Leon XIV: zmartwychwstanie Chrystusa może uleczyć smutek i brak sensu życia

W swojej środowej katechezie, Ojciec Święty zatrzymał się nad problemem smutku i poczucia braku sensu życia, których doświadcza tak wiele osób. - Smutek odbiera sens i wigor życiu, które staje się jakby podróżą bez kierunku i bez znaczenia - zauważył papież. Zmartwychwstały Chrystus zmienia jednak naszą perspektywę: budzi nadzieję, która wypełnia pustkę smutku. - Daje świadectwo o klęsce śmierci, potwierdza zwycięstwo życia, pomimo mroków Kalwarii - wylicza Leon XIV.
- Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest wydarzeniem, nad którym nigdy nie przestaje się kontemplować i medytować – im głębiej się w nie wnika, tym bardziej napełnia ono zdumieniem, pociąga, jakby światłem oślepiającym, a zarazem fascynującym. Była to eksplozja życia i radości, która odmieniła sens całej rzeczywistości – z negatywnego na pozytywny; a jednak nie dokonała się w sposób widowiskowy, tym bardziej nie gwałtowny, lecz łagodny, ukryty, można by rzec – pokorny - powiedział Ojciec Święty podczas audiencji generalnej 22 października.
Jednak zanim nastąpiło chwalebne zmartwychwstanie Zbawiciela, Jego uczniów ogarnął smutek i rozpacz. Stracili cel, któremu się poświęcili; pokładali w Nim nadzieję, a On został ukrzyżowany i pogrzebany. - Nadzieja zanikła, a serce ogarnęła rozpacz. Wszystko zawaliło się w bardzo krótkim czasie, między piątkiem a sobotą, w dramatycznej sekwencji wydarzeń - zauważył papież.
Smutek uczniów widać choćby w drodze do Emaus. Jak zauważył Leon XIV, dwaj uczniowie odwrócili się tyłem do Golgoty, ponieważ straszny widok krzyża wciąż był obecny w ich oczach i sercach. Wracali do swojego dawnego życia, ale po kryjomu - z nadzieją, że nikt ich nie rozpozna. Podobnie dzieje się w naszym życiu, kiedy doznajemy smutku. - Smutek odbiera sens i wigor życiu, które staje się jakby podróżą bez kierunku i bez znaczenia - wyjaśnił papież.
Rozpacz uczniów idących do Emaus spowodowała, że nie rozpoznali oni idącego z nimi Chrystusa. Smutek przysłonił bowiem ich wzrok - tak, że nie wierzyli w obietnicę powtarzaną im wielokrotnie przez ich Mistrza: że zostanie zabity, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. Chrystus podchodzi jednak do nich i pokazuje zainteresowanie tym, o czym rozmawiają. - Jezus słucha ich, pozwala im wyładować swoje rozczarowanie. Następnie z wielką szczerością gani ich za to, że są „nierozumni, że nieskore są ich serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy!” (por. w. 25), i opierając się na Piśmie Świętym wykłada, że Chrystus musiał cierpieć, umrzeć i zmartwychwstać. W sercach dwóch uczniów ponownie rozpala się ciepło nadziei, a więc, gdy zapada wieczór i docierają do celu, zapraszają tajemniczego towarzysza podróży, by pozostał z nimi - zauważył Ojciec Święty.
Wszystko zmieniło się w momencie, gdy uczniowie rozpoznali swojego Mistrza przy łamaniu chleba. - Wtedy wszystko staje się jasne (...) Natychmiast na nowo rozpala się radość, energia znów przepływa przez zmęczone części ciała, pamięć na nowo staje się wdzięczna. I obaj pospiesznie wracają do Jerozolimy, aby opowiedzieć wszystko innym - wyjaśnił Leon XIV.
Papież przypomniał, że kiedy droga naszego życia staje się trudna, Zmartwychwstały Pan zmienia naszą perspektywę: budzi bowiem nadzieję, która wypełnia pustkę smutku. Tylko On czyni możliwym to, co wydawało się niemożliwe, a przypomnieniem tej prawdy są słowa, którymi chrześcijanie pozdrawiają się w dniu Wielkanocy: „Pan prawdziwie zmartwychwstał”. - W tym przysłówku – "prawdziwie" – nasza ludzka historia odnajduje swój pewną przystań. (...) Jezus nie zmartwychwstał w słowach, lecz w czynach, swoim ciałem, które zachowało znaki męki, odwieczną pieczęć Jego miłości do nas. Zwycięstwo życia nie jest pustym słowem, ale rzeczywistym faktem, konkretem - podkreślił Ojciec Święty.
Źródło: KAI
AF






