29 marca 2021

Krwawy weekend w Birmie. Ponad 100 ofiar, w tym dzieci

(Fotograf: STRINGER/Archiwum: Reuters)

Obawy się potwierdziły. W weekend w Birmie obchodzono dzień wojska, trwały także i protesty. Wskutek działań sił bezpieczeństwa zginęło 126 osób. Od początku protestów przeciwko zamachowi stanu zginęło już 459 cywilów.

 

W sobotę w Rangunie prodemokratyczne demonstracje zostały stłumione siłą. Zginęło 114 osób. Następnego dnia mundurowi otworzyli ogień w stronę uczestników uroczystości pogrzebowych. W incydentach mających miejsce w innych miejscach zginęło w weekend jeszcze 12 osób – tak przynajmniej podaje Stowarzyszenie Pomocy dla Więźniów Politycznych. Według świadków, pośród sobotnich ofiar było co najmniej sześcioro dzieci w wieku od 10 do 16 lat. W sumie od czasu wojskowego zamachu stanu, a więc od lutego, zginęło łącznie 459 cywilów biorących udział w demonstracjach. Według doniesień, wśród zabitych 20 ofiar stanowią dzieci – w tym siedmioletnia dziewczynka, zabita we własnym domu.

 

Rozlew krwi potępiły zarówno Stany Zjednoczone, jak i szef dyplomacji UE, a także Specjalny sprawozdawca ONZ ds. Mjanmy, który oskarżył armię o dokonywanie „masowego mordu” i wezwał świat do izolowania junty. Sankcje nałożone przez niektóre kraje zachodnie na wojskowych nie przyniosły jednak żadnego skutku, podobnie jak odbywające się w całym kraju niemal codzienne protesty. Wojskowi toczą ciężkie walki z kilkoma spośród dwudziestu etnicznych grup zbrojnych, które operują w Birmie. W niedzielę około 3 tys. osób z południowo-wschodniej części kraju uciekło do sąsiedniej Tajlandii. Doszło do tego po ataku przeprowadzonym przez lotnictwo na cele należące do milicji KNU, wcześniej przedstawiciele tej formacji podali, że udało im się zająć posterunek wojskowy w pobliżu granicy, zabijając 10 osób. Birmańskie siły zbrojne przeprowadziły naloty na pięć obszarów w dystrykcie Mutraw, w pobliżu granicy, w tym na obóz dla wysiedleńców. Ci spośród mieszkańców, którzy nie uciekli do Tajlandii, ukrywają się w dżungli.

 

Bojówki skarżyły się, że zdolności wojskowe junty wzrosły dzięki pomocy z Rosji, Chin i innych krajów. Mimo protestów w stolicy kraju w sobotę tradycyjnie – w związku ze świętem sił zbrojnych – odbyła się wielka parada wojskowa. W niedzielę mundurowi toczyli walki z Armią Niepodległości Kachin; starcia miały miejsce rejonie wydobycia jadeitu w Hpakant. Siły Kachin zaatakowały posterunek policji, a wojsko odpowiedziało atakiem z powietrza. Nie było doniesień o ofiarach.

 

Wojsko w Birmie przejęło władzę na początku lutego po zamachu stanu, na który formalnie zezwalała im konstytucja. Wojskowi podnosili jako uzasadnienie, że ostatnie – niekorzystne dla nich – wybory zostały zafałszowane. Wprowadzono na rok stan wyjątkowy, po którym teoretycznie miałyby się odbyć nowe wybory, jednak nauczeni doświadczeniem mieszkańcy Birmy protestują i twierdzą, że wojsko może utrzymywać stan wyjątkowy przez lata. Aung San Suu Kyi – wieloletnia opozycjonistka, działaczka demokratyczna, laureatka Nagrody Nobla i pozbawiona władzy szefowa rządu –  wciąż przebywa w areszcie w nieujawnionym miejscu. Podobnie wygląda sytuacja innych demokratycznych polityków.

 

Amerykański generał Mark A. Milley (przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów) wraz z szefami obrony Australii, Kanady, Niemiec, Grecji, Włoch, Japonii, Królestwa Danii, Królestwa Niderlandów, Nowej Zelandii, Republiki Korei i Wielkiej Brytanii wezwał juntę wojskową w Birmie do przestrzegania międzynarodowych standardów profesjonalizmu wojskowego – jak czytamy na stronie amerykańskiego departamentu obrony. Admirał Philip Davidson, dowódca amerykańskiego dowództwa Indo-Pacyfiku, poparł to wezwanie. „Jako szefowie obrony potępiamy użycie śmiercionośnej siły wobec nieuzbrojonych ludzi przez siły zbrojne Mjanmy i powiązane służby bezpieczeństwa” – czytamy w oświadczeniu. „Zawodowe wojsko przestrzega międzynarodowych standardów postępowania i jest odpowiedzialne za ochronę (a nie krzywdzenie) ludzi, którym służy. Wzywamy Siły Zbrojne Mjanmy do zaprzestania przemocy i podjęcia działań na rzecz przywrócenia szacunku i wiarygodności”– dodano. Przeciwko krwawemu rozprawianiu się z cywilami zaprotestowali także przywódcy wojskowi Singapuru i Indonezji.

 

Źródło: theage.com.au, defense.gov

AS

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie