22 października 2019
Autor

Redaktor PCH24.pl

Amazonka wpływa do Tybru. Co powiedziałby o tym Jan Paweł II?

(Jan Paweł II. tło: CIAT [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)])

Amazonia wtargnęła do Rzymu. Figurki, posążki, dziwne rytuały. Jedni zarzucają, że to pogaństwo, inni zaprzeczają. Jedno jest jednak pewne – inkulturacja, kult ekologii zaszły bardzo daleko. Zbyt daleko.

 

Piewcy amazońskiej mądrości i ludzie stawiający ją za wzór dla katolików dążą do przekształcenia Kościoła w amazońskim duchu. Umożliwiłoby to – jak się wydaje – syntezę chrześcijaństwa i plemiennej, ekologicznej duchowości. Wyłania się z tego obraz plemiennego „ludu Bożego”, zapatrzonego w ludy pierwotne i widzący w nich wzór do naśladowania. Oznacza to jednak ni mniej, ni więcej jak wyparcie się około 2000 lat, w których Kościół opierał się na kulturze grecko-rzymskiej. Przez wieki wyrażano bowiem dogmaty w oparciu o pojęcia filozofii greckiej (na przykład greckie pojęcie „osoby” czy „substancji”).

 

Prawo kanoniczne opiera się zaś na prawie rzymskim, a jego język to łacina. Przed II wojną światową Carl Schmitt pisał w swym eseju „Teologia polityczna”, że zarówno zwolennicy, jak i wrogowie Kościoła postrzegali je jako przedłużenie starożytnego Rzymu. Francuski myśliciel Charles Maurras utożsamiał zaś człowieczeństwo z rzymskością. Ta ostatnia  oznaczała dlań ład, porządek, dyscyplinę i hierarchię.  

 

Związek katolicyzmu z dziedzictwem grecko-rzymskiego antyku został poluzowany w dobie po Soborze Watykańskim II. W pewnym stopniu jest to nieuniknione, gdyż to nie Europa stanowi obecnie serce chrześcijaństwa (w rozumieniu ilościowym), lecz raczej Afryka czy Ameryka łacińska. Jednak owo przejmowanie pewnych elementów lokalnych kultur nie może prowadzić ani do łamania zasad chrześcijańskich, ani nawet do wyrzekania się dziedzictwa grecko-rzymskiego. Nie piszę tego z perspektywy człowieka Zachodu, z pogardą traktującego inne ludy. Przeciwnie – wiem, że ludy te wykazują często silniejszą wiarę od nas. Niemniej jednak wyrzeczenie się tożsamości grecko-rzymskiej oznacza wyrzeczenie się doświadczenia i nauki Kościoła.

 

Od świętego Pawła do świętego Jana Pawła II

Spójrzmy bowiem na fragment Dziejów Apostolskich. Jak w nim czytamy, apostołowie rozpoczynając misję ewangelizacyjną do pogan dotarli najpierw do Macedonii (znajdującej się pod wpływem kultury greckiej), a nie na przykład do Azji. Cóż z tego? – mógłby ktoś zapytać. Przecież to zwykły przypadek.

 

Czyżby? Niech w takim razie nasz interlokutor zajrzy do kart Pisma Świętego, a srogo się zdziwi. „Przeszli Frygię i krainę galacką, ponieważ Duch Święty zabronił im głosić słowo w Azji. Przybywszy do Myzji, próbowali przejść do Bitynii, ale Duch Jezusa nie pozwolił im, przeszli więc Myzję i zeszli do Troady. W nocy miał Paweł widzenie: jakiś Macedończyk stanął [przed nim] i błagał go: Przepraw się do Macedonii i pomóż nam! Zaraz po tym widzeniu staraliśmy się wyruszyć do Macedonii w przekonaniu, że Bóg nas wezwał, abyśmy głosili im Ewangelię” [Dz 16; 6-10]. Wkrótce po Macedonii święty Paweł dotarł do serca świata greckiego – na ateński Areopag. Tam też wygłosił słynną mowę, wywołując zniechęcenie jednych, ale i nawrócenie innych.

 

Synteza Objawienia z filozofią grecką stanowiło pierwszą i chyba najważniejszą inkulturację w dziejach Kościoła. Wprawdzie Kościół może nadal nawiązywać kontakt z innymi kulturami i wykorzystywać ich niektóre rozwiązania. Jednak nie oznacza to zniszczenia tego, co zostało już osiągnięte w relacjach z kulturami grecko-rzymskimi. Kontakt z innymi kulturami również może oznaczać ubogacenie. Jednak nie należy go rozumieć jako wyrzeczenia się tego, co najważniejsze. Co więcej, Sobór Watykański II ani nauka posoborowych papieża nie unieważniła tej zasady. Kto nie wierzy niech czyta Jana Pawła II:

 

„kiedy Kościół styka się po raz pierwszy z wielkimi kulturami, nie może wyrzec się tego, co zyskał dzięki inkulturacji w myśli grecko-łacińskiej. Odrzucając to dziedzictwo sprzeciwiłby się opatrznościowemu zamysłowi Boga, który wiedzie swój Kościół po drogach czasu i historii” – podkreślił papież Polak w encyklice Fides et Ratio.

 

„To kryterium zresztą obowiązuje Kościół każdej epoki, także Kościół jutra, który będzie bogatszy o to, co zyska dzięki dzisiejszym kontaktom z kulturami wschodnimi, i z tego dziedzictwa zaczerpnie nowe wskazania, aby nawiązać owocny dialog z kulturami, jakie ludzkość zdoła wytworzyć i rozwinąć w swojej wędrówce ku przyszłości” – dodał Jan Paweł II. 

 

Dziedzictwo świętego Tomasza

Piewcom mądrości tubylczej ludów Amazonii warto by także przypomnieć, że nawet jeśli istnieją w niej wartościowe elementy (nie jestem kompetentny, by w tej kwestii wypowiadać, ale ufam, że tak), to należy znać proporcje. Mądrość Amazonii nie może stać np. ponad filozofią świętego Tomasza z Akwinu. Ta pozostaje dla Kościoła kluczowa. Kto znów nie wierzy, niech otworzy Fides et Ratio:

 

 „Choć upłynęło ponad sto lat, wiele wskazań zawartych w tej Encyklice nie straciło nic ze swej aktualności, zarówno z punktu widzenia praktycznego, jak i pedagogicznego; dotyczy to przede wszystkim tezy o niezrównanej wartości filozofii św. Tomasza. Papież Leon XIII sądził, że powrót do myśli Doktora Anielskiego stanowi najlepszą drogę do tego, aby filozofia znów była uprawiana w sposób zgodny z wymogami wiary” – pisał papież [w2.vatican.va].

 

Dziś święty Tomasz nie zbyt popularny, nawet w niektórych seminariach! Tymczasem autor Fides et Ratio zauważył, że „nie ma przesady w stwierdzeniu, że rozwój znacznej części nowożytnej myśli filozoficznej dokonywał się przy stopniowym oddalaniu się od chrześcijańskiego Objawienia, sprowadzając ją nawet na pozycje jawnie z nim sprzeczne. W ubiegłym stuleciu proces ten osiągnął apogeum”.

 

Rola Tradycji

W Instrumentum Laboris przed synodem amazońskim znajdujemy krytykę tradycyjnej katolickiej nauki wyrażonej w prawdzie „poza Kościołem nie ma zbawienia”. W dokumencie znajdują się między innymi fragmenty takie jak twierdzenie, że poprzez dialog Kościół musi unikać narzucania „skostniałych doktryn” (nr 38), „sformułowań wiary wyrażonych w innych kontekstach kulturalnych” (nr 120) oraz „korporatystycznej postawy, która rezerwuje zbawienie wyłącznie dla własnego Credo” (nr 39).

 

To jednak ni mniej ni więcej tylko odejście od tradycji (a także Tradycji), potępione przez Jana Pawła II. „Nawiązywanie do tradycji nie jest bowiem tylko wspominaniem przeszłości; raczej wyraża ono uznanie wartości dziedzictwa kulturowego, należącego do wszystkich ludzi. Można by wręcz powiedzieć, że to my należymy do tradycji i nie mamy prawa samowolnie nią rozporządzać. Właśnie to zakorzenienie w tradycji pozwala nam dziś sformułować myśl oryginalną, nową i otwierającą perspektywy na przyszłość” – pisał papież-Polak.

 

O ile zasada więzi z tradycją dotyczy filozofów, o tyle w jeszcze większym stopniu obejmuje teologię. „Nie tylko dlatego, że jej pierwotnym źródłem jest żywa Tradycja Kościoła, ale także dlatego, że ten właśnie fakt każe jej na nowo przyswoić sobie zarówno głęboką tradycję teologiczną, która odegrała tak doniosłą rolę w poprzednich epokach, jak i nieprzemijającą tradycję tej filozofii, która dzięki swej rzeczywistej mądrości zdołała przekroczyć granice przestrzeni i czasu” – pisał Jan Paweł II.

 

Twierdzenia te nie wyszły spod pióra jakiegoś „lefebrysty”. Nie napisał ich jakiś „przedsoborowy” zwolennik „Kościoła zamkniętego”! To słowa Jana Pawła II!

 

Ekologizm a nauka Fides et Ratio 

Ekologistom dopatrującym się wszędzie gatunkowego szowinizmu warto przypomnieć, że Jan Paweł II podkreślał, iż Gaudium et spes uczy „o wartości człowieka stworzonego na obraz Boży, uzasadnia jego godność i wyższość wobec całego stworzenia oraz ukazuje transcendentną zdolność jego rozumu”.

 

Jak to się ma do dzisiejszych absurdalnych uroszczeń ekologistów? Do prób zrównywania człowieka z małpą czy innymi zwierzętami. Jakże to niechrześcijańskie! Czyż zwierzęta posiadają nieśmiertelną duszę? Czy to je Stwórca uczynił na Swój obraz i podobieństwo?

 

Warto także pamiętać o krytycznym stosunku Jana Pawła II do znacznej części filozofii nowożytnej. Jak podkreślał papież „nie ma przesady w stwierdzeniu, że rozwój znacznej części nowożytnej myśli filozoficznej dokonywał się przy stopniowym oddalaniu się od chrześcijańskiego Objawienia, sprowadzając ją nawet na pozycje jawnie z nim sprzeczne. W ubiegłym stuleciu proces ten osiągnął apogeum.

 

Remedium na trudności w Kościele nie jest bezkrytyczne przyjęcie amazońskich mądrości, zachwycenie się ludami pierwotnymi czy ekologiczny radykalizm. Renesans katolicyzmu nastąpi raczej dzięki powrotowi do grecko-rzymskiego dziedzictwa, tomizmu, nauce o godności człowieka i pełni świętej Tradycji.

 

 

Marcin Jendrzejczak

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie