9 sierpnia 2012

Jeszcze nie ucichły echa skandalu związanego z zatrzymaniem obrońców życia na Przystanku Woodstock a policja już stawia kolejne zarzuty przeciwnikom aborcji – tym razem w Warszawie.

 

Tydzień temu podczas festiwalu Woodstock w Kostrzynie nad Odrą dwaj członkowie Fundacji Pro – prawo do życia zostali zatrzymani przez policję. Funkcjonariuszom nie spodobał się antyaborcyjny transparent, z którym legalnie pikietowano przed wejściem na teren imprezy. Policjanci mówili nieprawdę na miejscu zdarzenia, iż na wyrażanie swoich poglądów w miejscu publicznym potrzebne jest zezwolenie. Po przewiezieniu na komisariat „przestępcy” z Fundacji Pro usłyszeli zupełnie inne zarzuty – prezentowanie treści „nieprzyzwoitych” w miejscu publicznym. Nikt nie był w stanie wyjaśnić co dokładnie nieprzyzwoitego było na zarekwirowanym plakacie.

 

Do równie skandalicznych prześladowań obrońców życia doszło w ostatnich dniach w stolicy. Z inicjatywy Fundacji Pro od ponad miesiąca na warszawskim Ursynowie eksponowana jest antyaborcyjna wystawa Wybierz Życie. Plakaty były kilkakrotnie dewastowane przez „nieznanych sprawców” a część transparentów ukradziono. Po każdym takim zajściu zgłaszano doniesienie na policję, sprawa jednak do tej pory nie ruszyła z miejsca. Funkcjonariusze z komisariatu na Ursynowie zdążyli natomiast sformułować zarzuty wobec… Fundacji Pro. Byłam na tym komisariacie już dwukrotnie, w charakterze zgłaszającego podejrzenie popełnienia przestępstwa dotyczącego dewastacji naszej wystawy. Jednak w tej chwili zostałam wezwana na policję aby złożyć wyjaśnienia i dziś postawiono mi zarzuty dotyczące tego, że wywołałam zgorszenie w miejscu publicznym – mówi Kinga Małecka-Prybyło, członek zarządu Fundacji. Na komisariacie dowiedziała się, iż wywołała zgorszenie publiczne zlecając umieszczenie przy ogrodzeniu kościoła nieprzyzwoitych ogłoszeń zawierających zdjęcia przedstawiające wizerunek ludzkich płodów i ich fragmentów. To jest zarzut dotyczący artykułu 51 paragraf 1 w związku z artykułem 141 KW, który mówi o nieprzyzwoitych treściach i zgorszeniu publicznym. Powstał po to aby przeciwdziałać pornografii w przestrzeni publicznej. Tymczasem wykorzystuje się go po to aby zamykać usta ludziom, którzy chcą przeciwstawić się zabijaniu ludzi – dodaje. Obrońcy życia już na wstępie informowali policję, iż przed sądami toczyło się już 6 podobnych postępowań. Wszystkie zakończyły się wyrokami uniewinniającymi organizatorów wystawy Wybierz Życie. Uzasadnienia tych wyroków zostały przekazane policji. Przed przesłuchaniem miałam wrażenie, że moje wyjaśnienia nie mają znaczenia w tej sprawie, z góry było wiadomo, że sprawa zostanie skierowana do sądu – mówi Małecka-Prybyło.

 

Podczas gdy policja niepokoi członków Fundacji, „nieznani sprawcy” niszczący warszawską wystawę przestają być anonimowi. Podczas ostatniej dewastacji ekspozycji zostawili po sobie ślad – na miejsce plakatów, które zniszczyli, powiesili inne. Na jednym z nich widnieje adres strony internetowej, na której w zakładce „kontakt” możemy znaleźć namiary na Federację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, związaną z wicemarszałek Sejmu Wandą Nowicką. Strona zajmuje się pomocnictwem w aborcji, co jest czynem zabronionym przez polskie prawo, oraz nielegalnym handlem środkami wczesnoporonnymi. Kodeks karny mówi, że kto pomaga kobiecie w dokonaniu aborcji podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności. Pomocnictwem w aborcji jest już samo udzielenie informacji jak lub gdzie można to zrobić, lub gdzie można uzyskać środki farmakologiczne przy pomocy których można samodzielnie dokonać aborcji. W obronie Federy stanęła Gazeta Wyborcza, która przeprowadziła wywiad z Krystyną Kacpurą, dyrektorką Federacji. Kacpura kłamie na łamach GW mówiąc, że wystawa przedstawia zdjęcia martwych noworodków a nie dzieci zabitych w wyniku aborcji. Próbuje się również wytłumaczyć, iż podana na ursynowskim transparencie strona nie należy do Federy. Zapewne całkowicie przypadkowo ktoś umieścił na niej adres i telefon kontaktowy do Federacji…

 

Gazeta Wyborcza podaje również, iż 30 lipca na adres redakcji przyszły zdjęcia zniszczonej wystawy i nowych, proaborcyjnych transparentów. W załączonym oświadczeniu „anonimowa grupa kobiet” tłumaczy, iż to ona dokonały dewastacji. Zamieszczanie tego typu propagandowych materiałów w przestrzeni publicznej jest niedopuszczalne i szkodliwe społecznie. Dlatego zdecydowałyśmy się odwrócić sens wystawy, nie tylko niszcząc kłamliwe materiały, ale również zamieścić kilka haseł, pokazujących absurdalność zakazu aborcji – czytamy w oświadczeniu. Czy wobec tego Gazeta Wyborcza ukrywa przestępców? Artykuł może być jedynie śmieszną próba wybielenia Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jeśli jest jednak inaczej, Gazeta posiada prawdziwe dowody, które mogą być przydatne w namierzeniu sprawców zniszczenia wystawy. Ciekawe czy przekaże je policji?

 

Będący na usługach koncernów aborcyjnych zwolennicy zabijania nie od dziś próbują wmówić społeczeństwu, że walka z aborcją jest „szkodliwa społecznie”. Wystawa ma na celu obronę dzieci i poruszenie ludzkich serc. Tymczasem dowiaduję się, że powoduje ona zgorszenie. Zastanawiam się, co się z nami dzieje? Powinno gorszyć nie to, że wystawa wisi ale to, że w naszym kraju dokonuje się aborcji – mówi Kinga Małecka-Prybyło. Najbardziej poruszającym dla pani policjantki przesłuchującej mnie było zgłoszenie matki, która jechała autobusem z trzyletnim dzieckim, które zapytało mamy „co to za główka na plakacie?”. Ja sama jestem matką i wiem, że rozmowy z dziećmi na temat obrony życia są bardzo ważne. Ta wystawa stawia okazje do takich rozmów, gdyż dzieci pytają o plakaty. To świetna okazja by powiedzieć dzieciom o tym, że życie ludzkie jest wartością – dodaje.

 

Takich okazji już niedługo może nie być. W kwietniu władze Bydgoszczy nielegalnie zdemontowały wystawę należącą do Fundacji Pro, która była eksponowana na Starym Rynku. Podczas Przystanku Woodstock antyaborcyjni działacze zostali zatrzymani przez policję, która szukała pretekstu do tego, aby usunąć obrońców życia sprzed wejścia na festiwal. Dziś w Warszawie zarzuty dostają ofiary przemocy i wandalizmu a prawdziwi przestępcy pozostają bezkarni, gdyż nikt się nimi nie interesuje.

 

 

Źródło: stopaborcji.pl, razem.tv, 
Marcin Musiał

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie