłada partia. A jeśli Pekin zostanie zmuszony do zbudowania w nadchodzącym pokoleniu ogromnego państwa opiekuńczego, to będzie miał do dyspozycji znacznie mniej środków na wpływanie na wydarzenia za granicą poprzez dyplomację gospodarczą i politykę obronną.

 

Autorzy zauważają, że choć Pekin posiada znakomitą kadrę dobrze wyszkolonych demografów, na radach których polegają chińscy przywódcy, to jednak ci eksperci nie mogą analizować tego, czego nie mogą policzyć, a Chiny – według analityków – nigdy nie zgromadziły danych dot. wzorców rodzin wielopokoleniowych w tym kraju. I najprawdopodobniej KPCH nawet się tym nie zajmuje. Dlatego też Eberstadt i Verdery uważają, że Pekin może się niemiło zdziwić zachodzącymi zmianami demograficznymi, a ta „strategiczna niespodzianka” może znacznie pokrzyżować ambitne plany komunistów.

 

Źródło: foreignaffairs.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(1)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie