30 marca 2021

„NATO 2030”, czyli o globalizacji NATO i ścisłej współpracy z partnerami z Azji i Pacyfiku

(Fot. Pixabay)

Wraz ze zmianą sytuacji geostrategicznej na świecie NATO może położyć większy nacisk na misje i działania w rejonie Azji i Pacyfiku, w znacznie większym stopniu doceniając kraje partnerskie: Australię, Japonię, Nową Zelandię i Koreę Południową. Sojusz chce wzmocnić swoje siły, by zwalczać zagrożenia generowane przez Chiny.

 

Niedawny szczyt w Brukseli z udziałem szefa amerykańskiej dyplomacji sekretarza stanu Anthony’ego Blinkena, przyjęte założenia strategii NATO do 2030 r. sugerują, że może zmienić się koncentracja działań sojuszu na sprawach Azji i Pacyfiku, o co zabiegają Amerykanie.

 

Jak zauważa Atlantic Council, współpracujące z NATO kraje podzielają wartości sojuszu i wniosły znaczny wkład w inicjatywy NATO na świecie. Ponadto Japonia, Korea Płd. i Australia są także partnerami traktatowymi Stanów Zjednoczonych i posiadają jedne z bardziej wyrafinowanych sił zbrojnych na świecie, przewyższając siły większości sojuszników NATO.

 

Think tank zasugerował, że potencjał tych partnerów sojuszu nie został wykorzystany i w związku z pojawiającymi się nowymi wyzwaniami oraz z powodu zaostrzeniu konkurencji, grupa ekspertów, którym szef NATO Jens Stoltenberg powierzył przygotowanie raportu dot. uaktualnienia strategii sojuszu i jego wzmocnienia, postuluje istotne zmiany.

 

W raporcie „NATO 2030” wezwano do koncentracji na wyzwaniach ze strony Chin, pogłębieniu konsultacji i współpracy z krajami partnerskimi w regionie Azji i Pacyfiku. Zauważono, że zaniedbano relacje z tymi państwami.

 

Wskazano, że powodem ograniczenia współpracy były m.in. wymogi formalne programu partnerskiego „Partnerzy globalni”, który stawia duże wyzwania dla partnerów z Azji i Pacyfiku, większe aniżeli w przypadku regionalnych kategorii partnerstwa NATO: Partnerstwa dla Pokoju, Dialogu Śródziemnomorskiego i Stambulskiej Inicjatywy Współpracy.

 

NATO koncentrując się na współpracy w Europie miało zaniedbać „globalnych partnerów”, nie uwzględniając w wystarczającym stopniu ich potrzeb i interesów, przez co trudno było ich zaangażować w działania sojuszu.

 

Eksperci, którzy przygotowali raport również zwracają uwagę, że większość manewrów wojskowych NATO koncentruje się na Europie, chociaż są otwarte na partnerów globalnych. Teraz ma się to zmienić: zostaną rozszerzone formalne ćwiczenia wojskowe NATO na inne obszary geograficzne, by były łatwiej dostępne dla partnerów z Azji i Pacyfiku. Innymi słowy manewry będą się odbywać m.in. na Oceanie Indyjskim. Potrzebna jest jednak zgoda Komitetu Wojskowego NATO i Rady Północnoatlantyckiej.

 

By odformalizować strukturę NATO i przyspieszyć proces decyzyjny – obecnie decyzje są podejmowane na podstawie konsensusu między trzydziestoma krajami – postuluje się częstsze korzystanie z mniej formalnej opcji manewrów z mniejszym udziałem sił NATO, by nie była konieczna decyzja kilkudziesięciu państw w sprawie manewrów.

 

Mniejsze jednostki odbywające ćwiczenia pod banderą NATO nadal wymagałyby zgody Komitetu Wojskowego, ale przy mniejszym udziale członków. Ponadto sojusz mógłby wysyłać „obserwatorów NATO” na ćwiczenia prowadzone przez partnerów z Azji i Pacyfiku.

 

Chociaż eksperci NATO postulują koncentrację na sprawach Azji i Pacyfiku, sojusznicy nie osiągnęli porozumienia co do priorytetu globalnych partnerów. Amerykanie zdecydowanie prą do tego, by wykorzystać NATO w większym stopniu nie tylko w regionie Azji i Pacyfiku, ale w ogóle globalnie, z kolei Europejczycy faworyzują tradycyjny charakter transatlantycki, wskazując na konieczność wzmacniania europejskiej obrony terytorialnej.

 

Waszyngton – co widać wyraźnie – zmierza do politycznej transformacji sojuszu. Z powodu jednak braku zgody w sprawie partnerów w regionie Azji i Pacyfiku, na razie sojusz ustanowił ramy administracyjne i polityczne niezbędne do sformalizowania stosunków „bilateralnych” z partnerami z regionu Azji i Pacyfiku.

 

Stosunki te z każdym z partnerów z osobna w regionie Azji i Pacyfiku mają się opierać na osobno negocjowanych umowach o partnerstwie i programie współpracy, zatwierdzaniu składu personelu narodowego w kwaterach głównych NATO i instalacji satelitarnych oraz ułatwianiu wymiany wizyt między urzędnikami wysokiego szczebla.

 

Ściślejsza współpraca ma dotyczyć także zwalczania piractwa i wojny w Afganistanie.

 

Atlantic Council sugeruje, że zarówno NATO, jak i partnerzy w regionie Azji i Pacyfiku powinni bardziej skoncentrować się na strategicznym myśleniu i wzmocnić współpracę w obliczu wyzwań stawianych przez Chin. W miejsce bilateralnych umów powinna pojawić się jakaś wspólna wizja interesów krajów Azji i Pacyfiku, które jako jeden podmiot będą układać współpracę z NATO.

 

Winna być ustalona hierarchia ważności celów i harmonogram działań, by maksymalnie wykorzystać potencjał sojuszników i partnerów. Działając jak jeden blok można byłoby wywrzeć znacznie większą presję na Chiny.

 

Podczas konferencji na Międzynarodowym Szczycie Młodzieży i Liderów Nauki we Francji w lutym tego roku szef NATO mówił o wyzwaniach dla sojuszu.

 

Stoltenberg podkreślił, że dziś sojusz musi radzić sobie z wieloma zagrożeniami pochodzącymi od podmiotów państwowych i niepaństwowych i z wielu kierunków: na lądzie, na morzu, w powietrzu, w kosmosie i cyberprzestrzeni. Dziś konieczna jest walka także z botami i algorytmami.

 

W tym bardziej nieprzewidywalnym świecie – jak wskazał Stoltenberg – bardziej asertywnie zachowuje się Rosja, brutalne grupy terrorystyczne, takie jak ISIS. Mają miejsce bardziej wyrafinowane cyberataki i co najważniejsze, nasila się rywalizacja geopolityczna z Chinami. Pojawiają się potencjalnie niebezpieczne nowe technologie. Stoltenberg zwracał uwagę na zakłócenia spowodowane „zmianami klimatycznymi”, wirusami itp.

 

Przed NATO stoi zadanie, by przygotować się na każde możliwe zagrożenie i wyzwanie w każdym momencie. „I to właśnie robimy” – wskazywał mówca.

 

Szef NATO podał kilka przykładów. Zaznaczył, że po latach cięć wydatków obecnie wszyscy sojusznicy inwestują więcej w obronę. Po raz pierwszy też NATO wysłało siły gotowe do walki na wschód w odpowiedzi na agresywne działania Rosji. Współpracują także, by poradzić sobie z wpływem Chin i nowych technologii. Przestrzeń kosmiczna i cyberprzestrzeń wyznaczono jako domeny operacyjne. Siły zbrojne zaangażowano także w celu wspierania cywilnych wysiłków w walce z koronawirusem.

 

Jednak Stoltenberg zauważył, że „świat porusza się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej” i „dlatego musimy dostosować się jeszcze szybciej”. Stąd inicjatywa NATO 2030.

 

Nad raportem pracowali młodzi liderzy z całego sojuszu. Zainicjowano także działania naukowe na dziesięciu prestiżowych uniwersytetach, które mają rozwijać przełomowe pomysły dot. przyszłości NATO.

 

„NATO 2030” ma trzy priorytety: sojusz ma być  silny militarnie, politycznie i przyjąć bardziej globalne podejście.

 

Cel jest taki, by rozbudować potencjał obronny sojuszu poprzez inwestowanie w odpowiednie siły i sprzęt wojskowy. NATO chce zachować za wszelką cenę przewagę technologiczną, by pozostać konkurencyjną siłą w bardziej konkurencyjnym świecie.

 

Oprócz rozbudowy sił obronnych wskazuje się na konieczność wzmocnienia społeczeństwa. Mówi się o „zwiększaniu odporności” jako o kluczowym zadaniu NATO.

 

Potrzebna jest także lepsza infrastruktura, w tym zwłaszcza solidniejsze sieci energetyczne, telekomunikacja – w tym 5G, porty, lotniska, drogi i koleje.

 

Stoltebnerg mówi także o bezpieczniejszej i bardziej zróżnicowanej linii dostaw: paliwo, żywność, sprzęt medyczny itp.

 

NATO zamierza ściśle współpracować z UE, by zidentyfikować i wyeliminować luki w „odporności”. Tutaj uwaga ma się koncentrować na ryzyku związanym z inwestycjami zagranicznymi i zagraniczną kontrolą krytycznych aktywów, infrastruktury i technologii.

 

Szef NATO podkreślił, że decyzje dotyczące inwestycji i własności mają nie tylko wymiar finansowy czy gospodarczy, ale przede wszystkim są istotne dla długoterminowych interesów bezpieczeństwa. Dlatego też krótkotrwałe korzyści ekonomiczne nie mogą przysłaniać celów bezpieczeństwa.

 

Drugim priorytetem NATO 2030 jest wzmocnienie NATO jako sojuszu politycznego. Szef sojuszu wskazuje, że jest to niezwykle ważna platforma polityczna. Dlatego więcej dyskusji ma dotyczyć kwestii, które mają wpływ na nasze bezpieczeństwo i lepszego koordynowania wykorzystania narzędzi wojskowych, ekonomicznych i politycznych. Kluczowe jest znalezienia sposobu na przezwyciężenie różnic i zapobieganie niebezpiecznym zdarzeniom oraz wypadkom.

 

Trzecim priorytetem NATO 2030 jest przyjęcie bardziej globalnego podejścia. Chociaż NATO ma pozostać organizacją regionalną dla Europy i Ameryki Północnej, to jednak – wobec wyzwań, przed którymi stoimy, ma przyjąć charakter bardziej globalny, walcząc z terroryzmem, rozprzestrzenianiem się broni jądrowej, z kampaniami dezinformacyjnymi dot. np. pandemii i skutecznie konkurować z Chinami.

 

Stoltenberg zaznaczył, że Chiny nie są przeciwnikiem, ich wzrost jest szansą dla naszych gospodarek i naszego handlu, ale stanowią one poważne wyzwanie. Pekin ma drugi co do wielkości budżet obronny na świecie, wciąż inwestuje w modernizację armii i nie podziela wartości państw NATO, nie szanuje praw człowieka, prześladuje inne kraje i próbuje podważyć międzynarodowy porządek oparty na zasadach.

 

Szef NATO zaznaczył, że ani Ameryka, ani Europa nie są w stanie samodzielnie poradzić sobie z takimi wyzwaniami. Dlatego nie wierzy w możliwości samej Ameryki ani samej Europy. Uważa, że tylko ściśle współpracując ze sobą będą w stanie rzucić wzywanie Chinom. NATO reprezentuje połowę światowej potęgi gospodarczej i połowę światowej potęgi militarnej. By poradzić sobie z wyzwaniem chińskim konieczne jest przyjęcie bardziej globalnego podejścia, w szczególności konieczne jest zbudowanie silnego sojuszu także z partnerami z Azji i Pacyfiku, to jest z Australią, Japonią, Nową Zelandią i Koreą Południową.

 

Do tego sojuszu szef NATO chce włączyć także Brazylię i Indie, by bronić „naszych wartości i chronić nasz styl życia”.

 

Nowa strategia ma nauczyć sojuszników radzenia sobie z niepewnością.

 

Stoltenberg odpowiadając na pytania Enrico Letta [Dziekana Paryskiej Szkoły Spraw Międzynarodowych (PSIA) w SciencesPo w Paryżu] dot. Europejskiej Unii Bezpieczeństwa, którą forsują Francuzi stwierdził, że „z wielkim zadowoleniem przyjmuje wysiłki Unii Europejskiej na rzecz wzmocnienia jej pracy w dziedzinie obronności”.

 

Dodał, że NATO apelowało od wielu, wielu lat o to. Tworzenie unii obronnej wiązałoby się ze zwiększeniem inwestycji w obronność, a to jest jak najbardziej pożądane przez sojusz.

 

– Myślę też, że wysiłki UE w dziedzinie obronności będą ważne z innego powodu, a mianowicie, że mam nadzieję, że będzie to sposób, przynajmniej taki jest deklarowany cel tych wysiłków, na rozwiązanie problemu fragmentacji europejskiego przemysłu obronnego – mówił. Stoltenberg wyjaśnił, że przy ujednoliceniu produkcji czołgów, samolotów, dronów, statków itp.  spadną koszty utrzymania, szkolenia, produkcji części zamiennych. Generalnie spadnie koszt zapewnienia obrony w Europie.

 

Szef NATO przyznał, że unia obronna pomogłaby sprostać wyzwaniom europejskim: zbyt małej zdolności obronnej, zbyt dużemu rozdrobnieniu i zbyt małych wydatków. Ostrzegł jednak przed zbytnimi ambicjami i próbą zastąpienia NATO. Europejskie siły nie powinny konkurować z NATO i nigdy nie mogłyby być alternatywą dla NATO m.in. dlatego, że mniej niż 50 procent ludności obejmującej sojusz mieszka w UE i kraje te mają mniej niż 50 procent PKB w NATO. Tymczasem chodzi o zmobilizowanie 100 procent naszych zasobów i ochronę 100 procent ludzi. Ponadto tylko 20 procent wydatków na obronę NATO pochodzi od członków UE.

 

– Tak więc wysiłki UE nie mogą zastąpić NATO – mówił. Dodał, że UE generuje jedynie 20 procent wydatków na obronność sojuszu, a w obronie chodzi też o geografię. – Norwegia na północy, Turcja na południu i oczywiście na zachodzie Stany Zjednoczone, Kanada, ale także Wielka Brytania mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa europejskiego, dla obrony Europy – wskazał.

 

Dodał, że chodzi także o politykę, bo „każda próba oddzielenia Europy od Ameryki Północnej, aby zwiększyć dystans, iść samotnie, nie tylko osłabi NATO, ale podzieli Europę”.

 

Stoltenberg zauważył również, że Chiny pod względem siły nabywczej przewyższyły już Stany Zjednoczone. Wkrótce przekroczą wielkość gospodarki amerykańskiej pod względem wartości rynkowej. Problemem jest to, że największa gospodarka na świecie nie podziela naszych wartości i wykorzystuje nowe technologie do monitorowania oraz kontrolowania populacji w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie obserwowano. „Znęcają” się także nad innymi krajami,  karząc je sankcjami za podejmowane działań w sprawie nieprzestrzegania przez Pekin praw człowieka itp. Ponadto Chiny są silne militarnie. Opracowują nową broń jądrową, pociski dalekiego zasięgu, mają drugi co do wielkości budżet obronny, nowe zdolności morskie, budują nowe lotniskowce itd. Są wreszcie liderem w wielu technologiach ważnych dla przyszłych systemów uzbrojenia, sztucznej inteligencji, rozpoznawania twarzy itp.

 

Dlatego kraje NATO i partnerzy muszą inwestować, by zachować przewagę technologiczną, bo zmienia się globalna równowaga sił.

 

Wszyscy członkowie sojuszu mają mieć bezpieczną telekomunikację, drogi, lotniska, całą infrastrukturę krytyczną. Stoltenberg zapewniał, że NATO nie zamierza wejść na Morze Południowochińskie, chociaż żeglują tam niektórzy sojusznicy. Bardziej chodzi o zapewnienie swobody nawigacji. Szef NATO ubolewał, że Chińczycy coraz bardziej się zbliżają tam, w cyberprzestrzeni, inwestując w naszą infrastrukturę, w Arktyce, w Afryce, a także w systemy uzbrojenia, które mogą dotrzeć do wszystkich sojuszników NATO.

 

– Wzrost znaczenia Chin ma konsekwencje dla bezpieczeństwa, którymi NATO musi się zająć. Zrobimy to w sposób, który nie antagonizuje ani nie ustanawia nowego przeciwnika. Musimy jednak zrozumieć, a także zająć się konsekwencjami dla bezpieczeństwa, wynikającymi z fundamentalnej zmiany w równowadze sił, która jest spowodowana wzrostem znaczenia Chin – tłumaczył, dodając, że o to właśnie chodzi w nowym raporcie „NATO 2030”. – NATO pozostaje sojuszem regionalnym, ale rozwija silniejsze podejście globalne, ponieważ zagrożenia i wyzwania, przed którymi stoimy, są coraz bardziej globalne – konkludował.

 

Źródło: atlanticcouncil.org, nato.int

Agnieszka Stelmach

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(3)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie