11 lipca 2016

Koptyjsko-prawosławna zakonnica z klasztoru Mar Girgis w Starym Kairze zginęła 5 lipca, rzekomo wskutek trafienia zbłąkanym pociskiem w wymianie ognia, do jakiej doszło na autostradzie Kair-Aleksandria. W „bandyckiej strzelaninie”, którą media egipskie opisywały jako „atak zemsty,” rannych zostało dwóch innych mężczyzn: ojciec i syn. Takich aktów, w których giną wyznawcy Chrystusa przybywa w Egipcie. Władze starają się je bagatelizować, ale uważni obserwatorzy nie maja wątpliwości, że od wybuchu tzw. Wiosny Arabskiej nasiliły się ataki na chrześcijan, którzy płacą  cenę za poparcie dla rządu Sisiego.


Ilość ataków na chrześcijan w Egipcie wzrosła w ciągu ostatnich kilku tygodni. Policja stara się je bagatelizować, podobnie jak media głównego nurtu. Prawie tydzień po tragicznym incydencie niewiele wiadomo o okolicznościach śmierci zakonnicy i tożsamości sprawcy. Aby zażegnać oburzenie, lokalne media twierdzą, że to nie był atak sekciarski, lecz koptyjska siostra zginęła w wyniku wymiany ognia między bandytami.

Jednak fakty wyraźnie wskazują na natężenie napięć między muzułmanami i chrześcijanami w Egipcie. W ostatnich tygodniach nastąpił znaczny wzrost przemocy motywowanej nienawiścią wobec chrześcijan, których żyje w Egipcie około 9 mln. To największa wspólnota chrześcijańska na Bliskim Wschodzie.

Rosnąca fala dyskryminacji antychrześcijańskiej w Egipcie jest stale zaniżana przez główne media, które zgodnie z oficjalną narracją, lansują pogląd, że „muzułmanie i chrześcijanie żyją w zgodzie zjednoczeni przez wspólną historię i przeznaczenie”.

Policja celowo bagatelizuje konflikty. Tuszuje niektóre ataki na wyznawców Chrystusa, nie dokumentując ich jako takich. Co więcej sprawcy zbrodni często unikają sprawiedliwości.

W ciągu ostatnich pięciu lat spłonęło wiele świątyń i domów należących do chrześcijan. Całe rodziny zostały przymusowo ewakuowane ze swoich wiosek. W okresie rządów islamistów, wielu wyznawców Chrystusa musiało opuścić kraj.

Teraz w Egipcie ma miejsce kolejna fala brutalnych ataków. 30 czerwca w mieście Sinai el-Arisz w pobliżu świątyni zastrzelono kapłana koptyjskiego. To był kolejny z serii zamachów na chrześcijan w niestabilnym regionie, gdzie wojsko walczy z islamistyczną rebelią od czasu obalenia prezydenta Muhammada Mursiego w lipcu 2013 r. Do zabójstwa przyznali się  bojownicy Państwa Islamskiego.

Rząd, który walczy z radykalnymi islamistami jednak niewiele robi, by ochronić egipskich chrześcijan. Pod koniec maja – tłum 300 muzułmanów w prowincji Minya rozebrał 70-letnią chrześcijankę i wystawił ją na publiczne ośmieszenie, linczując z powodu plotek, jakoby jej syn wdał się w romans z muzułmanką. Poziom okrucieństwa wymierzony w starszą kobietę wywołał oburzenie w mediach społecznościowych.

Analitycy uważają, że niepokojący wzrost prześladowań Koptów, to cena, jaką płacą oni za wsparcie prezydenta Abdel Fattah al-Sisi i jego przewrót wojskowy, który doprowadził do obalenia prezydenta Mursiego, wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego.

W sierpniu 2013 roku, kiedy co najmniej 800. zwolenników Mursiego zostało zabitych przez siły bezpieczeństwa w Kairze, islamiści wpadli w szał, paląc kościoły, niszcząc mienie chrześcijan w różnych częściach kraju.

Sisi próbował mocniej niż jego poprzednicy pozyskać wyznawców Chrystusa. Obiecał m.in. doprowadzić sprawców aktów antychrześcijańskich przed wymiar sprawiedliwości. Miał też odbudować zniszczone w wyniku ataków sekciarskich świątynie. Dwukrotnie składał życzenia chrześcijanom przy okazji ich świąt. W styczniu 2015 r. mówił do nich: „W pierwszej kolejności jesteśmy wszyscy Egipcjanami”.

Poza jednak deklaracjami słownymi, zabrakło realizacji obietnic. Wyznawcy Chrystusa – z powodu swojej wiary – wciąż nie mają dostępu do wysokiej rangi stanowisk na uczelniach i w instytucjach bezpieczeństwa.

Obrońca chrześcijan, adwokat Nabil Ghabriel mówi wprost: – Polityka represyjna rządu wobec koptyjskich chrześcijan pozostała niezmieniona od lat, niezależnie od tego, kto jest u władzy. Ghabriel tłumaczy, że Sisi „lawiruje”, stara się uspokoić nie tylko chrześcijan, ale także ultra radyklanych salafitów, którzy wsparli działania, doprowadzające do obalenia Mursiego. Zabiega wreszcie o wsparcie ze strony Arabii Saudyjskiej – wiernego sojusznika rządu wojskowego.

Za mało jednak robi, by powstrzymać rozprzestrzenianie się wahabizmu w niektórych południowych regionach kraju, jak w: Asjut, Minya i Bani Sueif, gdzie szerzą się antychrześcijańskie ataki ekstremistów. Wahabizm jest radykalnym odłamem islamu praktykowanym w Arabii Saudyjskiej i został niejako „przywieziony” do Egiptu wraz z powracającymi egipskimi pracownikami, którzy wcześniej wyemigrowali do krajów Zatoki po boomie naftowym.

Chrześcijanie w Egipcie tracą nadzieję co do realizacji obietnic obecnego prezydenta. Miał on m.in. zmienić prawo dotyczącego miejsc kultu. Obiecał w konstytucji z 2014 roku, że parlament wyda prawo, zezwalające na wznoszenie nowych świątyń i odbudowę starych kościołów chrześcijańskich.

W przeciwieństwie do chrześcijan, którzy muszą otrzymać od prezydenta specjalne pozwolenie na budowę nowej świątyni, większość muzułmańska w Egipcie może bez żadnych przeszkód wznosić nowe meczety.

Nawet w rzadkich przypadkach, gdy chrześcijanie dostają pozwolenie na budowę kościoła, często napotykają opór ze strony skostniałej biurokracji muzułmańskiej.

W dniu 17 czerwca, domy i mienie należące do chrześcijan w wiosce Al Bayda niedaleko Aleksandrii splądrował i spalił wściekły tłum muzułmanów po tym, jak rozniosła się pogłoska, jakoby jeden z domów właśnie budowanych miał być w przyszłości przekształcony w kościół. Domniemanych sprawców ataków co prawda aresztowano, ale najprawdopodobniej nie zostaną oni ukarani.

Źródło: al.-monitor.com., AS.

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie