2 września 2019

Dotyk świętości. Wspomnienia ze spotkania z niezłomnym kapłanem

(Krugerr [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)])

Wakacje nad morzem. Dębki. Sierpień roku 1984. Byłem wtedy ministrantem i lektorem. A ponieważ ksiądz, któremu służyłem w Krakowie, również jeździł do Dębek na wakacje, to i tam służyłem mu do Mszy.

 

To było wtedy inne miejsce. Nie taki kurort jak dzisiaj. Jeździli tam na wakacje znani aktorzy, księżą (jest tam ośrodek księży Zmartwychwstańców). Ksiądz Jancarz z Nowej Huty, ksiądz Jankowski z Gdańska. Przy klasztorze jest niewielka, drewniana kaplica. Ludzie przychodzący na Msze święte w większości stali na zewnątrz.

 

Ksiądz Mieczysław Maliński jeździł tam od lat. Miał tam nawet swój domek. W okresie jego przebywania tam na ogół to on prowadził Msze, nawet jak byli inni księżą.

 

Pamiętam ten dzień, jakby to było dzisiaj. Wszedłem do zakrystii. Stał tam nieznany ksiądz. Taki niewielki, chudziutki. Bardzo poważny. Ręce złożone na piersi tak, że jedna z nich uniesiona i na niej podpierał twarz. Zamyślony. Ale odpowiedział na powitanie. Ksiądz Maliński, gdy już przyszedł, powitał się z nim serdecznie, ale nie użył nazwiska. Chciał mu nawet oddać prowadzenie Mszy, ale tamten się nie zgodził. Jedynie uzgodnili, że on powie kazanie. I powiedział, a właściwie odczytał. Niesamowite, niepojęte. Takie kazanie, którego słucha się w całości, by nie uronić ani słowa. W ciszy. Ale „Bóg zapłać” na zakończenie było głośne, radosne i mocne. Po Mszy ten ksiądz podszedł do mnie i poprosił o przyniesienie kartek z kazaniem, bo zostawił ja na ambonce. Zerknąłem. Na górze było napisane „Kazanie księdza Jerzego Popiełuszki wygłoszone dnia… w ….”.

 

Po wyjściu z kościoła obskoczyli mnie znajomi i pytali kim był ten ksiądz. Powiedziałem, że chyba Popiełuszko, bo przecież inny ksiądz by nie mówił czyjegoś kazania. Wtedy znaliśmy już to nazwisko. W podziemnej prasie dużo było o Jego kazaniach i Mszach. No i oczywiście Urban o nim bez przerwy gadał. Ale przecież nie wiedzieliśmy jak wygląda. Nie było internetu, a w telewizji oczywiście Go nie pokazywali.

 

Dopiero dwa miesiące później, jak Go zabili, pokazali zdjęcia i wiedziałem, że to był On. I od tego czasu wiem, że dostąpiłem zaszczytu spotkania, „dotyku” od świętego. Bł. Ksiądz Jerzy Popiełuszko nie jest co prawda jeszcze świętym. Ale nie mam wątpliwości, że będzie.

 

FOT.Krugerr [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)]

 

I dzisiaj, przy bezpardonowych atakach na księży i Kościół, myślę sobie, że wiem, że jest inaczej. Poznałem wielu księży i zdecydowana większość z nich to porządni ludzie i księża z powołania. Warto więc ich bronić.

 

W tym roku mija 35 lat od tamtych chwil. Ksiądz Jerzy zawsze jest w mojej pamięci. Zostawił nam tyle ważnych słów. Jedno zdanie jest bardzo ważne. I chciałbym wszystkich bardzo prosić – właśnie podpierając się tym zdaniem – nie dajmy się wciągnąć w nienawiść. Nie nienawidźmy tych, którzy atakują Kościół, tylko się za nich módlmy. Kochajmy naszych wrogów. Módlmy się za nich. O oświecenie, o zrozumienie Prawdy. Czasem tak ciężko, gdy dotyka nas nienawiść innych. To budzi sprzeciw i reakcję. Ale nie pozwólmy sobie na nienawiść.

 

Bo ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ.

 

Jakub Stonawski

  

  

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie