27 stycznia 2018

Izrael oburzony walką Polski o dobre imię. „To były polskie obozy śmierci i nic tego nie zmieni”

(Benjamin Netanjahu. FOT.Krystian Maj/FORUM)

 Przyjęta przez polski parlament ustawa umożliwiająca karanie używania formuły „polskie obozy śmierci” napotkała poważny opór ze strony Izraela. Swoje oburzenie z powodu przyjęcia ustawy wyraził nie tylko szef izraelskiego rządu, ale także prezydent i parlamentarzyści Knesetu. Jeden napisał wprost: to był polskie obozy śmierci i nic tego nie zmieni.

 

„Zdecydowanie  sprzeciwiam się tej ustawie” – ocenił szef izraelskiego rządu, Benjamin Netanjahu, komentując przegłosowane przez polski parlament prawo, pozwalające prokuraturze ścigać tych, którzy użyją sformułowania „polskie obozy śmierci”. Netanjahu poinformował także iż zażądał spotkania ambasadora z premierem Mateuszem Morawieckim.

 

Szef izraelskiego rządu absurdalnie oskarżył Polskę o… negowanie zbrodni, jakich dokonano na Żydach. „Historii nie można zmienić i negować Holokaustu” – ocenił na Twitterze Netanjahu.

 

Nie trzeba się jednak zastanawiać, jaką opinię na temat ustawy na ambasador Izraela. – W Izraelu ta nowelizacja była traktowana jako możliwość kary dla świadectw ocalałych z Zagłady. Dużo, dużo emocji. Rząd Izraela odrzuca tę nowelizację. Mamy nadzieje, że możemy znaleźć wspólną drogę, by zrobić zmiany w nie zmiany. Izrael też rozumie, kto budował KL Auschiwitz i inne obozy. Wszyscy wiedzą, że to nie byli Polacy. Ale u nas traktuje się to jako niemożliwość powiedzenia prawdy o Zagładzie i wszyscy są oburzeni tym, co się zdarzyło – powiedziała ambasador Izraela w Polsce Anna Azari podczas uroczystości w Auschwitz.

 

Oburzeniem zapałali inni przedstawiciele izraelskich władz. Dyskusję rozpoczął Yair Lapid, parlamentarzysta i – jak powszechnie się mówi – być może przyszły premier Izraela. – Jestem synem osób, które przetrwały Holokaust. Moja babcia została zamordowana w Polsce przez Niemców i Polaków. Nie potrzebuje od was lekcji. Konsekwencje odczuwamy po dziś dzień. Ambasada powinna natychmiast wystosować przeprosiny – powiedział polityk.

 

Lapid poszedł jeszcze dalej na Twitterze, gdzie stwierdził, iż – owszem – Żydów zabijali Niemcy, ale tysiące ofiar nie spotkało nawet niemieckiego żołnierza, co oznacza, zdaniem izraelskiego polityka, że „to były polskie obozy śmierci i żadne prawo tego nie zmieni”.

 

Z kolei lider opozycji w Knesecie, Icchak Herzog zaapelował do premiera, by ten wezwał z Warszawy ambasadora w celu konsultacji, dotyczących „błędnej” ustawy.

 

W Polaków uderzył także prezydent Izraela, Reuven Rivlin. Miał stwierdzić, iż pomagaliśmy w zbrodniach niemieckich w czasie II wojny światowej, choć oczywiście zaznaczył, że nie wszyscy, wszak część wyciągała do Żydów pomocną dłoń.

 

Na ustawę agresywnie zareagowali także izraelscy dziennikarze. Lahav Harkov, dziennikarka „Jerusalem Post”, wpisała na twitterze kilkukrotnie hasło „Polish death camps”. Zaś portal Haaretz porównał ją do stalinowskiej propagandy.

 

Sejm przyjął w piątek nowelizację, która wprowadza karę grzywny lub karę do 3 lat więzienia za słowa typu „polskie obozy śmierci”. Ustawa umożliwi też wszczynanie postępowań karnych m.in. za negowanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Za przyjęciem nowelizacji było 279 posłów, 5 było przeciw, 130 wstrzymało się od głosu.

 

 

ged

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie