25 lutego 2021

Homofestiwal przed katedrą w Sydney. Katolicy odpowiedzieli… modlitwą

(zdjęcie ilustracyjne. Fot. Pixabay)

W Sydney przed tamtejszą katedrą odbył się „festiwal LGBT”. Wydarzenie to miało miejsce na placu przed świątynią, którym administrują lokalne władze, a na ulotkach „wydarzenia” zaprezentowano… fasadę katedry. Arcybiskup wyraził sprzeciw, a wierni odpowiedzieli na prowokację modlitwą wynagradzającą, co… spotkało się z krytyką liberalnych Australijczyków.

 

„Festiwal” przed katedrą miał miejsce w ramach szerszej inicjatywy „kulturalnej” o nazwie „Heaps Gay”. Na oficjalnej ulotce promującej to wydarzenie, utrzymanej w różowej kolorystyce, znalazła się fasada świątyni. Arcybiskup Anthony Fisher wyraził sprzeciw – tak ze względu na wykorzystanie obrazu katedry, jak i na bliską odległość „festiwalu” względem świątyni. „W tym ważnym okresie Postu musimy prosić Pana o to, by w naszym wielkim i »tolerancyjnym« Sydney szanowano i chroniono przekonania religijne, byśmy wszyscy ponownie docenili to, co święte” – napisał hierarcha na swojej stronie na Facebooku.

 

Ulotka została zmodyfikowana, Rada Miejska zaznaczyła równocześnie, że sama organizacja wydarzenia była konsultowana z przedstawicielami struktur kościelnych, którzy nie wnieśli sprzeciwu. Stanowisko arcybiskupa Sydney wywołało jednak falę negatywnych komentarzy australijskich internautów, utrzymanych w agresywnie tolerancjonistycznym klimacie. Do sprawy odniosła się także przewodnicząca rady miejskiej Clover Moore, która w rozmowie z „The Sydney Morning Herald” wypowiedziała następujące słowa: „Nie ma miejsca na nienawiść, nietolerancję czy tworzenie podziałów. Zrobiliśmy wielkie postępy na rzecz równości, ale jasnym jest niestety to, że wiele jeszcze trzeba zrobić po to, by zapewnić społeczności LGBT życie wolne od dyskryminacji”.

 

Prowokacja aktywistów LGBT spotkała się z odpowiedzią ze strony samych wiernych. Na stopniach prowadzących do katedry zorganizowano wynagradzającą modlitwę różańcową, w której udział wzięło około 200 osób, w tym także duchowni. Odśpiewano również hymny, co zostało potraktowane przez stronę „festiwalową” jako agresja polegająca na próbie… zagłuszenia.

 

W obecnym świecie za każdym razem kiedy sprzeciwiasz się czemuś, co jest przeciwko prawdzie, a tego trzyma się ktoś inny, to automatycznie inni myślą że ich nienawidzę, pogardzam nimi i chce je zabić – tłumaczył benedyktyn biorący udział w modlitwie. – To rzecz zakazana przez Boga. Nikt nie mówi, że powinniśmy poddawać osoby, które grzeszą, ostracyzmowi. Nie jesteśmy tu po to, by osądzać poszczególnych ludzi, tylko ideologią. Głównym celem jest wynagrodzenie i modlitwa za dusze, które są w to zaangażowane, by otrzymały Bożą łaskę i doświadczyły nawrócenia – dodał. Mnich podkreślił także, takie zachowanie jest… obowiązkiem chrześcijanina. – Jeśli nikt im nie powie albo nie uzmysłowi, że to co robią obraża Boga, to sami zgrzeszymy. Co więcej, jeśli nie będziemy wynagradzać za grzechy innych, wtedy sami doświadczymy kary, bo wiemy, co powinniśmy byli zrobić – dodał.

 

Źródło: lifesitenews.com

mat

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(4)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie