4 marca 2018

„Hipnoza” w TVN. Popokultystyczna żenada sobotniego wieczoru

(Fot. Mateusz Wlodarczyk/FORUM)

Ściema, ustawka, gra aktorska – internauci nie zostawili suchej nitki na wyemitowanym w sobotni wieczór programie „Hipnoza”. Solidnie oberwało się także gospodarzowi show Filipowi Chajzerowi. Oczywiście można próbować całą sprawę obrócić w żart sugerując, że TVN musi hipnotyzować Polaków, aby zechcieli oglądać kanał z ulicy Wiertniczej, jednak promowana w programie „zabawa” z odmiennymi stanami świadomości już tak beztroską rozrywką nie jest.

 

Już od wielu tygodni z bilbordów patrzyły na przechodniów zmultiplikowane oczy gospodarza programu „Hipnoza”, celebryty Filipa Chajzera. Show doczekało się swojej premiery na antenie TVN w sobotę 3 marca, tuż po godzinie 20.00.

 

Jak zapowiadał nadawca, każdy odcinek programu „będzie nieprzewidywalny, bo wszyscy uczestnicy zostaną wprowadzeni w stan hipnozy. Po raz pierwszy w historii polskiej telewizji widzowie zobaczą więc rozrywkę w zupełnie nowym wydaniu, poznając jednocześnie zaskakujące możliwości ludzkiego umysłu”.

 

„Jesteś przekonany, że… – tymi słowami Artur Makieła, certyfikowany hipnotyzer należący do British Association of Hypnotherapy, rozpocznie jedyną w swoim rodzaju zabawę z dużą dawką humoru i śmiechu. Pięcioosobowa drużyna będzie rywalizować o nagrodę pieniężną, wykonując określone, pozornie proste zadania. Ich realizację pokrzyżuje jednak hipnoza” – czytamy na oficjalnej stronie internetowej programu.

 

I tak uczestnicy „zostawali przekonani”, że są Michaelem Jacksonem tańczącym moon walk, tyranozaurem, tłumaczem języka marsjańskiego itp.

 

Widzowie od razu skrytykowali opartą na brytyjskim formacie BBC tefałenowską produkcję. W natłoku negatywnych komentarzy z trudem można znaleźć choć kilka pozytywnych opinii. Najczęściej powtarzanym zarzutem wobec TVN jest to, że wszystko było ustawione, a uczestnicy udawali, że są pod wpływem hipnozy.

 

Abstrahując od kwestii, czy program był medialną ustawką, warto przypomnieć, na jakie manipulacje może być narażony człowiek, który decyduje się wejść w stan hipnotyczny.

 

W opublikowanym (sierpień 2005) w Posłańcu Serca Jezusowego artykule Moda na hipnozę, Agnieszka Woś zauważa, iż  „niebezpieczeństwo stosowania hipnozy wiąże się głównie z tym, że nie wiadomo, czym w istocie jest to zjawisko. Brak jest rzetelnych danych opisujących konsekwencje fizyczne i duchowe stosowania takich praktyk”.

 

I dalej, „odmienne stany świadomości mają korzenie w okultyzmie i są praktykowane od wieków przez zwolenników spirytyzmu. Stany hipnotyczne w przeszłości obdarzano mianem rzucania czarów bądź zaklinania. Trans hipnotyczny otwiera drogę na doświadczenia okultystyczne, a nawet na opętania demoniczne. Pismo Święte mówi jednoznacznie o praktykach spirytystycznych: Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni (Pwt 18,10-12)”.

 

Warto przytoczyć także słowa ks. dr Mirosława Nowosielskiego, psychologa, egzorcysty ad casum: Hipnoza (…) to poddanie się zewnętrznym siłom, to wpływ innej osoby na osobowość człowieka, na jego świadomość, władze zmysłowe itp. Podczas hipnozy krytyczny osąd częściowo zostaje zawieszony. Jest to stan zmienionej świadomości. (…) Wszelkie próby manipulacji człowiekiem wydają mi się niegodziwe i niebezpieczne. Niegodziwe, bo jest to forma ubezwłasnowolnienia, a niebezpieczne, bo wchodzimy w rzeczywistość, w której nie mamy możliwości rozeznania, od jakiego ducha pochodzą te siły (Egzorcysta nr. 47).

 

Zatem niewinna rozrywka na sobotni wieczór? Zdecydowanie nie!

 

luk

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie