14 lutego 2017

Legalna wycinka drzew bez pozwoleń: zahamowanie inwestycji ciemną stroną pozytywnej zmiany

(Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: commons.wikimedia.org, author: Paul Vlaar)

Obowiązujące od początku roku 2017 zmiany w prawie miały zakończyć erę absurdu. Dotychczas obywatel musiał prosić urzędnika o zgodę na wycięcie drzewa na jego działce. Okazuje się jednak, że nowe prawo również ma swoją gorszą stronę. Wszystko za sprawą postawy samorządów – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”.

 

Lokalna administracja w wielu przypadkach nie zdecydowała się na podjęcie uchwał dotyczących opłat za wycinane drzewa. Zgodnie z prawem to właśnie na samorządach, a nie na władzy centralnej leży obowiązek uregulowania tej kwestii.

 

W terenie nikt nie spieszy się jednak do podjęcia stosownych uchwał, gdyż zwlekanie oznacza wyższe wpływy do budżetu lub (co nie jest bezpośrednią stratą dla samorządu) opóźnienia w inwestycjach deweloperskich. Zgodnie z prawem w razie braku stosownej uchwały za usunięcie drzew i krzewów płaci się… maksymalną stawkę.

 

Problem występuje w Krakowie, Warszawie, Gdańsku i Poznaniu – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. To tam samorządowcy nie ustanowili cennika opłat za wycinkę drzew i krzewów. Ma to hamować branżę deweloperską i mnożyć koszty.

 

Niektóre miasta ponoć nie ukrywają, że w ogóle nie mają w planach wprowadzenia cennika. Jak tłumaczy w „DGP” dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich, w zamian za wnoszenie opłat można prosić gminy o wydanie decyzji o nasadach zastępczych.

 

Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna”, rmf24.pl

MWł

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie