14 lutego 2013

W swoim orędziu o stanie państwa prezydent Barack Obama odniósł się do testów nuklearnych w Korei Północnej. Wydarzenie to określił, jako prowokację, która wymaga odpowiedzi. Niektórzy analitycy uważają, że testy były sygnałem wysłanym do Chin.

 

Zdaniem obserwatorów, północnokoreański reżim chciał w ten sposób zademonstrować swoją niezależność od ośrodka w Pekinie. Inni sądzą, że koreański przywódca Kim Dzong- Un zademonstrował swoją siłę przed nowo wybraną prezydent Korei Południowej Park Geun-Hye.

 

Wiele wskazuje też na to, że próby nuklearne miały podnieść morale społeczeństwa i służyły przypodobaniu się armii. Obecnie kwestia ta jest szczegółowo analizowana przez amerykańskie służby.

 

Magazyn „The Foreign Affairs” uważa, że wyjaśnienie niedawnych prób nuklearnych, przeprowadzonych przez Koreę Północną, jest proste. Phenian testował broń nuklearną z tego samego powodu, dla którego sprawdzał system dalekosiężnych rakiet. Chodziło o to by zobaczyć, czy broń ta jest sprawna i spełnia oczekiwania strategów militarnych.

 

Magazyn poświęcony sprawom polityki zagranicznej przypomina, że między rokiem 1945 a 1992 w Stanach Zjednoczonych przeprowadzono 1054 testy nuklearne i wystrzelono niezliczoną liczbę rakiet w celu odstraszenia Sowietów.

 

Przeprowadzono wówczas m.in. 48 podziemnych testów w lecie 1964 r., by zamanifestować siłę przed przywódcą ZSRR, Leonidem Breżniewem. Kilkanaście atomowych wybuchów przeprowadzono na poligonie w Nevadzie w 1977 roku, tylko dlatego, że nowy prezydent Jimmy Carter był narażony na krytykę ze strony prawicy. Ostatecznym celem wszystkich tych prób było odstraszanie wroga, ale także chęć sprawdzenia skuteczności stale ulepszanej broni jądrowej.

 

Podobnie jak Stany Zjednoczone w okresie zimnej wojny, tak Korea Północna najwyraźniej postanowiła, że broń jądrowa będzie odgrywać najważniejszą rolę w jej strategii bezpieczeństwa narodowego.

 

Źle wyposażona armia lądowa i znajdująca się w katastrofalnej sytuacji gospodarka, nie są w stanie zapewnić odpowiedniej obronę konwencjonalnej. Stąd zdecydowano się na odstraszanie wroga arsenałem stale ulepszanej broni nuklearnej tak, jak robiło to NATO. Korea Północna w razie wybuchu wojny na półwyspie zamierza się bronić, odstraszając Stany Zjednoczone i ich sojuszników pociskami nuklearnymi.

 

W tym celu północnokoreańska armia potrzebuje małych, lekkich głowic i rakiet. Jedynym sposobem sprawdzenia czy rakiety działają, jest testowanie tego typu broni.

 

Pierwszy w kraju nuklearny test, przeprowadzony w 2006 r., nie powiódł się. Phenian twierdził, że pocisk wygeneruje cztery kilotony wybuchowej siły, ale zakończyło się na produkcji mniejszej niż jedna kilotona. Drugi test w 2009 wypadł nieco lepiej, wytwarzając od jednej do ośmiu kiloton masy wybuchowej. Phenian wciąż ma wiele do zrobienia, by osiągnąć pożądaną moc pocisków nuklearnych.

 

Redakcja „The Foriegn Affairs” uważa, że obserwatorzy na Zachodzie powinni pamiętać o dawnej strategii NATO i doświadczeniach Stanów Zjednoczonych w okresie zimnej wojny. USA przyjęły strategię odstraszania nuklearnego. Magazyn przypomina jednak, że nie można zapominać o tym, iż za chęcią posiadania arsenału nuklearnego kryją się niekiedy także inne motywy.

 

Broń jądrowa nie jest jedynie instrumentem politycznym, służącym do wysyłania sygnałów, jak zakłada się powszechnie w Waszyngtonie, Londynie i Berlinie. Niektóre państwa wciąż poważnie rozważają możliwość wykorzystania broni jądrowej do celów wojennych.

Na całym świecie ogranicza się ten arsenał. Tymczasem w Korei Północnej, Rosji i Chinach jest on stale rozbudowywany. Także Iran gotów jest znosić dotkliwe sankcje, byle tylko posiadać własną, sprawną broń jądrową.

 

 

Źródło: The ForeignAffairs, AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie