25 stycznia 2016

Dzięki ludziom wiernym Bogu piekło Auschwitz nie zdeptało całości ludzkiej godności. Wystawa Stanisława Markowskiego w Brukseli

W niezwykle prestiżowym i godnym miejscu w Parlamencie Europejskim w Brukseli, we wtorek, 26 stycznia, o godzinie 18 uroczyście otwarta zostanie wystawa krakowskiego artysty, Stanisława Markowskiego, pt. Auschwitz. „Między piekłem a niebem. Święty Maksymilian w twórczości Mariana Kołodzieja”. Zarówno przykład świętego franciszkanina, jak i artysty Mariana Kołodzieja dowodzi, że mimo zamiarów nazistów ludzkość nie została w pełni obdarta z godności. Miała wspaniałych obrońców – przekonuje w rozmowie z PCh24.pl Markowski. Chcę, by wystawa była pewnym wstrząsem także dla Niemców, szkalujących dzisiaj Polskę – dodaje twórca.

 

„Między piekłem a niebem. Święty Maksymilian w twórczości Mariana Kołodzieja” to nie pierwsza wystawa autorstwa krakowskiego artysty, Stanisława Markowskiego, która zostanie zaprezentowana w Brukseli. W poprzednich latach fotograf i dokumentalista pokazywał tam galerie poświęcone św. Janowi Pawłowi II (pt. „Ku wolności z Janem Pawłem II”) oraz katastrofie smoleńskiej („Smoleńsk. 10.04.2010. Pamiętamy”). Jak przyznał artysta w rozmowie z PCh24.pl, polskie wystawy w Parlamencie Europejskim cieszą się dużym zainteresowaniem.

 

W roku kolbiańskim Stanisław Markowski przedstawi światu wystawę poświęconą św. Maksymilianowi Kolbe, tragizmowi ludzkości zamkniętej przez Niemców w piekle KL Auschwitz oraz tryumfowi człowieczeństwa nad złem. Inicjatywa wystawy wyszła od krakowskiego artysty oraz eurodeputowanego prof. Ryszarda Legutki i gwardiana klasztoru Franciszkanów Konwentualnych w Oświęcimiu, ojca Piotra Cubera OFMConv.

 

Ta wystawa jest specyficzna. Skupia się na 3 ostatnich miesiącach życia św. Maksymiliana, miesiącach spędzonych w niemieckich obozie koncentracyjnym Auschwitz. Dzień jej otwarcia wiąże się z przypadającą na 27 stycznia rocznicą tak zwanego wyzwolenia Auschwitz. Te dni w Europie poświęcone są pamięci o wydarzeniach związanych z obozem i niemieckim ludobójstwem – powiedział w rozmowie z PCh24.pl Stanisław Markowski.

 

Artysta opowiedział nam o swojej inspiracji do tworzenia niezwykłej galerii. Jest nią, znajdująca się w podziemiach kościoła Matki Bożej Niepokalanej w Harmężach (miejscowość w gminie Oświęcim) wystawa Mariana Kołodzieja, twórcy będącego więźniem KL Auschwitz i innych obozów. W Harmężach znajduje się klasztor oo. Franciszkanów Konwentualnych. Powstał on w latach 90. XX wieku po to, aby szerzyć wiedzę o ostatnich miesiącach życia św. Maksymiliana.

 

W podziemiach kościoła Matki Bożej Niepokalanej znajduje się bardzo specyficzna i jedyna w swoim rodzaju wystawa nieżyjącego już artysty Mariana Kołodzieja. Wystawa, jaka będzie prezentowana w Brukseli, powstała z wybranych reprodukcji dzieł z wystawy w Harmężach. Moje repliki były robione z niezwykłą dokładnością. Czasami na jeden obraz trzeba było wykonać 100 zdjęć, aby po ich połączeniu uzyskać tę perfekcję i jakość, która jest w rysunkach i grafikach Kołodzieja – powiedział portalowi PCh24.pl Stanisław Markowski.

 

Krakowski twórca opowiedział nam o losach Mariana Kołodzieja. Był on jednym z pierwszych więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Miał numer obozowy 432. W kolejnych latach Kołodziej znajdował się w innych obozach. Niemcy skazali go na śmierć, ale losy artysty tak się potoczyły, że egzekucję przekładano, gdyż w jego sprawie pojawiały się kolejne wątki. Przeżył cudem. Artysta był świadkiem między innymi wystąpienia św. Maksymiliana na placu apelowym, w którym to franciszkanin konwentualny zgłosił się na ochotnika, by oddać życie za innego współwięźnia, Franciszka Gajowniczka.

Zdaniem Stanisława Markowskiego Marian Kołodziej był najlepszym grafikiem i scenografem w powojennej Polsce. Cierpienia jakich zaznał z rąk Niemców spowodowały, że bardzo długo nie opowiadał o swoich wojennych przeżyciach. Dopiero, gdy pod koniec życia był częściowo sparaliżowany, rozpoczął pracę nad wystawą znajdującą się dziś w Harmężach. Momentami mając, poza wsparciem małżonki, aktorki pani Haliny Słojewskiej-Kołodziej, sprawny tylko nadgarstek jednej ręki, twórca rysował niezwykle precyzyjne obrazy na kartkach formatu A4. Był one później łączone. Ich szczegółowość pozwala na przyglądanie się dziełom zarówno z dużej odległości jak i z bliska z lupą powiększającą. – Większość twarzy z 6 tysięcy tam umieszczonych to twarze konkretnych ludzi – zauważył z zachwytem Stanisław Markowski.

 

Marian Kołodziej przedstawia nie tylko piekło KL Auschwitz i barbarzyństwo katów. Jako człowiek wierzący pokazuje nie tylko ofiary zgnębione, ale także te związane z miłosierdziem. Wiele prac przedstawia św. Maksymiliana Marię Kolbego, są one niezwykle wzruszające. Zaprezentowany został także Chrystus, który cierpiąc pomaga innym więźniom – stwierdził Stanisław Markowski w rozmowie z PCh24.pl.

 

W opinii krakowskiego artysty wystawa dzieł Kołodzieja nie jest zbyt dobrze znana na świecie. Ludzie zza granicy, którzy ją widzą, są porażeni geniuszem twórcy. Wielu twierdzi, że wystawa jest najwspanialszym dziełem poświęconym Auschwitz, swego rodzaju syntezą.

 

Przez cały rok 2014 wraz z moim synem Piotrem robiliśmy digitalizację. Wykonaliśmy kilkanaście tysięcy zdjęć, żeby po ich scaleniu uzyskać jakość umożliwiającą odtworzenie wystawy Kołodzieja pt. „Klisze pamięci – Labirynty” w skali 1:1. Pomysł na to zrodził się z zagrożenia wystawy. Jest ona zrobiona na stałe, nie można jej przenieść, gdyż Marian Kołodziej stworzył wspaniałą scenografię dla wystawy z wykorzystaniem zabytków KL Auschwitz – ocenił Stanisław Markowski.

 

Jego zdaniem, mimo że „wystawa w Harmężach ukazuje piekło, to pokazuje również przezwyciężenie piekła przez ludzkie miłosierdzie i gest przekraczające śmierć, z samą postawą św. Maksymiliana włącznie”.

 

Wystawa, która zostanie zaprezentowana w Brukseli, składa się z 25 wybranych reprodukcji prac Mariana Kołodzieja z podpisami po polsku i angielsku. Jej tytuł to „Auschwitz. Między piekłem a niebem. Święty Maksymilian w twórczości Mariana Kołodzieja”. Ponadto podczas wystawy będzie wyświetlany film dokumentalny autorstwa Stanisława Markowskiego pt. „Między piekłem a niebem. Wizja Auschwitz w twórczości Mariana Kołodzieja”. Zdaniem Stanisława Markowskiego to najważniejszy dokument jego autorstwa. Napisy po angielsku umożliwią dotarcie do wielu osób z jego przekazem: obóz nie zniszczył cywilizacji miłości.

 

Wiele osób o poglądach lewackich próbowało podsumowywać to co się wydarzyło w niemieckich obozach koncentracyjnych jako koniec człowieka i Boga. Zadawali pytanie „Gdzie wtedy był Bóg?”. Odpowiadali, że skoro Pan Bóg nie zainterweniował, to Boga nie ma. Powstałe wtedy osamotnienie miało pozbawiać człowieka cząstki duchowej. Tak przedstawiali to lewaccy ideolodzy i nihiliści. Ich zdaniem człowiek już się po tamtych wydarzeniach nie podniósł, człowiek jest zwierzęciem jako kat i ofiara. Ideologom lewicy było to na rękę. Próbowali religię i wiarę zastąpić doktryną – oceniał Stanisław Markowski.

 

Mój film i wystawa się temu sprzeciwiają. Pokazują, że chociaż ludzkość została dotknięta piekłem na ziemi, to piekło nie zwyciężyło. Wielu, acz nie wszyscy, mimo warunków obozowych uchronili swoje człowieczeństwo. Człowiek postawiony przed taką próbą, próbą ponad ludzkie siły, zachował jednak niesamowitą tęsknotę za opuszczeniem tamtego miejsca, zachował świadomość, że tam się nie kończy życie. W wielu przypadkach ludzie oddawali życie za innych. Marian Kołodziej oddawał słabszym zupę czy chleb, podnosił ich z błota, by nikt ich nie zadeptał. Postawa świętego Maksymiliana Kolbe to ukoronowanie, kwintesencja tego, że człowiek może zachować człowieczeństwo i jest to z natchnienia Bożego. Z celi franciszkanina dochodziła modlitwa i śpiew. Innych z celi śmierci utrzymywał przy kondycji człowieczej, wytrwał w wierze, nie zdradził Boga. Pewność, że Bóg istnieje i za chwilę spotka się z nim, przewyższała tamtą sytuację. Jeden z więźniów, który jako pierwszy widział ciało świętego Maksymiliana zmarłego w celi śmierci po dobiciu zastrzykiem z fenolu, widział go uśmiechniętego i z jasnymi oczami – powiedział krakowski fotograf, grafik, dokumentalista i poeta Stanisław Markiewicz.

 

Chciałbym, żeby moja wystawa w Brukseli była pewnym wstrząsem. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności ukazuje się ona w tym momencie, kiedy Polska jest poniżana i szantażowana przez w dużej mierze Niemców. Gdy na nowo tryumfuje pogarda, kłamstwo, buta w stosunku do słabszego – bo taką mamy mimo wszystko pozycję w stosunku do kreatorów coraz bardziej chorej Europy. Wystawa przypomina do czego cywilizowane Niemcy doprowadziły świat i Polskę. Wystawa ma być wyrzutem sumienia dla Niemców i zgniłej zachodniej Europy, która, jak Francja, przez całą wojnę kolaborowała. Z drugiej strony to pokazanie, że z tego stanu nihilizmu i braku wiary można wyjść. Pozostawanie w takich pseudowartościach może być początkiem nowej, totalitarnej rewolucji w stylu nazizmu w Niemczech. My pokazujemy, że to z Polski, z naszej cywilizacji wyszedł święty Maksymilian – ocenił wagę swojej wystawy twórca.

 

Wystawa zostanie zainstalowana już w poniedziałek, 25 stycznia. Jej uroczyste otwarcie nastąpi dzień później. Prezentowana będzie przez cały tydzień. Stanisław Markowski spodziewa się dużego zainteresowania, także ze strony eurokratycznych osobistości z Brukseli i Strasburga. Artysta zaprosił wszystkich Polaków do uczestniczenia w wystawie osobiście, lub przez przekaz medialny.

 

 

 

Michał Wałach




Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie