16 kwietnia 2021
Autor

Piotr Relich

Dekarbonizacja według Gatesa

Bill Gates w książce „Jak ocalić świat przed zagładą klimatyczną?” pisze o konieczności zejścia do zera netto w bilansie emisyjnym gazów cieplarnianych. Osiągnięcie tego celu wymaga całkowitego przeobrażenia głównych sektorów gospodarki, od energetyki po rolnictwo. Operacja nie powiedzie się też bez odpowiednich decyzji politycznych. Wybór Joe Bidena na stanowisko prezydenta USA powoduje, że utopijne i totalistyczne plany amerykańskiego miliardera otrzymały w końcu zielone światło.

Aby nieco zrozumieć skalę przedsięwzięcia na jakie porwał się założyciel Microsoftu, warto w skrócie omówić główne części planu „zejścia do zera”. Opisywane w książce rozwiązania kształtowały się przez blisko 15 lat i są pochodną zarówno sukcesów jak i porażek autora. Jednak Gates nie ustaje w – jak sam powiedział – nadającej sens jego życiu walce ze skutkami zmian klimatycznych. Nie zamierza też zwalniać, gdyż jak powtarza „jeżeli coś nie wychodzi, pracuj ciężej”. Tylko z tego powodu nie powinniśmy poniższych propozycji bagatelizować.

Transport

Nie da się wyeliminować emisji CO2 do atmosfery bez rewolucji w sposobie poruszania. O ile sektor wojskowy, towarowy i lotniczy jeszcze długo napędzany będzie paliwami kopalnymi, szanse na przeprowadzenie niezbędnych zmian, Gates dostrzega w transporcie indywidualnym.

Rozwijanie komunikacji miejskiej, wydzielanie eko-stref czy budowa nowych ścieżek rowerowych to rzeczy ważne, ale z perspektywy „zejścia do zera”, praktycznie nieistotne. Dlatego prawdziwe zmiany muszą dotyczyć sposobu napędzania naszych samochodów. Pojazdy elektryczne powinny więc zacząć pojawiać się na naszych ulicach coraz częściej, a dotychczasowe „benzyniaki” zniknąć całkowicie do 2035 r.

Do zakupu „elektryków” będziemy zachęcani metodą kija i marchewki. Z jednej strony zwiększając budżet na rozwój i innowacje, co ma skutkować obniżeniem cen pojazdów i całej infrastruktury, a z drugiej – wprowadzając odpowiednie regulacje na poziomie samorządowym. Skuteczne działanie na tym pierwszym polu, w opinii Gatesa, powinno zapewnić spokój w nastrojach społecznych kiedy pojawią się bezwzględne zakazy np. wjazdu samochodów z silnikami nie spełniającymi odpowiednich norm czy całkowity zakaz produkcji takich pojazdów.

W każdym razie, koszt takiej operacji poniesiemy wszyscy w postaci odpowiednich podatków przeznaczonych na „zielone dopłaty”. Owe dziś jeszcze tylko szacunkowe koszty, wyznaczają dystans do osiągnięcia założonego celu. Sam termin „zielona dopłata”, podobnie jak „innowacja” to kamienie węgielne całego planu, stanowiące główny mechanizm ogólnoświatowej operacji.

O wytwarzaniu rzeczy

Kolejnym elementem „zejścia do zera” jest sposób w jaki wytwarzamy rzeczy. Główny cel to odkrycie na nowo sposobu produkcji betonu i stali. To dopiero innowacja! Opracowywać plan globalnej transformacji o rozwiązania, które jeszcze nie powstały. Ale Gates z nadzieją patrzy w przyszłość; w relatywnie niedługim czasie możemy tworzyć nowe oprogramowanie czy leki. Czemu inaczej ma być ze stalą lub betonem? – Jeśli ta sztuka nam się uda do np. 2050 r., to z punktu widzenia historii ludzkości dokonamy przełomu – przekonuje.

Opracowanie rozwiązań w sposobie produkcji ma jeszcze większe znaczenie niż transport. Budownictwo odpowiada za ok. 28 proc. rocznych emisji CO2 do atmosfery, natomiast samo wytwarzanie materiałów budowlanych, dodatkowe 11 proc. Łączny ślad węglowy jaki generuje poruszanie się z miejsca na miejsce maszynami spalinowym to 22 proc.

Jak przekonują zaangażowani w transformację budownictwa inżynierowie, sektor budowlany powinien skupić się na korzystaniu z materiałów o niskim śladzie węglowym, głownie naturalnych. I tak, za przykład doskonałego rozwiązania wskazują… drewniane wieżowce. Czyżbyśmy wstąpili na drogę zupełnie odwrotną niż król Kazimierz III Wielki?

O podłączeniu do gniazdka

Nie „zejdziemy do zera” bez kompletnej transformacji systemu energetycznego. Musimy wynaleźć nowe rozwiązania w sposobie wytwarzania prądu, magazynowania i dostarczania go do gniazdka. Jednak koszt wygaszania kopalni na rzecz „obsiewania” pól wiatrakami i farmami solarnymi, niesie ze sobą szereg problemów od wydajności po sposoby magazynowania energii. Paradoksalnie, odnawialne źródła energii są też dużo bardziej podatne na skutki globalnego ocieplenia, czyli kaprysy i anomalie pogodowe.

I tutaj znów pojawiają się dobrze już nam znane „zielone dopłaty” i „innowacje”. Te pierwsze mają zapewnić konkurencyjność nowych rozwiązań, a drugie odkryć sposoby efektywniejszego pozyskiwania, magazynowania i przesyłania energii elektrycznej. I podobnie jak w przypadku budownictwa, powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by sfinansować prace nad wynalazkami w postaci np. bardziej pojemnych baterii.

Ale troska Gatesa o współczesną energetykę nie zamyka się na OZE. Równie intensywnie docenia on rozwiązania z dziedziny termojądrowej. Mimo złej sławy jaką cieszył się w ostatnich latam atom, amerykański miliarder w swojej inicjatywie Terra Power opracowuje m.in. nowe metody zabezpieczenia przed skutkami awarii w elektrowniach. Ale podobnie jak w przypadku energii odnawialnej, również i atom wymaga wybudowania całkowicie nowej infrastruktury, nie mówiąc o konieczności sprowadzania odpowiednich pierwiastków.

W Polsce złoża uranu wystarczające na pokrycie krajowego zapotrzebowania znajdują się na Podlasiu. Jak podaje gov.pl, „Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej szacuje, że Polska dysponuje łącznie ok. 100 tys. ton uranu naturalnego (tzw. zasoby prognozowane). To ilość niebagatelna, gdy rozważa się budowę elektrowni jądrowych w naszym kraju. Zasoby zidentyfikowane są mniejsze. Mówi się w tym przypadku o ok. 7 tys. ton uranu. Planowana w Polsce elektrownia atomowa ma mieć dwa lub trzy reaktory o łącznej mocy co najmniej 3000 MW. Wykorzystanie w niej zidentyfikowanych krajowych zasobów uranu pozwoliłoby na produkcję energii przez ok. 56 lat”.

Ale kto zagwarantuje, że nie powtórzy się sytuacja z łupkami?

Co jemy?

Obok medycyny, drugą najbardziej ulubioną zabawką Gatesa jest rolnictwo. Również i tutaj ów wizjoner przekonuje nas o konieczności przeprowadzenia całkowitej rewolucji, opartej na bardziej odpornych, genetycznie modyfikowanych roślinach i zwierzętach, a także na odejściu od tradycyjnego mięsa na rzecz laboratoryjnych zamienników. Gates od lat inwestuje w start-upy takie jak Beyond Meat czy Impossible foods zajmujące się produkcją sztucznego mięsa. Tutaj podobnie – inwestycje w innowacje mają zapewnić, że już wkrótce ceny spadną na tyle, by stanowić konkurencję dla tradycyjnych hamburgerów. Oczywiście w połączeniu z podniesieniem jakości smakowych.

Amerykanin stał się w ostatnich latach największym posiadaczem gruntów rolnych w USA, z powodzeniem inwestuje też w instytucje zajmujące się np. modyfikacją ziaren zbóż. Swój eksperyment przeprowadza głównie w Afryce, ale łakomy kąsek stanowią też dla niego Indie, gdzie przeprowadzana reforma rolna otworzy rynek na wielkich zagranicznych graczy pokroju Monsanto.

Zainspirowany dokonaniami swojego rodaka Normana Borlauga, pragnie przeprowadzić Zieloną rewolucję, aby ocalić od głodu miliardy mieszkańców krajów trzeciego świata – szczególnie narażonych na skutki globalnego ocieplenia. A jak sytuacja wygląda w praktyce?

Niestety, badanie przeprowadzone przez Tufts Global Development and Environment Institute w Medford w stanie Massachusetts, kierowane przez Timothy’ego A. Wise’a, wykazało, że miliardowy sojusz na rzecz zielonej rewolucji w Afryce (AGRA) nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

Masowe inwestycje w promocję i subsydiowanie komercyjnych nasion niektórych roślin (kukurydzy) oraz w środki agrochemiczne jak dotąd nie wpłynęły na zmniejszenie głodu i wyciągnięcie drobnych rolników z ubóstwa. Badanie Wise’a wykazało, że wśród 13 krajów objętych programem liczba głodujących wzrosła aż o 30 proc. (sic!). Modyfikowana kukurydza prowadzi też do wyparcia rodzimych i dużo bardziej odpornych na pogodę gatunków. Rolnicy np. w RPA czy Rwandzie skarżą się na pogorszenie stanu gleby, utratę bioróżnorodności czy suwerenności. AGRA, w odpowiedzi na zarzuty „wyraża smutek” z powodu publikacji i zapowiada opracowanie własnego raportu.

Wiatr zmian

Powyższe przykłady to jedyne część zmian proponowanych przez amerykańskiego „wizjonera”. Ale nawet dysponując nieograniczonymi środkami, nie będzie się dało ich przeprowadzić bez odpowiedniego klimatu politycznego. A ten należy wytworzyć za pomocą lobbingu na wysokich szczeblach oraz na ulicy. Dochodzenia antymonopolowe nauczyły Gatesa, że niedocenianie siły aparatu państwowego to wielki błąd, natomiast siła protestującej przeciw wojnie w Wietnamie czy Apartheidowi młodzieży jest w stanie skutecznie zmienić nastroje społeczne.

Kryzys pandemiczny spowodował wygaśnięcie energii młodzieżowych strajków klimatycznych, w związku z czym należało przeciągnąć wajchę w kierunku polityki. A nikt nie dał się Gatesowi w ostatnich latach równie mocno we znaki, co poprzedni prezydent USA.

Donald Trump nie tylko wycofał Stany Zjednoczone z klimatycznego Porozumienia paryskiego, pozbawił finansowania WHO, ale wdał się w ostry konflikt z Chinami, doprowadzając do zaprzestania negocjacji pomiędzy Xi Jinpingiem a Gatesem w sprawie rozwijania infrastruktury atomowej. Nic dziwnego, że wybór Joe Bidena; zwolennika ostrej linii w walce z klimatem oraz zaufanego Ala Gore’a (laureata Nagrody Nobla za propagowanie wiedzy o globalnym ociepleniu) dodał mu nowej energii do działania.

I tak, już w kwietniu Joe Biden organizuje wirtualny szczyt klimatyczny, zapraszając do udziału przedstawicieli blisko 40 państw świata, a już w listopadzie odbędzie się COP26 w Glasgow. Jak widać, zarysowany w 2015 r. plan dekarbonizacji świata (licząc od zawiązania Porozumienia paryskiego), po zadyszce spowodowanej kadencją Trumpa, nadal ma się świetnie.

A sam Gates, opracowując przesiąknięty interwencjonizmem kompleksowy plan ratunkowy, stawia się w roli wybawiciela ludzkości od klimatycznej katastrofy. Jednak zamiast wolności z jaką przychodzi prawdziwy Zbawiciel, Amerykanin zachęca nas do przyjęcia swojej religii w iście mafijnym stylu, składając propozycję „nie do odrzucenia”.

Piotr Relich

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(5)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie