1 kwietnia 2020

Hetman z polskiego hymnu to dla 9 posłów lewicy… zbrodniarz wojenny. Jak było naprawdę?

(Stefan Czarniecki podczas wojny polsko-rosyjskiej. January Suchodolski / Public domain)

Narodowa pamięć historyczna czasami jedynie luźno nawiązuje do faktów. Idealizacji własnych rodaków w powszechnej świadomości społecznej towarzyszy niekiedy niesprawiedliwie krytyczna ocena obcych. Tymczasem w dziejach ludzkości niewielu było bohaterów bez skazy. Czy więc nazwanie przez 9 posłów lewicy Stefana Czarnieckiego „zbrodniarzem wojennym” jest zasadne? Czy jednak socjaliści odnosząc się do pewnych epizodów tworzą obraz postaci oderwany od realiów, w których żyła i próbują oceniać hetmana polnego koronnego z perspektywy XXI wieku?

Na stronie Sejmu RP odnajdujemy Interpelacje nr 3463 do ministra edukacji narodowej w sprawie błędów w podręcznikach do nauki historii. Podpisani pod tekstem posłowie zwracają resortowi uwagę m.in. na omyłkową informację, jakoby założycielem NSDAP miał być Adolf Hitler. To jednak nie wszystko – parlamentarzyści idą dalej siląc się na recenzowanie podstawy programowej.

Spuśćmy zasłonę milczenia nad sugestią, że nauczanie w polskich szkołach historii prezentowanej z polskiej perspektywy i z naciskiem położonym na dzieje naszego kraju miałoby być błędem, gdyż tego typu uwagi wynikają raczej z przesłanek ideologicznych, a nie troski o wysoki poziom edukacji. Pomińmy także zdanie, w których lewicowcy twierdzą, że „nie ma również przedstawionych bardzo ważnych wydarzeń w skali światowej”, gdyż owych rzekomo pominiętych bardzo ważnych wydarzeń nie wskazano i nie wiemy, czy posłom lewicy chodzi o przeoczenie historii ruchu feministycznego czy o epizody lub procesy naprawdę doniosłe.

Skupmy się natomiast na zdaniu: „według podstawy Stefan Czarniecki jest bohaterem, a był nie bohaterem, ale zbrodniarzem wojennym”. Czy taka opinia w jakikolwiek sposób koresponduje z rzeczywistością?

Cóż, wybitny polski wojskowy, jakim niewątpliwie był hetman Czarniecki, to nie pluszowy miś. Swoją militarną karierę zaczynał w lisowczykach, czyli formacji dywersyjno-sabotażowej działającej na tyłach wroga. W późniejszym okresie, gdy dowodził większymi zgrupowaniami wojsk, zasłynął skutecznością w prowadzeniu wojny podjazdowej. Dotyczy to szczególnie okresu potopu szwedzkiego, w trakcie którego miało miejsce obecne w polskim hymnie „rzucenie się przez morze” (chodzi o desant na wyspę Als, choć owego rzucenia się nie traktujmy dosłownie).

Oprócz talentów, ułańskiej fantazji i wierności wobec polskiego króla w biografii Stefana Czarnieckiego uwzględnić należy także zarzuty o pacyfikacje, grabieże i okrucieństwo dowodzonych przez niego oddziałów oraz defraudacje żołdu. Swoista brutalność miała miejsce niekiedy także na ziemiach polskich.

„Oddziały Czarnieckiego dały się ludności wielkopolskiej mocno we znaki, tu gwałty i mordy kierowano w pierwszym rzędzie, nie bez inspiracji dowództwa, przeciw dysydentom, Niemcom i Żydom. Podburzano przeciw nim chłopów, mnożyły się bezprawia w miarę posuwania się wojska w głąb kraju, a grabiono zarówno dwory jak i chaty” – pisał cytowany przez „Polskie Radio” historyk Włodzimierz Dworzaczek (zob.: „Stefan Czarniecki. Jeden z dwóch Polaków uwiecznionych w hymnie” na polskieradio.pl).

W innym miejscu tekstu o polskim hetmanie historyk Wiesław Majewski mówi z kolei: Wojna wtedy, w połowie XVII wieku, to była rzecz straszna, przy zdobyciu miasta szturmem to była rzeź. W owych czasach istniało pewne zdziczenie, mówiąc o okrucieństwie Czarnieckiego nie można o tym nie pamiętać, on nie mógł tego powstrzymać, a jeżeli to tylko w wyjątkowych wypadkach.

Widać więc wyraźnie, że nikt nie twierdzi, iż Czarniecki był założycielem Czerwonego Krzyża i zajmował się wyłącznie niesieniem pomocy rannym. Warto mówić o faktach – także tych niewygodnych. Można zauważać, że ktoś w danym momencie postąpił źle, jednak wydawanie kategorycznych sądów o postawach ludzi żyjących kilkaset lat temu w oparciu wyłącznie o mentalność XXI wieku to błąd. Wszak hetman żył około 200 lat przed pojawieniem się w prawie międzynarodowym przeróżnych rozwiązań dążących do ograniczenia wojennej brutalności. W jego czasach ludzie kierowali się inną logiką, a stosowanie krwawych środków cechowało niejednego dowódcę ze wszystkich krajów świata. Oczywiście nie oznacza to, że brutalne czyny mamy pochwalać i naśladować, jednak przy ocenie postaci sprzed wieków należy korzystać z pewnych „filtrów”. Wiedzą o tym historycy, zapomnieli posłowie lewicy: Marek Rutka, Hanna Gill-Piątek, Monika Falej, Katarzyna Kotula, Anita Kucharska-Dziedzic, Katarzyna Ueberhan, Maciej Kopiec, Robert Obaz, Paweł Krutul.

 

 

Michał Wałach

 

 

Polecamy również:

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie