2 października 2015
Autor

Redaktor PCH24.pl

Atak niemieckich modernistów

(REUTERS / FORUM)

Przed nadchodzącą sesją synodu o rodzinie mnożą się wśród świeckich organizacji w Niemczech głosy wzywające do przeprowadzenia daleko posuniętych „reform”, polegających na odejściu od nauczania Chrystusowego i tradycji Kościoła. Chodzi nie tylko o rozwodników żyjących w nowych związkach, ale także o katolickie stanowisko wobec homoseksualizmu, antykoncepcji, diakonatu i „kapłaństwa” kobiet. Niemieccy moderniści domagają się dodatkowo skrajnej „decentralizacji” Kościoła.


Wśród progresistów z krajów niemieckojęzycznych najbardziej słyszalny jest głos organizacji Wir sind Kirche (WsK). Grupa ta – nieuznawana przez Kościół – powstała w 1995 roku w Austrii, szybko rozprzestrzeniając się na Niemcy, gdzie zyskała największy rozgłos. Od lat konsekwentnie lobbuje na rzecz „reformy” i kolejnego „otwarcia” Kościoła. Dała temu wyraz w liście zaadresowanym do ojców synodalnych.

„Nowe spojrzenie” na seksualność i homoseksualizm


Wir sind Kirche wskazuje na rzekomą konieczność „nowego spojrzenia” na szereg kluczowych zagadnień. Autorzy listu uważają, że synod powinien odejść od dotychczasowego rozumienia sakramentalnego małżeństwa, które zwraca ich zdaniem zbytnią uwagę na akt prawny zawarcia małżeństwa, a zbyt małą na „znaczenie wspólnego życia, miłość, wierność i odpowiedzialność”, które mogą rozwinąć się dopiero wraz z upływem czasu. Oznacza to w praktyce wypracowanie „teologii rozwodu”, a co za tym idzie zmianę samego rozumienia małżeństwa i jego nierozerwalności. Miałoby to oczywiście doprowadzić do „otwarcia” praktyki sakramentalnej dla rozwodników żyjących w niesakramentalnych związkach. Oczywiście, bez zerwania z grzechem i pokuty. W ocenie WsK synod powinien… dowartościować związki cywilne przyjmując zasadę „gradacji” dobra.

Wir sind Kirche oficjalnie domaga się od Kościoła… zmiany postrzegania ludzkiej seksualności. Zdaniem modernistów, nauczanie Kościoła nie powinno wychodzić od „biologicznego obrazu” seksualności ani być „zafiksowane na potomstwie”. Należy odrzucić „uprzedzenia” wobec „kontroli urodzin” oraz wobec  „seksualności przedmałżeńskiej”.

Organizacja domaga się także zmiany podejścia wobec homoseksualizmu i homoseksualistów. Kościół – akcentowali progresiści – powinien odciąć się od „fatalnej tradycji dyskryminacji” i wystrzegać się surowych ocen zachowań homoseksualnych. Kierownictwo WsK „z naciskiem” prosi też niemieckich delegatów synodalnych, by nie podążali w temacie homoseksualizmu za „wydźwiękiem [dokumentu] Instrumentum laboris”. Moderniści oczekują o wiele głębszych zmian.

Kwestii oceny homoseksualizmu dużo miejsca poświęciła także „ekumeniczna” Inicjatywa Kościół od dołu (IKvu). W skład tej powstałej w 1980 roku grupy wchodzą zarówno liberalni katolicy, jak i protestanci. W 2003 zrobiło się o niej głośno ze względu na organizację „ekumenicznej” Mszy, w trakcie której katolicki kapłan udzielał Sakramentu Ołtarza także… niekatolikom. Duchowny został za to suspendowany. IKvu wystosowała list do „biskupa” Carstena Rentzinga, wyróżniającego się – jak na protestanta – dość ostrożnym podejściem do kwestii homoseksualizmu.

„Ekumeniczni” progresiści apelowali, by nie potępiał praktyk homoseksualnych, bo „wykluczenie miłości homoseksualnej stoi w sprzeczności z centralnym przesłaniem chrześcijańskim o miłości i wolności. Kto wyklucza, nie może powoływać się na Jezusa”. Głos IKvu jest na szczęście nie tylko radykalny, ale i mało słyszalny, choć prezentowany przez nią obraz „przesłania chrześcijańskiego” jest bliski wielu niemieckim „modernizatorom” katolicyzmu. Inicjatywa Kościół od Dołu została w niemieckim Kościele zmarginalizowana przez dryf Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików na lewo. Organizacja ta, blisko współpracująca z niemieckim episkopatem, szeroko otworzyła się na „liberalne” prądy wśród tamtejszych katolików.

Wir sind Kirche i feministki razem za kapłaństwem kobiet


Wracając do Wir sind Kirche, organizacja ta w niedawno opublikowanym biuletynie podkreśla duże znaczenie wizyty ad limina niemieckich biskupów, która odbędzie się w drugiej połowie listopada. Zdaniem modernistów, niemieccy hierarchowie powinni omówić z Ojcem Świętym możliwość silniejszego wprzęgnięcia świeckich w pracę duszpasterską, zniesienie przymusowego dla księży celibatu oraz otwarcie diakonatu i kapłaństwa dla kobiet. WsK nalega, by niemieccy hierarchowie zajęli się „uwspółcześnianiem” Kościoła także po zakończeniu synodu.

W kwestii „kapłaństwa” kobiet Wir sind Kirche jest intensywnie wspomagane przez Związek Katolickich Kobiet Niemiec (KDFB). Komentując zakończenie pięcioletniego procesu dialogu Kościoła i świeckich (Gesprächsprozess) Związek wydał specjalne oświadczenie, w którym wyraził nadzieję na głęboką współpracę z niemieckim episkopatem. W jakim celu? Otóż, wprowadzenia diakonatu kobiet. Kierownictwo KDFB uznało też, że jest zadowolone z postępów poczynionych dotąd przez niemiecką hierarchę. Niemieccy biskupi w ostatnim czasie położyli nacisk na rolę kobiet w Kościele, zwłaszcza na kierowniczych stanowiskach. Związek Katolickich Kobiet Niemiec ufa, że „równouprawnienie” będzie kontynuowane.

Zmiany „konieczne”, ale mało realne


Dysydenci z Wir sind Kirche nie sądzą, by ich żądania zostały szybko spełnione. Na początku września rzecznik WsK Magnus Lux na antenie „Deutschlandradio Kultur” poza wezwaniem do demokratycznego wyboru biskupów mówił także o głównych postaciach niemieckiego episkopatu. Uznał, że kard. Reinhard Marx, biskup Franz-Josef Bode oraz bp Franz-Josef Overbeck, „wiedzą, co jest konieczne”, ale nie potrafią przekonać do tego innych hierarchów. Stąd też progresiści podkreślają, że jest jeszcze wiele do zrobienia.

Jak czytamy w liście do niemieckich delegatów na synod, przedstawione wcześniej zmiany miałyby w ocenie WsK doprowadzić do usunięcia „kolejnego źródła wystąpień z Kościoła”. Organizacja zachęca niemieckich delegatów na synod do tego, by nie poddawali się presji „innych biskupów” i „sił legalistycznych”, a… postępowali za papieżem Franciszkiem. W ocenie Wir sind Kirche promowane reformy wspierać ma papież. Grupa zaznacza też, że Kościół w Niemczech mógłby pójść własną drogą, niezależnie od Kościoła powszechnego.

Biskupi z Wir sind Kirche?


Organizacje „katolickich” dysydentów w Niemczech konsekwentnie lobbują za rzecz dobrze już znanych i niezmiennych postulatów. Zrównanie świeckich i kapłanów, demokratyczny wybór biskupów, „otwarcia” diakonatu i kapłaństwa dla kobiet, zniesienia obowiązkowego celibatu, a zwłaszcza radykalna zmiana katolickiej etyki seksualnej – to postulaty zgłaszane przez środowiska modernistyczne już od dekad. Jak się jednak okazuje, wielu niemieckich, austriackich i szwajcarskich biskupów część z nich uznaje… za własne.

 

Paweł Chmielewski



Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie