16 lutego 2013

Komponuje, gdyż w ten sposób komunikuje się z Panem Bogiem. Tworzy dla Niego i dla ludzi. Już dziś jest jednym z najważniejszych przedstawicieli współczesnej muzyki sakralnej. Nie w Polsce, ale na świecie. Paweł Łukaszewski chce swoją muzyką uchwycić czas.

 

Dziś można się już tylko zastanawiać, czy Paweł Łukaszewski byłby uważany za jedną z najbardziej wyróżniających się postaci młodego pokolenia polskich kompozytorów, gdyby – oprócz wielkiego talentu i pracowitości – nie wpadł w oko, a raczej w ucho ekspertom od muzyki chóralnej w Wielkiej Brytanii. Jego utwory wykonują tam bowiem najbardziej znane zespoły chóralne, jak choćby The Holst Singers czy BBC Singers i znajdują one uznanie u takiej klasy dyrygentów jak choćby Nigel Short czy Stephen Layton. W rezultacie dwie płyty z jego kompozycjami zostały wydane przez renomowany, brytyjski Hyperion i spotkały się z bardzo dobrym przyjęciem krytyki.

 

Ronald E. Grames, z prestiżowego magazynu poświęconego muzyce klasycznej „Fanfare”, oczarowany nieziemskim pięknem i głębią jego utworów postawił Łukaszewskiego obok najwybitniejszych kompozytorów muzyki chóralnej: Parta, Travanera i Góreckiego. Czy na wyrost? Zobaczymy. Na razie wydaje się, że Polak jest na dobrej drodze, by dołączyć do tego szacownego grona. Na szczęście dla polskich melomanów, także nasze wydawnictwa coraz częściej nagrywają jego utwory, dzięki czemu do kilku krążków wydanych m.in. przez Acte Preable można od grudnia zeszłego roku dołożyć trzy nowe płyty wypuszczone przez DUX. Znajdziemy na nich nie tylko muzykę sakralną (m.in. Veni Creator i Stabat Mater), ale także utwory symfoniczne (z II Symfonią na czele) i kolędy. Co więcej, także w tym roku ukaże się jego kolejny album Missa de Maria a Magdala.

 

Człowiek-orkiestra

 

Paweł Łukaszewski wzrastał w umuzykalnionej rodzinie, na jego życie duży wpływ wywarło patriotyczne wychowanie rodziców oraz bliskość Jasnej Góry. Ten urodzony w 1968 roku kompozytor i dyrygent, syn Wojciecha Łukaszewskiego, kompozytora i animatora życia muzycznego Częstochowy, brat pianisty Marcina Łukaszewskiego, w 2007 roku został doktorem habilitowanym uczelni, w której przed laty zdobywał muzyczne szlify, czyli Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina. Trzy lata później był już profesorem kompozycji Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Jego kompozycje otrzymały wiele wyróżnień, w tym Fryderyka. Sam artysta został uhonorowany m.in.: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1998), Nagrodą im. św. Brata Alberta (2006), Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis” (2011) i Nagrodą Prymasa Polski (2011). Jego dzieła zdobywają uznanie na wielu międzynarodowych festiwalach. Paweł Łukaszewski od 2005 roku pełni funkcję Dyrektora Organizacyjnego Międzynarodowego Festiwalu Laboratorium Muzyki Współczesnej, zasiada w radach artystycznych kilku zagranicznych festiwali, a także Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Sakralnej „Gaude Mater” w Częstochowie. Jest dyrektorem Chóru Katedry Warszawsko-Praskiej „Musica Sacra” i wydawnictwa płytowego Musica Sacra Edition. Dużo jak człowieka, który sam siebie uważa przede wszystkim za kompozytora.

 

Poszukiwanie piękna i zadumy

 

Ogrom pracy, obowiązków i zobowiązań sprawia, że artysta nie ma czasu na próżnowanie. Tworzy dużo, nie poprawia swoich utworów, gdy już skończy dane dzieło i odda je do druku, zabiera się do pracy nad następnym, chce stworzyć coś nowego, wyrazić swoje przemyślenia w coraz to inny sposób. W wywiadach podkreśla, że będąc kompozytorem nie może biernie czekać na to, aż ktoś zainteresuje się jego twórczością. Życie nauczyło go bowiem, że „w momencie postawienia ostatniej nuty utworu kończy się praca z własnym wnętrzem i ideą, a zaczynają się działania marketingowe” („Dziennik”, 8 listopada 2008 r.).

 

Jakie ma zdanie o dzisiejszej muzyce, o próbie jej dostosowywania do masowych, komercyjnych gustów? Uważa, że „wszechobecny kicz, poparty finansowo przez hojnych sponsorów wlewa się bez ograniczeń w głowy Polaków. Spustoszenie, jakie czyni nikogo tu nie obchodzi”. Chociaż używa współczesnych, często zbliżających się do awangardy środków wyrazu, idzie śladem Pärta i Tavenera i w swoich kompozycjach nawiązuje do chorału gregoriańskiego oraz wczesnej polifonii. Jest pewien, że ze swoim przekazem może dotrzeć do każdego, kto choć na chwilę chce się zatrzymać w życiowym zamęcie, w informacyjnym gąszczu, kto potrzebuje wytchnienia i głębszego przeżycia. Jego zdaniem, muzyka sakralna, bezpośrednio nawiązująca do średniowiecza, cieszy się uznaniem słuchaczy dlatego, że „szukamy piękna, spokoju i zadumy w świecie, który jest zabiegany i zdegenerowany”.

 

Prostota dwóch zbitych belek

 

Wydaje się, że źródło talentu Pawła Łukaszewskiego trafnie umiejscowiła Paulina Bednarz-Łuczewska z „Teologii Politycznej”, która w recenzji poświęconej jego muzyce napisała: „(…) widać, że sens sakralności przyswoił sobie dogłębnie – podejrzewam nieśmiało, że nie tylko nad partyturą, a również na kolanach. Jego muzyka charakteryzuje głęboka prostota, prostota dwóch zbitych belek, a z drugiej strony wielkie bogactwo setek lat tradycji.”

 

W wywiadach Paweł Łukaszewski przyznaje, że adresatem jego utworów sakralnych jest Bóg, ale też i człowiek. To właśnie komponowanie muzyki najpełniej oddaje jego przemyślenia na temat Stwórcy i religii, a także jest dla niego formą „kontaktu z Nim”. Podkreśla przy tym, że jedną z funkcji muzyki sakralnej jest uświęcanie człowieka i pomaganie mu w skupieniu. „Poprzez pisanie muzyki sakralnej mogę sprawić, że czas inaczej płynie. Bardzo dużo mówiono o czasie w muzyce sakralnej, choćby w kontekście muzyki Henryka Mikołaja Góreckiego. Mówiono, że czas traci tu początek i koniec. Moim zadaniem jest uchwycenie tego czasu” („Gazeta Polska Codziennie”, 4 września 2012 r.). Dlatego bardzo lubi, gdy jego utwory są wykonywane w świątyniach i to nie tylko ze względu na akustykę czy architekturę, ale na obecność Najświętszego Sakramentu oraz fakt, że jest to miejsce modlitwy. Bardzo cieszy go, że wiele razy spotykał się z głębokim wzruszeniem religijnym po wysłuchaniu swoich kompozycji. W radiowej Dwójce tłumaczył: „nie chodzi przecież tylko o wrażenie artystyczne, które jest z reguły dość płytkie, ale też o wejście w sferę duchowości i jej wzbogacenie. To jest cel muzyki sakralnej, o którym papieże piszą w encyklikach, i o którym wspominają dokumenty Soboru Watykańskiego II.” Po co komponuje? Po prostu, by być lepszym człowiekiem.

 

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie