23 kwietnia 2018

Dobra Rosja, zły Kaczyński. Donald Tusk zeznawał przed sądem w sprawie katastrofy smoleńskiej

(Donald Tusk fot. flickr.com)

Z przesłuchania Donalda Tuska w procesie Tomasza Arabskiego nie dowiedzieliśmy się w zasadzie niczego nowego. Dominowała narracja rodem sprzed ośmiu lat, w której Rosja i ówczesny Rząd RP dążyli do pojednania, a prezydent swoją wizytą rzucał kłody pod nogi tej „wspaniałej i historycznej inicjatywie”.  

 

Donald Tusk przyznał, że przyjęcie polskiej delegacji przez stronę rosyjską zostało odczytane jako chęć przyjęcia polskiego punktu widzenia w sprawie prawdy o Katyniu. – Chciałem, aby relacje budowane były na prawdzie, a nie narracji grup interesów z jednej czy innej strony – zaznaczył były premier.

 

Na pytanie dotyczące konkretnego momentu podjęcia decyzji w tej sprawie, Tusk wskazał, że „ostateczna decyzja została podjęta po otrzymaniu zaproszenia ze strony rosyjskiej”. Jego zdaniem był to milowy krok w sprawie ocieplenia relacji polsko–rosyjskich i kolejny etap konsekwentnie prowadzonej polityki pojednania.

 

Same przygotowania do obchodów rocznicy Katynia, jak relacjonował szef Rady Europejskiej, rozpoczęły się pod koniec 2009 roku, a dopiero w lutym, po zaproszeniu z Rosji, zdecydowano się na wizytę w Smoleńsku.

 

Przesłuchujący zadali pytanie o możliwości wspólnej wizyty premiera i prezydenta. W odpowiedzi były premier kilkukrotnie podkreślił, że taka możliwość od samego początku nie wchodziła w grę i zasugerował, że winę za to ponosi śp. Lech Kaczyński, który prowadził „samodzielną politykę zagraniczną i (…) podejmował decyzje niezgodne z duchem konstytucyjnym”. Dodał, że ani ze strony prezydenta, ani ze strony jego kancelarii nie pojawił się żaden konkretny sygnał na temat ewentualnej wspólnej wizyty w Katyniu. – Prezydent forsował bardzo samodzielną aktywność zagraniczną i podejmował decyzje polityczne często samodzielnie i bez konsultacji z rządem. Było to niezgodne z duchem konstytucyjnym. (…) Nie miałem kontaktu ze strony prezydenta, powiem więcej – nawet się tego nie spodziewałem – powiedział były premier.

 

Były premier nie miał też żadnych refleksji co do tego, czy mógł być to lot wojskowy czy cywilny. Na to stwierdzenie, część komentatorów przypomniała treść twitta kancelarii Lecha Kaczyńskiego z 8 marca 2010 r.

 

 

 

  

Donald Tusk przyznał, że otrzymał osobisty telefon z zaproszeniem od Władimira Putina. Przez otoczenie premiera zgromadzone w komisji ds. trudnych zaproszenie to zostało odczytane jako nieprawdopodobne, ale zarazem jako idealna okazja do zmiany stosunków polsko–rosyjskich.

 

7 kwietnia leciałem do Smoleńska, by uczcić ofiary Katynia i skłonić prezydenta Putina do tego samego gestu (…) Aby przełamać ten fatalizm ciążący na relacjach polsko – rosyjskich – wskazywał na cel swojej wizyty.

 

Donald Tusk potwierdził, że o zaproszeniu Putina nie poinformował kancelarii prezydenta. Taką decyzję usprawiedliwił dostępnością tej informacji w przestrzeni publicznej.

 

Odnośnie samego momentu lądowania, były premier wypowiedział się w słowach krytycznych dla otoczenia prezydenta. Zaznaczył, że te osoby – ze względu na brak kompetencji – „nie powinny decydować o miejscu i czasie lądowania, kierunku lotu (…) ani wywierać żadnych nacisków”. Wskazał, że takie działania prowadzą do katastrof i tragedii.

 

Były premier nie miał wiedzy o ewentualnych karach dla ministra Tomasza Arabskiego odnośnie do zaniedbań, jakie popełniła strona polska. Jego zdaniem, w tamtym okresie oceniał jego pracę „jak najlepiej”. – Nie mam krytycznej oceny działań ministra Arabskiego – konkludował.

 

Około godziny 12:50 sędzia zarządził przerwę. Po jej zakończeniu reprezentujący oskarżycieli prywatnych mec. Stefan Hambura złożył wniosek o wyłączenie jawności dalszej części rozprawy ze względu na „konieczność odwołania się w pytaniach do tajnych materiałów”, m.in. o kwestie zawarte w aktach odnoszących się do b. wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego. Sąd uwzględnił ten wniosek i po kolejnej, kilkudziesięciominutowej przerwie, rozprawa została wznowiona w innej sali sądu (przewidzianej do posiedzeń z wyłączeniem jawności).

 

 

Źródło: polskieradio.pl / twitter.com

PR

  

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie