18 października 2019

Ks. Piotr Glas: Bóg jest sprawiedliwy, dlatego może być miłosierny [POBIERZ E-BOOK „KARA BOŻA”]

(PCh24 TV)

Boże miłosierdzie stanowi integralną całość z Bożą sprawiedliwością. Nie można nam tych dwóch rzeczy rozdzielić. To są dwie strony tej samej monety. Bóg jest sprawiedliwy, dlatego może być miłosierny. Jeżeli jest miłosierny, to z uwagi na swą sprawiedliwość – mówi ks. Piotr Glas.

 

Wielu ludzi woli dziś mówić o Bożym miłosierdziu, pozostawiając niejako gdzieś poza sobą to, że może nas czekać kara Boża. Jak właściwie rozumieć czym jest owa kara?

Słuchając wielu homilii, szczególnie w Roku Miłosierdzia, odnosiłem wrażenie, że istnieje jakiś trend uspokajania katolików (i nie tylko katolików) tym niezwykłym przymiotem Boga, jakim jest Jego miłosierdzie. To, co dało się słyszeć w tych naukach – tak niestety bywało –miało niewiele wspólnego z Bożym miłosierdziem takim, jakim w rzeczywistości ono jest.

Dobrze, gdy w tych naukach zgłębiana była Boża łaska, odbierana zgodnie z zamysłem Bożym – jako wezwanie do nawrócenia, jako wyzbycie się lęku, jako motywacja powrotu do Domu Ojca i uznania Jego praw. Niestety, często pomijano ten aspekt, a wchodzono w pewną teologiczną ignorancję – mówię tu zarówno o osobach duchownych, jak i świeckich – przyczyniając się do usypiania i uspokajania sumień ludzkich.

 

Dało się słyszeć przekaz: jest Boże miłosierdzie, nie ma Bożej kary! Kiedy w homiletyce czy nauczaniu tak mocno podkreśla się podmiot Bożego miłosierdzia, a zapomina się o przymiocie Bożej sprawiedliwości, następuje tragiczna pomyłka! A czasami jest ona celowo przemilczana, bo – co tu dużo mówić – dla wielu ludzi jest ona niewygodna. Boże miłosierdzie jest akceptowane, Boża sprawiedliwość znacznie częściej bywa negowana lub odrzucana.

 

Papież Pius IX nauczał, że „jedną z pierwszych przyczyn wszelkich naszych obecnych nieszczęść jest to, że rzadko mówi się dzisiaj o piekle”. A jest to miejsce, w którym człowiek odrzucając Boże miłosierdzie, dostępuje Bożej sprawiedliwości. Św. Atanazy w Wyznaniu wiary mówił: „którzy dobrze czynili, pójdą do żywota wiecznego, a którzy źle, do ognia wiecznego. To jest wiara katolicka, której jeśliby kto wiernie i stale nie wierzył, zbawionym być nie może”. Sobór Laterański IV w 1215 roku powiedział: „wszyscy ludzie zmartwychwstaną, aby otrzymali wedle uczynków swoich dobrych lub złych. Ci, co z szatanem karę wieczną, a tamci z Chrystusem chwałę wieczną”. Sobór Konstantynopolitański z 553 roku daje nam takie oto słowa: „jest to prawo ogólne, postanowione przez sprawiedliwość Boską, że ci, którzy umierają w grzechu ciężkim, będą poddani karom wiecznym”.

 

Dlaczego dzisiaj te nauki soboru są lekceważone? Mówi się o tym, co ktoś powiedział na kazaniu. Powtarza się, że Boże miłosierdzie wszystko przebacza i nie ma się co przejmować karą, a milczy się o tym, co przekazują nam sobory Świętego Kościoła Katolickiego! Dziś pojawia się pytanie o to, czy istnieje piekło i czy ma lokatorów! Iluż dziś duchownych w ogóle nie porusza tematu piekła. Albo mówi, że piekło istnieje, ale nikt do niego nie idzie. A czy można tam trafić? Czy np. będąc księdzem, biskupem, kardynałem, papieżem można trafić do piekła? Czy kapłaństwo, stan duchowny daje mi przed nim zabezpieczenie? Przecież Pan Bóg mnie wybrał, ukochał, jest pełen Bożego miłosierdzia i cokolwiek bym zrobił, On mi przebaczy… To jest przerażająca beztroska, jaką wielu ludzi propaguje poprzez źle odczytywane znaczenie Bożego miłosierdzia! Mówi się: piekła nie ma. I nie czynią tego tylko księża w parafiach, ale duchowni, którzy mają coś do powiedzenia we współczesnym Kościele. A mówią wprost – jak np. generał jezuitów – że diabeł to mit, figura retoryczna, bezosobowe zło.

 

Kompletnie pomijają tutaj teologiczną konsekwencję, że Boże miłosierdzie ma ten prawdziwy sens, gdy kroczy wraz z nim Boża sprawiedliwość. Gdyby Bóg nie był sprawiedliwy, Jego miłosierdzie nie byłoby potrzebne. Po co komu miłosierdzie, skoro miałoby nie być sprawiedliwości? Na cóż nam usprawiedliwienie, skoro nie ma wyroku? 

 

 

To wypaczone ujęcie Bożego miłosierdzia wykorzystywane jest przez moce ciemności. Bo wiadomo, kto za tym stoi; przy – zapewne nieświadomym albo i nierozumnym – udziale niektórych duchownych pojęcia dobra i zła, grzechów i czynów chwalebnych tracą sens. Dokonuje się trywializacja tych pojęć. Kto za tym stoi? Ojciec kłamstwa, którym jest szatan.

 

Tymczasem Boże miłosierdzie stanowi integralną całość z Bożą sprawiedliwością. Nie można nam tych dwóch rzeczy rozdzielić. To są dwie strony tej samej monety. Bóg jest sprawiedliwy, dlatego może być miłosierny. Jeżeli jest miłosierny, to z uwagi na swą sprawiedliwość. To oczywistość! A mimo to pomijany jest ten przymiot Boga i widać rosnące zamiłowanie ludzi deklarujących swój katolicyzm do „luzackiego” traktowania Stwórcy. Pan Bóg – mówią – to jest taki kolega, można Go poklepać po plecach, a na końcu i tak wszystko mi wybaczy, bo mnie kocha i jest miłosierny. Z uśmiechem na ustach mogę grzeszyć, bo przecież wszyscy i tak skończymy w Niebie. Tak oto okazuje się, że nie ma większego sensu postępować wedle Dekalogu. Rodzi się pytanie: po co słuchać Kościoła?

 

To jest szatańska metoda oszustwa „na Boże miłosierdzie”. To metoda chwytania ludzi na kłamstwo, wpędzanie w pułapkę, na końcu której jest potępienie w piekle. To jest oszustwo „Bożego miłosierdzia za wszelką cenę”: cokolwiek byś nie zrobił, jakkolwiek wybierzesz, za żadne grzechy nie musisz żałować, niczym się nie przejmuj, na końcu Pan Bóg ci wszystko wybaczy.

 

To manipulacja mająca na celu zniszczenie dzieła Boga, wyrugowanie z ludzkiej mentalności tego, że Bóg nas kocha jak ojciec i do końca czeka na nas, do końca chce nas zbawić, do końca – jak miłosierny ojciec – będzie czekał na syna, który musi podjąć decyzję: wracam do swojego ojca, muszę się upokorzyć, bo niegodzien jestem nazywać się Twoim synem.

Tylko wówczas następuje potężny akt miłości ojca, który wybacza i raduje się z powrotu marnotrawnego syna!

 

Jak wiemy, jednym z grzechów przeciwko Duchowi Świętemu, który według Ewangelii ma pozostać nieodpuszczony, jest zuchwałe grzeszenie w nadziei miłosierdzia Bożego. A co innego dziś się dzieje? Widzimy pychę buntu przeciwko Bogu i brak pokory. To jest dziś promowane!

 

Mówiąc o karze, wspomniał Ksiądz o rzeczach ostatecznych. Jednak, jak wiemy z Biblii, Pan Bóg nieraz interweniował w tym świecie. Jak jest dzisiaj? Pan Bóg poprzez karę nadal podejmuje interwencje? Czy jeszcze – za naszego życia na tym świecie – z taką karą przychodzi?

– Czytając choćby zapiski świętych, mistyków, widzimy, że wskazują oni, że Pan Bóg ingeruje w ten świat. Matka Boża w Fatimie powiedziała, że przyjdzie na ludzkość straszliwa kara, jeśli się nie nawrócimy. Spójrzmy choćby na II wojnę światową. Pan Bóg dopuścił do tego konfliktu. Sytuacja jest zatem dynamiczna. Jeżeli Bóg posyła nam Matkę Bożą, jeżeli wzywa nas, jak Fatimie, jeżeli posyła nam apostołkę miłosierdzia, jak siostra Faustyna, a my nie słuchamy i się nie nawracamy… Konsekwencją tego będzie kara za nasze grzechy. I przyjść może ona jeszcze za naszego życia.

 

„Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak mocne i ciężkie, że dłużej nie mogę go podtrzymywać. Od jak dawna cierpię z waszego powodu! Chcąc, by Mój Syn was nie opuścił, muszę Go nieustannie o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie” – mówiła Matka Boża, objawiając się w La Salette.

 

Maryja nieraz nawoływała ludzkość do poprawy i modlitwy i ostrzegała przed karą. Trwa bowiem potężna walka. Diabeł nas usypia. Mówi nam: nic nie rób, wszystko jest ok. Bo on wie, co się stanie, gdy ludzie posłuchają Maryi i zaczną się nawracać… Wielka Pokuta, Różaniec do Granic, Polska Pod Krzyżem – z naszym krajem coś się dzieje, ludzie czegoś jeszcze chcą. Na Zachodzie powstała karykatura Boga, uczyniono z niego jakiś cukierkowy bohomaz. To bożek, który ma leczyć, dawać pieniądze… Ta trucizna wchodzi dziś do Kościoła w Polsce. A szczególnie narażeni są tu młodzi ludzie. Mówi się im: nie przejmuj się, bo Pan Bóg będzie ci błogosławił. Nie musisz iść do spowiedzi, nie musisz się nawrócić, nie musisz pokutować, nie musisz cierpieć. Ty masz się Bogiem cieszyć. Nikt nie mówi o grzechu. Tak tysiące młodych, którym taka narracja bardzo odpowiada, prowadzonych jest na manowce.

 

Problem bierze się z tego, że nie rozumiemy, czym w istocie jest kara Boża, że ona różni się od kary ludzkiej? Przecież każdy nasz grzech jest dla nas karą, bo odsuwa nas od Boga, od tego, co dla nas najważniejsze.

 – Ze swojego doświadczenia wiem, że kiedy zrobię coś nie tak, to czuję w środku niepokój, że zdradziłem Boga. Oczywiście, sumienie można zagłuszać. Ludzie są w stanie zamordować, oszukać, okraść i nie widzą w tym nic złego. Na pewno sam grzech jest już karą, a jego konsekwencje są odczuwalne także dla bliskich. Rozmawiam z wieloma ludźmi. To, co dziś dzieje się w rodzinach… Mimo tych pięknych domków, samochodów i sukcesu, to jednak to, co jest w duszach tych ludzi… to tragedia! Oni jakby już odczuwali tę karę za odejście od Boga, od Jego przykazań, od prawdziwego szczęścia. A ludzie poszukują szczęścia, błagają o nie i… nie mogą go dostać.

 

Pierwszym krokiem powinien być tu konfesjonał! Tam najpierw ukręć głowę grzechowi, otwórz się na Boga, który Cię przyjmie z wielkim miłosierdziem (…)

 

Ciąg dalszy rozmowy Marcina Austyna z ks. Piotrem Glasem znajdą Panstwo w PDF-ie

„Kara Boża”

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie