Liczba chorób cywilizacyjnych, zwłaszcza metabolicznych, nowotworowych gwałtownie rośnie. Mamy naprawdę chore społeczeństwa, i to nie tylko w Polsce. Na całym świecie obserwuje się ten efekt toksycznej żywności. Bezpieczeństwo żywnościowe jest silnie związane z bezpieczeństwem zdrowotnym – mówiła w trakcie Kongresu Inicjatyw Naukowych, Gospodarczych i Samorządowych (KINGS) doktor inżynier Jolanta Domańska z Katedry Chemii Rolnej i Środowiskowej lubelskiego Uniwersytetu Przyrodniczego.
Panelistka zwróciła uwagę, że bezpieczeństwo surowców i produktów roślinnych zaczyna się na etapie produkcji rolnej, czyli na żyznych, bezpiecznych, niezanieczyszczonych glebach. Chemizacja za pomocą nawozów naturalnych i sztucznych z jednej strony podnosi plony, zaś z drugiej – jej nadmiar powoduje złe skutki. Zbyt dużo dodatków azotowych przyczynia się do powstawania w roślinach niezwiązanych w białko związków azotu, szkodliwych dla ludzi i zwierząt.
Wesprzyj nas już teraz!
Nadmiernie stosowane nawozy mogą się też przyczyniać do rozprzestrzeniania biogenów w ekosystemach, zagrażając zbiornikom i ciekom wodnym. Z kolei pestycydy, oprócz oddziaływania na patogeny, w niezamierzony przez rolnika sposób niszczą mikroorganizmy znajdujące się w glebie. To zaś wpływa na utratę żyzności ziemi, ze względu na pogarszającą się jakość materii organicznej.
Pod wpływem nawozów zmienia się też odczyn gleby. Niektóre nawozy azotowe zakwaszają ją, co wpływa na łatwą absorpcję toksyn, w tym metali ciężkich. Zanieczyszczenia później akumulują się w organizmach ludzi i zwierząt. Człowiek, będąc na szczycie piramidy pokarmowej może gromadzić ich najwięcej.
– Widzimy w tej chwili, że liczba chorób cywilizacyjnych, zwłaszcza metabolicznych, nowotworowych gwałtownie rośnie. Mamy naprawdę chore społeczeństwa, i to nie tylko w Polsce. Na całym świecie obserwuje się ten efekt toksycznej żywności. Bezpieczeństwo żywnościowe jest silnie związane z bezpieczeństwem zdrowotnym – podkreśliła dr Domańska.
Wielkotowarowe, przemysłowe gospodarstwa, które zdominowały światową produkcję artykułów spożywczych, stosują na ogromną skalę chemię i pestycydy. Nawet autorzy raportów międzynarodowych – chociaż z zasady sprzyjają branży Big Food – przyznają, że tego rodzaju produkty przyczyniają się do zjawiska tak zwanego ukrytego głodu (hidden hunger bądź silent hunger). Cierpią na niego, według oficjalnych szacunków globalistów, nawet 2 miliardy ludzi.
Chodzi o stan wywołany konsumowaniem produktów wprawdzie określanych jako spożywcze, jednak ubogich w prozdrowotne składniki mineralne, przeciwutleniacze. Brakuje w nich żelaza, cynku, jodu, witamin A czy B12.
– To jest żywność genetycznie zmodyfikowana, do wytwarzania której stosuje się agresywną chemię, pestycydy, Roundup. Ta żywność na pewno nie będzie prozdrowotna – zapewniała dr Domańska.
O walorach naszego jedzenia decydują: produkcja, gleba – w tym jej żyzność – oraz dystrybucja. Trwałość produktów sprowadzanych na przykład z innych kontynentów bądź trzymanych przez szereg dni na sklepowych półkach czy w magazynach, zależy od uprzedniego nafaszerowania ich chemią. Jednak to, co sprzyja sprzedawcom dbającym głównie o własne zyski, nie musi być i w tym przypadku nie jest korzystne dla konsumentów.
W ocenie dr Domańskiej, gremia naukowe i międzynarodowe nie proponują niczego sensownego w kwestii zaradzenia „ukrytemu głodowi”. Zalecają jedynie suplementowanie, czyli chemiczną odpowiedź na nadmiar chemii i niedobór odżywczych składników, które powinny być naturalnie obecne w naszej codziennej diecie, tak jak miało to miejsce jeszcze kilka dekad temu.
– Bardzo ważne jest, żeby nasze polskie gospodarstwa były zróżnicowane, również pod względem obszarowym. Te najmniejsze dają szansę na największą bioróżnorodność. Najmniejsze, średnie mogą współistnieć również z gospodarstwami wielkotowarowymi. To wcale się nie wyklucza. Jednak tutaj potrzebne są rozwiązania zmierzające do tego, by te najmniejsze również mogły produkować. Ta kwestia powinna być rozwiązywana na poziomach różnych politycznych i innych – mówiła panelistka.
„Czysta” energia też niszczy ziemie uprawne
Dr Domańska, która naukowo zajmuje się między innymi tematem zanieczyszczania ekosystemów, poświęciła kilka chwil kwestii coraz powszechniej instalowanych w naszym kraju wiatraków i paneli fotowoltaicznych. Ich wpływ na środowisko następuje na różnych etapach i nie dotyczy tylko niszczenia krajobrazu.
Ponieważ tego typu instalacje wznoszone są w określonej odległości od zabudowań, już na wstępie inwestycji powstają osobne drogi dojazdowe. Wymaga to fragmentacji terenu, co już narusza ekosystemy.
Do budowy potrzebna jest ogromna ilość betonu. Przy eksploatacji zużywany jest olej do silników i skrzydeł. Niejednokrotnie następuje więc zanieczyszczenie gleby substancjami ropopochodnymi. Dochodzi tez do pożarów i uwalniania toksycznych substancji. Śmigła zbudowane są z bardzo trwałych tworzyw polimerowych, dodatkowo wzmacnianych szkłem, różnego rodzaju włóknami, bazaltem. Te elementy praktycznie nie podlegają degradacji. Są po kilkunastu latach eksploatowania zakopywane w ziemi.
Natomiast do wytwarzania paneli fotowoltaicznych używa się pierwiastków śladowych, występujących w bardzo małych ilościach. Ich wydobycie wymaga wykonania wielu przekopów, a przygotowanie do użycia – procesów chemicznych, których odpady również naruszają środowisko. – Nie można mówić, że jest to tylko czysta energia – podsumowała dr Domańska.
Not. RoM
Kongres KINGS w Łochowie – przepisy na Polskę Konfederacji Grzegorza Brauna