Francuzi chcą zmiany. Le Pen i Bardella coraz bliżej Pałacu Elizejskiego

forum-1038134589 (1).jpg
Marine Le Pen i Jordan Bardella, fot. Tom Nicholson / Reuters / Forum

Kandydat Zjednoczenia Narodowego (RN) pozostaje faworytem wszystkich sondaży prezydenckich. Problem polega jednak na tym, że wciąż nie wiadomo, czy będzie nim Marine Le Pen, czy Jordan Bardella. Decyzję podejmie 7 lipca trójka sędziów Sądu Apelacyjnego. Chodzi o wyrok pozbawiający Marine Le Pen biernego prawa wyborczego i zakazujący jej udziału w wyborach w związku ze sprawą dotyczącą nieprawidłowego zatrudniania asystentów parlamentarnych w Parlamencie Europejskim, którzy faktycznie świadczyli pracę na rzecz ówczesnego Frontu Narodowego we Francji.

Le Pen to wieloletnie doświadczenie polityczne, Bardella natomiast symbolizuje młodość i jest znacznie trudniejszym celem dla przeciwników próbujących przypiąć mu etykietę „faszysty”. Zmęczenie Francuzów masową imigracją, problemy gospodarcze, rosnące zadłużenie państwa, kwestie bezpieczeństwa, napięcia społeczne oraz wyczerpanie formuły macronizmu sprzyjają poszukiwaniu głębokiej zmiany politycznej. Nie można wykluczyć, że druga tura wyborów stanie się pojedynkiem kandydata narodowego z przedstawicielem radykalnej lewicy – Jean-Lukiem Mélenchonem. Ten swoją kampanię już rozpoczął.

Le Pen i Bardella powstrzymują się od spekulacji na temat przyszłej kandydatury, starając się zachować jedność partii. Trzykrotna kandydatka na prezydenta nie komentuje sytuacji i spokojnie oczekuje na decyzję sądu. Politycy RN mają jednak w tej kwestii ograniczone pole manewru. Niezależnie od tego, kto ostatecznie zostanie kandydatem, ten hipotetycznie wygrywa co najmniej pierwszą turę wyborów. Zarówno Marine Le Pen, jak i Jordan Bardella zwiększają swoją „prezydencką wiarygodność” w sondażach. Badanie Instytutu Verian z czerwca, przeprowadzone dla magazynu „Le Figaro”, wysoko ocenia ich zdolność „do podejmowania decyzji, których potrzebuje kraj”.

Zróbmy to razem!

Zaufanie do obecnej władzy wykonawczej we Francji pozostaje niskie. Tylko 19 proc. Francuzów ufa prezydentowi Emmanuelowi Macronowi (+1 pkt proc.), a 22 proc. pozytywnie ocenia działania premiera Sébastiena Lecornu (-1 pkt proc.). Jednocześnie aż 47 proc. badanych chciałoby, aby Jordan Bardella odgrywał znaczącą rolę w kierowaniu krajem (+6 pkt proc.), co jest najwyższym wynikiem w jego karierze politycznej. Marine Le Pen również notuje wysoki poziom zaufania – 40 proc., co oznacza wzrost o 4 punkty procentowe w ciągu miesiąca.

Po zamieszkach ulicznych, do których doszło po finale Ligi Mistrzów i zwycięstwie PSG, wzrosły notowania niemal wszystkich polityków prawicy. Marion Maréchal osiągnęła poziom 27 proc. zaufania (+2 pkt proc.), Éric Ciotti – 24 proc. (+3 pkt proc.), Robert Ménard – 20 proc. (+2 pkt proc.), a Éric Zemmour utrzymał wynik 17 proc.

To jednak Zjednoczenie Narodowe najwyraźniej umocniło swoją pozycję lidera w oczach opinii publicznej. Pozytywną opinię o partii wyraża 41 proc. Francuzów, co oznacza wzrost o 3 punkty procentowe w porównaniu z marcem. Współpracująca z RN prawicowa partia UDR Érica Ciottiego, wywodząca się z Republikanów, uzyskała wynik 22 proc., notując wzrost o 4 punkty procentowe.

Wśród centroprawicy nie widać dziś wyraźnego i silnego kandydata. Dominique de Villepin, uwikłany w skandal, stracił 4 punkty procentowe i cieszy się zaufaniem 14 proc. respondentów. Xavier Bertrand osiąga wynik 16 proc. (-3 pkt proc.), a Michel Barnier 10 proc. (-2 pkt proc.). Również obóz Macrona pozostaje mocno podzielony. Ponieważ obecny prezydent nie będzie mógł ponownie kandydować, dość heterogeniczna koalicja centrum, którą zbudował w 2017 roku, znajduje się na granicy rozpadu. Ambicje potencjalnych następców są widoczne, lecz ich możliwości pozostają ograniczone.

Na pierwszy plan wysuwają się dwaj byli premierzy – Gabriel Attal i Édouard Philippe. Notowania Philippe’a nadal jednak spadają; obecnie cieszy się on zaufaniem 29 proc. Francuzów (-2 pkt proc.). Gabriel Attal osiąga wynik 28 proc. (+1 pkt proc.). Niższe notowania mają inni politycy tego obozu: Gérald Darmanin (22 proc., -1 pkt proc.), Élisabeth Borne (9 proc., -1 pkt proc.), François Bayrou (6 proc., -1 pkt proc.) oraz Aurore Bergé (6 proc., +1 pkt proc.).

Także lewica pozostaje głęboko podzielona. Kandydat socjalistów Raphaël Glucksmann cieszy się zaufaniem 19 proc. respondentów. Spadają notowania Zielonych oraz ich liderki Marine Tondelier (11 proc., -2 pkt proc.). Liderem lewicy pozostaje jednak radykalny polityk i przywódca La France insoumise – Jean-Luc Mélenchon, który zyskuje na popularności (16 proc., +2 pkt proc.). Poprawiają się również notowania jego partii (15 proc., +3 pkt proc.), a także Partii Komunistycznej (15 proc., +3 pkt proc.).

„Prawybory się zakończyły” – oświadczył niedawno sam Mélenchon, dając do zrozumienia, że to on rządzi po tej stronie sceny politycznej. Barometr „Le Figaro” zdaje się to potwierdzać, wskazując, że wyborcy coraz częściej poszukują całkowicie nowej alternatywy. Radykalizm, a nawet skrajność poglądów, przestają być dla wielu Francuzów czynnikiem odstraszającym. Coraz wyraźniej widać, że oczekują oni zmiany.

Powstrzymanie kandydata narodowego przed wejściem do Pałacu Elizejskiego pozostaje jednak scenariuszem realnym. Możliwe jest utworzenie kolejnej „republikańskiej zapory”, czyli ponadpartyjnego frontu przeciwko Le Pen lub Bardelli, obejmującego środowiska od skrajnej lewicy po centrum. Niewykluczone jest również wykreowanie kandydata pozornie spoza polityki, choć podobny scenariusz zastosowano już przy wyniesieniu Macrona do władzy i dziś może on okazać się mniej skuteczny.

Pojawiają się także obawy dotyczące możliwych prób wpływania na proces wyborczy. Premier Sébastien Lecornu zwołał spotkanie przedstawicieli kilku partii politycznych, aby omówić przypadki ingerencji w wybory samorządowe oraz zidentyfikować zagrożenia dla kolejnych głosowań. W czasach, gdy tradycyjne media utraciły znaczną część swojej siły narzucania lub obrzydzania kandydatów, szykuje się zapewne cenzura internetu.

W spotkaniu poświęconym przeciwdziałaniu „destabilizacji wyborów” uczestniczyli m.in. Laurent Nuñez, Catherine Vautrin i Jean-Noël Barrot, a także szefowie służb wywiadowczych DGSE i DGSI, Sekretarz Generalny ds. Obrony i Bezpieczeństwa Narodowego (SGDSN) oraz przedstawiciele Viginum – instytucji zajmującej się zwalczaniem manipulacji informacyjnych w internecie. Według wcześniejszych doniesień wpływ na francuskie wybory miały próbować wywierać m.in. Rosja i Izrael.

Scenariuszy pozostaje wiele, jednak wszystko wskazuje na to, że w drugiej turze wyborów prezydenckich po raz pierwszy od dawna kandydat Zjednoczenia Narodowego stanie przed realną szansą objęcia najwyższego urzędu w państwie.

Bogdan Dobosz

Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: