22 kwietnia 2021

Niemcy znowelizowały ustawę, by móc wprowadzać „twardy lockdown” w landach

(Berlin, 21 kwietnia 2021 r. Fot. Reuters / Forum)

Kanclerz Merkel przeforsowała w rekordowym tempie przyjęcie przez parlament ustawodawstwa, które da większe uprawnienia rządowi federalnemu w zakresie polityki epidemicznej i narzucania w całym kraju tak zwanego twardego lockdownu.

 

Nowa regulacja, która wymaga już obecnie jedynie podpisania przez prezydenta, pozwoli narzucać ograniczenia sanitarne w miejscach, w których wskaźnik zakażeń koronawirusem będzie wysoki. Kanclerz będzie mogła wprowadzać godzinę policyjną na wybranych terenach, zamykać szkoły itp. Ustawa teoretycznie pozwoli na zmiany już w przyszłym tygodniu.

Znowelizowane prawo ma pomóc ujednolicić ograniczenia w ogniskach koronawirusa na terenie całych Niemiec. Prezydent Frank-Walter Steinmeier miał je podpisać jeszcze w czwartek, by zdążyć z publikacją noweli w Federalnym Dzienniku Ustaw.

Tak zwana ustawa o hamulcu awaryjnym została w środę przyjęta przez Bundestag przed skierowaniem do Bundesratu, który składa się z przedstawicieli 16 krajów związkowych.

Przed głosowaniem w wyższej Izbie, szef sztabu kanclerz Angeli Merkel, Helge Braun przekonywał, że nową regulację trzeba przyjąć, gdyż „obecny poziom infekcji jest zdecydowanie za wysoki w większości regionów i grozi przeciążeniem naszego systemu opieki zdrowotnej”.

Argumentował, że potrzebny jest „federalny hamulec bezpieczeństwa”, taki, jak w innych krajach, który pozwolił im spowolnić występowanie infekcji.

Zgodnie z niemieckim prawem, polityka zdrowotna to domena landów. Ich władze same ustalają, jakie ewentualne obostrzenia są konieczne na danym terenie. Kanclerz spotykała się regularnie z przedstawicielami regionów, przekonując ich do wprowadzenia bardziej surowych obostrzeń, jednak nie udawało jej się to wyegzekwować. Stąd pojawiła się – przy ogromnym sprzeciwie społecznym – propozycja nowelizacji ustawy zdrowotnej.

Sekretarz generalny Wolnych Demokratów (FDP), który był jednym z najgłośniejszych krytyków projektu, Volker Wissing podkreślił na antenie ZDF, że „w wolnym państwie konstytucyjnym, państwo musi jasno uzasadniać, dlaczego tak masowo interweniuje w prawa podstawowe. Rząd federalny nie zdołał przedstawić tego uzasadnienia”.

Zgodnie z nową regulacją, jeśli w ciągu trzech kolejnych dni w miastach lub regionach wskaźniki 100 nowych zakażeń na 100 tysięcy mieszkańców przekroczą siedmiodniowy wskaźnik, władze lokalne muszą: ograniczyć kontakty osobiste do jednego gospodarstwa domowego i jednej innej osoby, nie licząc dzieci poniżej 14. roku życia. Zwolnienia dotyczą także spotkania małżonków i partnerów lub sprawowania opieki i prawa do kontaktów z dziećmi.

Władze lokalne będą musiały wprowadzić godzinę policyjną, która ma trwać od 22:00 do 5:00, z wyjątkiem samotnych spacerów i joggingu do północy. Inne wyjątki mogą dotyczyć sytuacji nagłych, mogą być związane z wykonywanym zawodem, pielęgnacją i opieką, opieką nad zwierzętami. Wskazano także na „inne ważne powody”.

Lokalne władze będą musiały także ogłosić zamknięcie pewnych sklepów (które nie są niezbędne), przyjmować tylko klientów z negatywnym wynikiem testu COVID-19. Jeśli częstość występowania przekroczy 150 zachorowań na 100 tysięcy, klienci mogą odbierać tylko towary zamówione za pośrednictwem internetu.

Szkoły mają być zamykane, jeśli wskaźnik zarażeń przekroczy 165 przypadków na 100 tys. Wyjątek uczyniono dla klas kończących szkoły oraz placówek specjalnych.

Ustawa będzie obowiązywać do 30 czerwca. Wszelkie zmiany, jej przedłużenie będą wymagały zgody parlamentu.

Przed przyjęciem ustawy przez Bundesrat berliński prawnik Claus Pinkerneil wniósł skargę do niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego. Wyraził nadzieję, że trybunał powstrzyma Steinmeiera przed podpisaniem ustawy.

Podczas gdy Bundestag debatował w sprawie przyjęcia poprawki Angeli Merkel do ustawy o ochronie przed infekcjami, ponad 8 tysięcy ludzi protestowało przed parlamentem. Aresztowano ponad 150 osób.

Uczestnicy wskazywali na fatalne skutki testów, jakim poddawane są dzieci i na odbieranie wolności. Apelowali, by wszyscy demokraci przeciwstawili się rządowi, który „odbiera nam wolność” i „niszczy naszą gospodarkę” oraz prowadzi „eksperymenty na ludziach”.

Przed Bramą Brandenburską jeden z mówców powiedział, że „nie ma hiszpańskiej grypy”. Z tego powodu „żadna Merkel ani miliarder nie mają prawa rządzić nami, naszym krwiobiegiem, naszymi rodzinami, przyjaciółmi czy domami”. Jeden z mówców porównał niemiecką politykę epidemiczną z polityką nazistowskich Niemiec.

Do akcji wkroczyło ponad 2 tysiące policjantów, którzy nakazali się rozejść i wymagali przestrzegania obostrzeń sanitarnych.

Jedna z organizatorek powiedziała uczestnikom, żeby założyli maski „albo zakończą imprezę”.

Policja ogłosiła, że protest właśnie się zakończył z powodu zachowania uczestników i nakazała opuszczenie Strasse des 17. Juni na południe, przez park Tiergarten. Posłuchała jedynie połowa demonstrantów, więc setki policjantów w strojach bojowych zaczęły spychać ludzi w kierunku parku. Ostatecznie aresztowano 152 protestujących.

Cała dzielnica rządowa została odgrodzona przez policję. Na wszelki wypadek przy Bramie Brandenburskiej stały dwa gigantyczne samochody z armatkami wodnymi. W kraju zapowiedziano kolejne protesty.

 

Źródło: dw.com, dpa-international.com, berlinspectator.com.

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(4)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie