6 czerwca 2012

Obchody wyjścia Armii Andersa z ZSSR

(fot.Karol Tofil/commons/creative)

W Uzbekistanie trwają obchody 70. rocznicy wyjścia ze Związku Radzieckiego armii generała Andersa. Na polskim cmentarzu Olmazor I, na którym pochowanych jest 25 Polaków rozpoczęły się uroczystości upamiętniające to historyczne wydarzenie.


Sformowanie armii przez generała Andersa było możliwe po agresji Niemiec na Związek Radziecki. Na mocy układu Sikorski-Majski, Sowieci ogłosili amnestię dla Polaków, którzy zostali uwięzieni i deportowani w głąb Związku Radzieckiego po 1939 roku. Amnestia umożliwiała utworzenie polskiej armii pod dowództwem Władysława Andersa. Armia liczyła około 75 tysięcy żołnierzy. Przy okazji jej formowania, ze Związku Radzieckiego wyszło też ponad 40 tysięcy cywilów. W marcu i sierpniu 1942 roku przez Uzbekistan i Turkmenistan z ZSRR do Iranu przedostały się 116 tys. 543 osoby (w tym 78 tys. 631 żołnierzy), czyli ok. 10 proc. Polaków wywiezionych do ZSRR po 17 września 1939 roku.

 

Szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Ciechanowski mówił podczas uroczystości, że jest to pielgrzymka do miejsc świętych dla Polaków. – Oddajemy hołd, żołnierzom, cywilom, dzieciom, którzy spoczywają na cmentarzach Uzbekistanu. Ileż ci ludzie mogli dać Polsce, ileż potencjału dla Polski pogrzebano w tysiącach polskich mogił na terenie byłego Związku Radzieckiego – mówił Jan Ciechanowski.

 

W polskiej delegacji bierze udział kilkunastu kombatantów armii Andersa oraz osób, które jako cywile dołączyli się do wychodzącego ze Związku Radzieckiego polskiego wojska. Delegacji przewodniczy szef kancelarii prezydenta Jacek Michałowski, bierze w niej udział również sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert.

Żyjący żołnierze Andersa podkreślają, że obecność na cmentarzu gdzie pochowani są ich koledzy, to obowiązek. Kapitan Stefan Mączka wspomina, że niewiele brakowało, a również zostałby w Uzbekistanie, ponieważ był chory tyfus. Pułkownik Edmund Brzozowski, ze smutkiem odwiedził miejsca spoczynku swoich kolegów i rodaków, którzy nie przeżyli trudów podróży. – Zanim z Workuty trafiliśmy do Uzbekistanu, przejechaliśmy tysiące, tysiące kilometrów (…) Uzbecy przyjęli nas serdecznie, bardzo przyjaźnie. Oni też żyli pod tym sowieckim butem, też mieli bardzo ciężkie warunki (…) byli dla nas jak bratnie dusze – wspomina pułkownik.

 

 

Źródło: dziennik.com, Polskie Radio

luk

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie