13 września 2021

Doktrynerska „sprawiedliwość” lewicowych prokuratorów. Czarnoskórzy z licencją na łamanie prawa

(Geoge Floyd, ikon rasistowskiego ruchu Black Lives Matter / Źródło: Wikimedia Commons)

Oficjalne statystyki FBI pokazują jak na dłoni fiasko lewicowej polityki rozbrajania społeczeństwa i tolerowania bezprawnych działań rasistowskiego ruchu Black Lives Matter. W bezwzględnej czołówce miast-liderów przestępczości są te zarządzane przez Partię Demokratyczną i objęte ograniczeniami w dostępie do broni. Tymczasem prokuratorzy w majestacie „prawa” zwalniają z odpowiedzialności czarnych sprawców wykroczeń ze względu na ich kolor skóry. 

Zagadnienie radykalnego wzrostu przestępczości w Stanach Zjednoczonych analizuje Aleksandra Rybińska na łamach tygodnika Sieci. Pisząc o „zmierzchu miast demokratów”, publicystka zadaje pytanie, co jest przyczyną skoku statystyk o nawet ponad 30 procent. „Powoli przyzwyczajamy się do dźwięku syren i strzałów na naszych ulicach, ale tak nie powinno być” – mówił jeden z radnych Atlantic City w stanie New Jersey.

Przyczyny według Demokratów – dostępność do broni i epidemia

Wesprzyj nas już teraz!

Ilość strzelanin, które mogą odbyć się w jeden weekend jest wręcz zastraszająca i osiąga liczbę ponad 100, a ofiary liczy się w dziesiątkach. Partia Demokratyczna próbuje tłumaczyć ten stan rzeczy wzrostem ilości broni w rękach obywateli, jednak statystyki bezwzględnie przeczą ich interpretacji. Jeszcze we wrześniu 2020 roku Donald Trump ściągnął na siebie odium demokratów, stwierdzając, że 10 najniebezpieczniejszych miast USA pozostaje pod rządami ich partii.

Pomimo zarzutów o kłamstwo, oficjalne dane FBI potwierdziły wersję byłego prezydenta. Nowy Jork, Los Angeles, Chicago, Houston, Philadelphia, Memphis czy Baltimore – wszystkimi zarządzają demokraci, niektórymi już wręcz „zwyczajowo” i od pokoleń. Wprowadzają tam sprzeczne z II Poprawką do Konstytucji ograniczenia dostępu i możliwości noszenia broni oraz tzw. no gun zones (strefy bez broni). Demokraci idą w zaparte, twierdząc, że to uzbrojenie społeczeństwa przyczynia się do wzrostu przestępczości.

We wszystkich tych miastach rośnie ona w zastraszającym tempie – średnio od 25 do 30 procent, przy czym w samym Los Angeles liczba zabójstw zwiększyła się w ubiegłym roku o jedną trzecią. Kolejnym źródłem tego zjawiska, jak sugerują luminarze i „eksperci” Partii Demokratycznej, jest epidemia COVID-19. Z takim poglądem polemizuje autorka analizy, Aleksandra Rybińska, wskazując, że w niektórych krajach o największej przestępczości, takich jak Salwador czy sąsiadujący z USA Meksyk, nie zaobserwowano podobnych tendencji podczas tzw. pandemii.

Prawdziwy powód? „Efekt Minneapolis”

Poza przyczyną oczywistą, jaką jest ograniczanie przyrodzonego prawa do obrony osobistej i usypiania obywatelskiego ducha reakcji na zbrodnie, publicystka wskazuje zjawisko ściśle związane z przestępczą awangardą tzw. krytycznej teorii rasy, czyli z ruchem Black Lives Matter. Analitycy skupieni wokół Partii Republikańskiej przekonują, że drastyczny skok bezprawia ma związek z podkopaniem autorytetu policji przez zamieszki BLM, pustoszące miasta, zostawiające za sobą zdemolowane i podpalone ulice oraz obrabowane sklepy.

Pomimo niezliczonych aktów kradzieży, wandalizmu i napaści demokratyczni politycy nie tylko tolerują BLM, ale wręcz propagują jego ideologię, również na szczeblu międzynarodowym (dyplomacja prezydenta Bidena wydała oficjalną notę, w której popiera rasistowski ruch i dozwala ambasadorom używać skrótu Black Lives Matter w komunikacji dyplomatycznej).

W niektórych przypadkach dochodzi wręcz do oficjalnej akceptacji wykroczeń w majestacie „prawa”. „Prokurator okręgowa Baltimore Marylin Mosby podjęła decyzję, «by nie ścigać już niektórych przestępstw». Dlaczego? Bo przestępstw narkotykowych, kradzieży czy prostytucji dopuszczają się «głównie ludzie czarni i brązowi». A oni są dyskryminowani. Łapanie czarnych złodziei i stawianie ich przed sądem to rasizm. W ubiegłym roku w Baltimore odnotowano 499 morderstw, najwięcej od 30 lat” – pisze Rybińska.

Jak twierdzi konserwatywny think tank Heritage Foundation, prokurator Mosby nie jest odosobniona w takiej postawie, a działalność postępowych prawników, wspieranych przez oligarchów w rodzaju George’a Sorosa, przyczynia się do trwającego kryzysu. Lewicowo zorientowani legiści pozajmowali wiele stanowisk prokuratorskich i promują „bardzo osobliwe pojęcie sprawiedliwości”. Jego istotą jest zaniechanie ścigania wielu przestępstw w imię zerwania z „niesprawiedliwym i rasistowskim systemem masowego więzienia ludzi”.

Po sieci wciąż krążą nagrania, na których widać obywateli odpierających napady bandytów, którzy nie zdążają nawet uciec ze sklepów, bo dosięgają ich kule shotguna albo glocka, dotyczy to jednak miast zarządzanych przez konserwatystów, w których naturalne prawo do obrony życia i mienia nie jest ograniczanie tak jak w „liberalnych” częściach USA. W tych drugich mnożą się przypadki tragedii rodzinnych, w których giną przypadkowi przechodnie na ulicach, czy też właściciele lokalnych sklepików.

Źródło: tygodnik Sieci

FO

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(2)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie