16 października 2020

Mike Pompeo wzywa Arabię Saudyjską do normalizacji relacji z Izraelem

(Mike Pompeo fot. REUTERS/Kevin Lamarque/FORUM)

Amerykański sekretarz stanu nie ustaje w zabiegach zmierzających do uregulowania relacji Izraela z państwami arabskimi. Po ociepleniu stosunków Tel Awiwu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Mike Pompeo wezwał 14 października br. saudyjskiego ministra spraw zagranicznych, księcia Faisal bin Farhan Al Saud do nawiązania kontaktów dyplomatycznych z Izraelem. Co ciekawe, Saudowie zasygnalizowali, że chcieliby pojednać się także z syryjskim przywódcą Baszarem el-Asadem.

 

Sekretarz stanu USA w środę zachęcał Arabię ​​Saudyjską do uznania Izraela. Bahrajn, który ściśle koordynuje swoją politykę zagraniczną z Arabią Saudyjską, oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie 15 września br. podpisały w Białym Domu tzw. Porozumienia Abrahamowe z Izraelem.

 

Tym razem Pompeo goszcząc w Białym Domu saudyjskiego ministra spraw zagranicznych, księcia Faisala bin Farhana, podkreślił, że porozumienie „bardzo przyczyniło się do realizacji naszych wspólnych celów w zakresie pokoju i bezpieczeństwa w regionie”. – Odzwierciedlają one zmieniającą się dynamikę w regionie, w którym kraje słusznie uznają potrzebę współpracy regionalnej w celu przeciwdziałania wpływom Iranu i generowania dobrobytu – zaznaczył amerykański sekretarz stanu.

 

Pompeo wyraził nadzieję, że Arabia Saudyjska również rozważy unormowanie swoich stosunków z państwem izraelskim. Zasugerował, że to Arabia Saudyjska pomogła w zawarciu porozumienia z ZEA i Bahrajnem.

 

Prezydent USA Donald Trump przedstawia to porozumienia jako główne osiągnięcie dyplomatyczne. W zeszłym miesiącu amerykański przywódca mówił, że spodziewa się, iż również, Arabia Saudyjska „uzna Izrael we właściwym czasie”.

 

Pompeo podkreślił w Waszyngtonie, że Stany Zjednoczone „wspierają solidny program sprzedaży broni do Arabii Saudyjskiej”, by „chronić jej obywateli i utrzymywać amerykańskie miejsca pracy”. W zeszłym roku sekretarz stanu próbował ominąć Kongres, by wysłać jak najszybciej broń do Arabii Saudyjskiej o wartości ponad 8 mld dol. W tym celu powoływał się na zagrożenie, jakie stwarza Iran. Kongresmeni z różnych ugrupowań byli zbulwersowani dużymi ofiarami śmiertelnymi wśród ludności cywilnej w Jemenie, gdzie od wielu lat Arabia Saudyjska prowadzi wojnę proxy z Iranem. Pompeo ogłosił również, że USA zakupiły działkę pod budowę nowej ambasady USA w Rijadzie. Ma ona kosztować 1 mld USD.

 

Arabia Saudyjska wcześniej zasygnalizowała, że nie jest na razie gotowa do normalizacji stosunków z Izraelem. Saudowie obawiają się wzmocnienia wpływów Bractwa Muzułmańskiego wspieranego przez Turków pośród Palestyńczyków. Urzędnicy palestyńscy uznali normalizację stosunków państw arabskich z Izraelem, że jest to „nóż wbity w plecy” narodu palestyńskiego.

 

Pompeo zaznaczył, że Arabia Saudyjska mogłaby pomóc w zachęceniu przywódców palestyńskich do powrotu do negocjacji z Izraelem.

 

Arabia Saudyjska, będąca kolebką islamu, w 2002 r. przedstawiła propozycję uznania państwa Izrael w zamian za porozumienie z Palestyńczykami i całkowite wycofanie się Żydów z terytorium zdobytego w 1967 roku.

 

Analitycy z Bliskiego Wschodu podkreślają, że Izrael w coraz większym stopniu zdobywa pozycję polityczną w regionie, rozszerzając relacje handlowe i finansowe, umacniając jednocześnie arabsko-izraelską oś przeciwko Iranowi, ale wszystko to dzieje się wbrew woli narodu palestyńskiego. Izraelczycy nie idą na żadne ustępstwa. Taką opinie wyraził np. Adnan Abu Amer, kierownik Wydziału Nauk Politycznych na Uniwersytecie Ummah w Gazie.

 

Faktycznie potwierdza się to, że Izraelczycy nie zamierzają ustąpić i nie tylko nie likwidują istniejących już nielegalnych osiedli żydowskich, ale tworzą nowe. A właśnie te osiedla są główną przeszkodę w urzeczywistnieniu realnego rozwiązania dwupaństwowego, za którym opowiada się ONZ czy państwa arabskie.

 

Saudowie dotychczas poczynili znaczne ustępstwa na rzecz Izraela. Na przykład zgodzili się na przeloty izraelskich samolotów komercyjnych przez swoje terytorium do lub ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

 

W środę Pompeo przekonywał, że on i jego saudyjski odpowiednik „potwierdzili wzajemne zaangażowanie w zwalczanie złośliwej działalności Iranu.” Szef amerykańskiej dyplomacji zaznaczył, że zachęcił Arabię ​​Saudyjską do zaangażowania się w reformę praw człowieka, „w tym w potrzebę zezwolenia na wolność słowa i pokojowy aktywizm”.

 

Z powodu naruszeń praw człowieka, we wtorek Saudowie nie otrzymali miejsca w Radzie Praw Człowieka ONZ, o które zabiegali. Pompeo wyraził zaniepokojenie z powodu więzienia Amerykanów w Arabii Saudyjskiej, w tym Walida Fitaihi, lekarza wyszkolonego na Harvardzie, którego władze saudyjskie aresztowały w 2017 r. i przetrzymywały przez dwa lata bez postawienia zarzutów. Obecnie mężczyzna nie może opuszczać kraju.

 

W tym miesiącu jeden z czołowych duchownych Arabii Saudyjskiej wezwał muzułmanów do powściągliwości i unikania „namiętnych emocji oraz ognistego entuzjazmu” wobec Żydów.

 

Kazanie Abdulrahmana al-Sudais, imama Wielkiego Meczetu w Mekce pojawiło się trzy tygodnie po tym, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie uzgodniły historyczne porozumienie w sprawie normalizacji stosunków z Izraelem.

 

Imam w poprzednich kazaniach modlił się o to, by Palestyńczycy odnieśli zwycięstwo nad Żydami – „najeźdźcami i agresorami.” Ostatnio duchowny wskazywał, że najlepszym sposobem przekonania Żydów do przejścia na islam jest „traktowanie ich dobrze”.

 

Te sugestie wpływowego saudyjskiego imama pokazują, w jaki sposób królestwo podchodzi do drażliwego tematu ocieplenia relacji z Izraelem. Duchowny mianowany przez króla, jest jedną z najbardziej wpływowych osób w kraju. Odzwierciedla poglądy establishmentu religijnego oraz dworu królewskiego. Saudowie za granicą nazwali naukę imama „kazaniem normalizacyjnym”.

 

Odprężenie dyplomatyczne jest już znaczące odkąd Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn dołączyły do Egiptu oraz Jordanii jako jedyne kraje arabskie, które oficjalnie uznają państwo żydowskie.

 

Bezpośrednie umocnienie sojuszu między Saudyjczykami i Izraelczykami pozwoliłoby na większą współpracę i koordynację w zakresie bezpieczeństwa regionalnego, dyplomacji i handlu, ale co najważniejsze na zbudowanie skuteczniejszego sojuszu antyirańskiego.

 

W 2018 roku bin Salman zadeklarował prawo Izraela do istnienia, otwierając drzwi do dalszego zacieśniania relacji. Doprowadziło to do kłopotliwej interwencji ojca księcia, króla Salmana, który publicznie odrzucił oświadczenia syna, obawiając się podważenie w kraju legitymacji monarchii. Książe usunął się na ponad rok w cień, nie rzucając się w oczy opinii publicznej.

 

W tym roku sytuacja się zmieniła. Gdy król Salman choruje, książę znów umacnia swoją pozycję w kraju. Wiążą z tym duże nadzieje Amerykanie.

 

Saudowie uważnie obserwują, jak reagują mieszkańcy Bahrajnu i ZEA na ożywienie relacji z Izraelem. Badanie opublikowane w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w weekend pokazuje rosnące poparcie dla nawiązywania więzi z Izraelem w niektórych krajach arabskich.

 

Sondaż przeprowadzony przez amerykańską firmę Zogby Analytics sugeruje, że 59 proc. Jordańczyków i Saudyjczyków, 58 proc. Egipcjan i 56 proc. mieszkańców Zjednoczonych Emiratów Arabskich popiera porozumienia normalizacyjne między Izraelem a światem arabskim, powołując się przede wszystkim na stabilność regionalną i dobrobyt gospodarczy. Z drugiej strony, sondaż pokazał, że 61 procent Palestyńczyków jest przeciwnych normalizacji.

 

Niedawne badanie przeprowadzone przez izraelskie ministerstwo spraw strategicznych wykazało, że ogólnie arabscy ​​użytkownicy mediów społecznościowych byli mniej zachwyceni porozumieniem niż mógł sugerować sondaż ZEA. Dane ministerstwa wskazują, że aż 90 procent wszystkich arabskich dyskusji w mediach społecznościowych na temat niedawnego zbliżenia między Izraelem, ZEA i Bahrajnem, jest negatywnych.

 

Izraelski minister ds. strategicznych Orit Farkash-Hacohen komentował, że ​​„analiza dyskursu w arabskich mediach społecznościowych w odniesieniu do niedawnych porozumień normalizacyjnych podpisanych z państwami Zatoki Perskiej świadczy o zorganizowanej próbie wywołania negatywnego dyskursu przez tych, którzy sprzeciwiają się procesowi pokojowemu.”

 

Tymczasem saudyjskie media zaczęły promować możliwość przywrócenia powiązań z syryjskim rządem Baszarem el-Asadem. Rząd saudyjski bojkotował Asada przez prawie dekadę.

 

W jednym z artykułów zatytułowanym: „Damaszek ponownie podłącza zerwaną linę z Arabią Saudyjską i ZEA” dotyczył ogłoszenia przez syryjskiego ministra komunikacji Iyad Al-Khatib ponownego podłączenia kabla światłowodowego między Damaszkiem, Dubajem, Jordanią i Arabią Saudyjską. Minister określił to jako „promyk nadziei na ożywienie współpracy syryjsko-arabskiej”.

 

Połączenie zostało przerwane w 2011 roku, gdy wybuchła wojna w Syrii. Przed podłączeniem światłowodu Rijad zezwolił syryjskim ciężarówkom na przejazd przez swoje terytorium. Kroki te z zadowoleniem zostały przyjęte przez Syryjczyków.

 

Arabia Saudyjska, podobnie jak Syria rywalizują z Turkami o wpływy w świecie arabskim. Przeciwna zbliżeniu saudyjsko-syryjskiemu jest opozycja syryjska wciąż wzywająca do wywierania presji na Baszara el-Asada w celu dokonania przemian politycznych.

 

W zeszłym roku doszło do spotkania dziennikarzy bliskich Asadowi z dziennikarzami saudyjskimi  w Rijadzie, sygnalizując otwarcie Arabii Saudyjskiej na rozmowy pojednawcze z sojusznikami Asada.

 

Źródło: al-monotr.com, reuters.com, timesofisrael.com, scroll.in, jns.org, middleeastmonitor.com, yenisafak.com

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie