24 października 2019

Krystian Kratiuk z Rzymu: dlaczego deon.pl myli się w sprawie Pachamamy?

Publicysta portalu deon.pl z oburzeniem przyjął informację o wyrzuceniu do Tybru pogańskich figurek przywiezionych na synod z Amazonii. Czyn nieznanych sprawców skrytykował mocnymi słowami, godnymi użycia w zupełnie innym momencie. Ale w tamtym momencie takich słów na deonie zabrakło.

 

Przypomnijmy – kilku mężczyzn poniedziałkowym świtem wyniosło z rzymskiego kościoła figurki przedstawiające nagie kobiety w ciąży i wyrzucili je do Tybru. Figurki te stały od niemal dwóch tygodni na ołtarzu w jednej z bocznych kaplic kościoła – kaplicy, w której znajduje się również zdjęcie kobiety karmiącej piersią zwierzę, jak i inne amazońskie artefakty.

 

Karol Kleczka z deon.pl opisuje sprawę następująco: „Złodzieje opublikowali bulwersujące nagranie w mediach społecznościowych. Mężczyźni uznali pochodzące z Amazonii figury za pogańskie idole i utopili je w Tybrze”. Sugeruje zatem, że mężczyźni uznali owe figurki za coś, czym nie były. Wyjaśnijmy więc – figurki nie były katolickimi dewocjonaliami, nie przedstawiały Matki Bożej (jak początkowo sugerowano) i wiemy o tym dobrze, bo zaprzeczył temu Watykan. Rzecznik synodu ds. Amazonii nie przyznał co prawda, że figurka ta to Pachamama – inkaska (a więc pogańska) bogini płodności, zwana też Matką Ziemią, a przez ideologów i zwolenników ruchów New Age nazywana Gają. Ale ów watykański rzecznik zwyczajnie nie umiał też powiedzieć, czym owe figurki są. W końcu przyznał więc, że to „po prostu symbol urodzaju”, któremu Indianie oddają pokłon. Więc czym jest nie-chrześcijański symbol, któremu oddaje się cześć, jeśli nie właśnie pogańskim idolem?

 

Pojawiają się też inne interpretacje – otóż rzecznik Watykanu Paolo Ruffini przyznał, że każdy może zinterpretować sobie te figurki jak sobie życzy i dla każdego mogą przedstawiać co innego (sic!). Tak więc grupka katolików zinterpretowała je właśnie tak a nie inaczej i uczyniła z pogańskim idolem to na co w ich mniemaniu zasługiwał.

 

Tytuł tekstu na deon.pl brzmi: „Katoliccy tradycjonaliści ukradli i zniszczyli rzeźby w Watykanie”. Nikt co prawda nie wie, kto dokonał tego czynu, w sieci może się bowiem doń przyznać każdy (co też dzieje się i to na międzynarodową skalę), ale redaktorzy deonu już wiedzą, że to „tradycjonaliści”. Cóż, wydawany przez jezuitów portal może rzeczywiście być do tradycjonalistów uprzedzony, wszak jeden z najlepiej rozpoznawanych członków tego zakonu w Polsce jakiś czas temu raczył nazwać tradycjonalistów terrorystami, więc w sumie jakoś by się to zgrywało…

 

Ale na poważnie, Karol Kleczka ze szczegółami opisuje jedną z osób która wzięła udział w akcji „przyznawania się” do tej nadtybrzańskiej interwencji sugerując wprost, że zrobił to po prostu faszysta. Dodaje przy tym słowa (w zamierzeniu mające zapewne wzbudzić dystans do niektórych źródeł informacji) o wsparciu dla akcji „ultrakonserwatywnych serwisów” takich jak choćby Church Militant. My więc dla porządku dodajmy, że akcję potępił oczywiście ojciec James Martin SJ, redaktor ultraprogresywnego i skrajnie pro-homoseksualnego pisma „America Magazine”.

 

Wyrzucenie figurek do Tybru zbulwersowało również i redaktora deon.pl – pisze bowiem następująco: „To też matka – dla niektórych Matka Boża, dla innych istotny symbol ich kultury. Właśnie dlatego brakuje mi słów, by podkreślić jak bardzo bezczelne, podłe i rasistowskie było zachowanie złodziei, którzy utopili ją w rzece”. Dodaje również w trybie warunkowym, że „jeśli ich gest był profanacją świętego wizerunku, to dodatkowo grzeszy ikonoklazmem, będącym pluciem na Wcielenie Boga”.

 

No więc raz jeszcze powtarzamy – to nie był święty wizerunek, zaprzeczył temu Watykan. Mogła to być Pachamama, ale ona święta nie jest.

 

Zdumiewać może natomiast użycie niezwykle mocnych słów: „bezczelne, podłe i rasistowskie” w kontekście zniszczenia pogańskiego artefaktu. Ale, jako że cenię mężczyzn potrafiących używać stanowczych słów, gdy dzieje się coś niedobrego, prędko sprawdziłem jak Karol Kleczka zareagował kilka miesięcy temu na wpisanie tęczy w aureolę Matki Bożej Częstochowskiej. I na tym samym portalu deon.pl znalazłem omówienie tekstu jego autorstwa zatytułowane: „Katolicki dziennikarz: Matka Boża z tęczą mnie nie obraża”. Wstęp oryginalnego tekstu z portalu noizz.pl zaczyna się słowami: „Jeden powie, że przecież wolność artystyczna i odwalcie się od Maryi z tęczą, inny powie, że go taka Maryja obraża i domaga się wymierzenia sprawiedliwości za taką urazę. Ale czy za plakaty z tęczową Maryją powinno się robić interwencję o świcie, będącą odrobinę ekstremalnym środkiem? Jako katolika nie obraża mnie tęcza przy Maryi, ale używanie przemocy rzekomo w celu bronienia mojego interesu”…

 

W tekście tym słów potępienia, typu „bezczelność, podłość i rasizm”, rzecz jasna nie znalazłem.

 

 

Krystian Kratiuk, Rzym

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie