21 maja 2019

Liberalni katolicy niezadowoleni. Nie podoba im się ograniczenie aborcji w USA

(źródło: pixabay.com)

Wydawałoby się, że amerykańscy obrońcy życia – po latach usankcjonowanej prawnie  decyzją Sądu Najwyższego w 1973 roku aborcji – są na przegranej pozycji. Pomimo wprowadzeniu odgórnie tak wielu zmian godzących w życie poczęte (powstało wiele ośrodków aborcyjnych, których działalność była finansowana z pieniędzy podatników, wszechobecna propaganda, edukacja permisywna itp.), obrońcy życia nie poddali się. Teraz mają szansę na unieważnienie skandalicznego orzeczenia Sądu Najwyższego.

 

Po fali nowych przepisów stanowych znacznie ograniczających aborcję, proliferzy mają nadzieję, że w przypadku zaskarżenia ustaw chroniących życie poczęte, Sąd Najwyższy z dwoma nowymi konserwatywnymi sędziami unieważni orzeczenie Roe przeciw Wade.

 

Liberalni katolicy kwestionują przyjętą taktykę. Są przeciwni uchwalaniu ustaw radykalnie zrywających z wyjątkami dopuszczającymi uśmiercanie dzieci poczętych.

 

Ustawa z Alabamy, która została podpisana w zeszłym tygodniu i jest obecnie najbardziej restrykcyjnym prawem aborcyjnym w Stanach Zjednoczonych, wywołała powszechną wściekłość wśród działaczy aborcyjnych. Jednak – co szokujące – jak donosi portal liberalnych katolików cruxnow.com. – podzieliła także „katolickich” proliferów. Tzw. otwarci katolicy preferują stopniowe ograniczanie dostępu do aborcji. Obawiają się batalii przed Sądem Najwyższym i zaskarżenia decyzji z 1973 roku, która ustanowiła „prawo do aborcji” w dowolnym momencie ciąży.

 

Poza Alabamą, stany takie jak: Missouri, Ohio i Georgia przyjęły podobne regulacje, zakazujące aborcji po wykryciu bicia serca płodu, czyli już w szóstym tygodniu ciąży.

 

Niedawny wzrost liczby nowych przepisów stanowych, ograniczających aborcję był w dużej mierze motywowany dwoma wydarzeniami: przekonaniem, że nowy skład Sądu Najwyższego stanowi bezprecedensową okazję do obalenia skandalicznego orzeczenia Roe przeciw Wade i reakcji na agresywne działania innych stanów, takich, jak: Nowy Jork czy Vermont, które rozszerzyły dostęp do aborcji, zezwalając na zabicie nawet dziecka urodzonego.

 

Greg Schleppenbach, zastępca dyrektora Sekretariatu ds. działalności pro life przy episkopacie Stanów Zjednoczonych (USCCB), powiedział cruxnow.com., że „każde ustawodawstwo, które zapewni dalszą ochronę nienarodzonym jest dobre samo w sobie”. Dodał jednak, że amerykańscy biskupi „historycznie wahali się co do wspierania regulacji, których nie można uznać za konstytucyjne”.

 

Hierarchowie obawiali się, że poprzedni SN z sędzią Anthonym Kennedym na czele zakwestionuje każdą regulację, która byłaby sprzeczna z orzeczeniem Roe przeciw Wade. Jednak niedawna zamiana Kennedy’ego na sędziego Bretta Kavenaugha, który został zatwierdzony zeszłej jesieni, oznacza, że ​​„ta obawa się zmniejszyła” – tłumaczy Schleppenbach. Dodał, że biskupi preferują stopniowe odchodzenie od liberalnych przepisów aborcyjnych, ponieważ nawet obecni sędziowie SN mogą się wahać, czy całkowicie zrezygnować z orzeczenia Roe.

 

Schleppenbach wątpi, czy uda się w ogóle doprowadzić do tego, by Sąd Najwyższy zajął się ustawą z Alabamy. Każda dotychczasowa próba w przypadku mniej kontrowersyjnych regulacji kończyła się fiaskiem.

 

Prof. Rick Garnett z School of Law Uniwersytetu Notre Dame uważa, że istnieje duża szansa, by zakwestionować skandaliczne orzeczenie. W przeciwieństwie do części biskupów, jest zdania, że zarówno orzeczenie Roe przeciw Wade, jak i Planned Parenthood przeciw Casey z 1992 r. wymagają rewizji. SN wydając je, błędnie ustanowił precedensy.

 

Choć w orzeczeniu z 1992 r. potwierdzono zasadność orzeczenia z 1973 r., to jednak otwarto drzwi do ściślejszych ograniczeń aborcji. – Możliwe, że sędziowie woleliby przejrzeć przepisy dotyczące aborcji, które mogą być utrzymane bez obalenia precedensu w sprawie Casey – tłumaczył. – Z drugiej strony – kontynuował – większość może pomyśleć, że ponieważ sprawy Roe i Casey niesłusznie usunięto z polityki wyborczej i spod osądu opinii publicznej, nadszedł czas, aby naprawić ten błąd i pozostawić kwestię aborcji do rozstrzygnięcia przez obywateli oraz ich przedstawicieli –  wyjaśnił.

 

Helen Alvaré, profesor prawa ze Scalia Law School w George Mason University i była rzeczniczka amerykańskich biskupów, zgodziła się z nim, wskazując, że pomogłoby to unieważnić niektóre z nowojorskich przepisów dotyczących dokonywania aborcji przez cały czas ciąży, a nawet po urodzeniu dziecka. Prawniczka sugeruje, że obecnie zwolennicy aborcji nie mają dominującej większości, chociaż tak twierdzą, by móc legalnie przegłosować prawo, zezwalające na zabijanie dzieci poczętych. Dodała też, że byłoby najlepiej, gdyby SN uznał niekonstytucyjność orzeczenia Roe przeciw Wade i by potwierdził, że nie ma żadnego „prawa do legalnej aborcji”. Przypomniała, iż w przypadku orzeczenia Casey, sędziowie odmówili uznania zasadności orzeczenia ​​Roe, ale obawiali się też, że aborcja zbytnio zakorzeniła się w amerykańskim społeczeństwie i dlatego nie obalili orzeczenia z 1973 r.

 

– Tysiące regulacji, wprowadzonych w każdym stanowym prawodawstwie od 1973 r., próbujących obalić orzeczenie Roe przeciw Wade, tysiące ustaw wprowadzonych w ciągu ostatnich kilku lat, nawet jeśli możliwość obalenia orzeczenia Roe przeciw Wade  wydaje się większa, są niczym innym jak dowodem na to, iż kraj nigdy nie skapitulował i nie pogodził się z aborcją z jakiegokolwiek powodu przed narodzinami dziecka – uważa Alvaré.

 

Jej zdaniem są dowody na to, że aborcja nigdy nie zakorzeniła się głęboko w „narodowym charakterze”. Podczas gdy kraj nie zadeklarował gotowości do całkowitego zakazu aborcji, od 46 lat jest gotowy na dalsze ograniczenia regulacji w sprawie dopuszczalności aborcji, na które Sąd Najwyższy rzadko im pozwalał. W jej przekonaniu, trybunał musi unieważnić orzeczenia w sprawie Roe i Casey, bo są intelektualnie, konstytucyjnie „niezdrowe”.

 

Patrząc w przyszłość do dnia, w którym albo Roe zostanie obalona, ​​albo wprowadzone zostaną większe restrykcje w całym kraju, niektórzy katoliccy uczeni i obrońcy prawni również wykorzystują ten moment, aby ostrzec, że prawne zakazy nie wystarczą w walce z aborcją. Konieczne jest budowanie kultury życia. – Obywatele pro-life powinni, oprócz pracy nad poprawianiem błędów Trybunału, nadal formułować politykę i wspierać wysiłki zmierzające do zmiany serc oraz umysłów, wspierać kobiety w ciąży i wrażliwe matki, a także ich rodziny – zauważył Garnett.

 

Schleppenbach zgodził się, mówiąc, że poza inicjatywami prawnymi i ustawodawczymi, biuro pro-life USCCB zachęca stany do ponownego rozważenia ich polityki, by lepiej wspierać kobiety i dzieci, znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej.

 

Zwolennicy aborcji organizują marsze, przeciwstawiające się uchwaleniu restrykcyjnych ustaw stanowych, zakazujących zabijania dzieci nienarodzonych. Media głównego nurtu podjęły zmasowaną ofensywę, strasząc potencjalnymi konsekwencjami obalenia orzeczenia Roe przeciw Wade. Gdyby do tego doszło, możliwe byłoby zakwestionowanie wszelkich innych regulacji, bazujących na tzw. prawie do prywatności, godzących w politykę gender.

 

Źródło: cruxnow.com, time.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie