27 września 2018
Autor

Krystian Kratiuk

Zobacz inne artykuły

Jesień 2018. Preludium do ostatecznej rozprawy z Kościołem

To nie będzie „złota polska jesień” jaką znamy i kochamy. I wcale nie chodzi o prognozy pogody. Na jesień Anno Domini 2018 przedstawiciele antychrześcijańskiej rewolucji przygotowali bowiem dla naszego kraju coś wyjątkowego – brutalne preludium do ostatecznej rozprawy z Kościołem.

 

To musiało się w końcu wydarzyć – nikt rozsądny, śledzący wydarzenia na świecie nie mógł bowiem przypuszczać, że walec wściekle antykatolickiej propagandy ominie Polskę. Walec ów długo nie nadchodził – z wielu różnorakich względów – ale sytuacja najwyraźniej dojrzała już do czynu. Trzynaście lat po śmierci Jana Pawła II okazało się okresem wystarczającym.

 

Teraz Polska

Dlaczego bagnety antychrześcijańskiej rewolucji w Polsce trzymane były do tej pory jedynie w gotowości? Między innymi dlatego, że antychrześcijańska rewolucja zdobywała inne, łatwiejsze do zagarnięcia przyczółki. Oto zaledwie kilka lat temu rozwiązała (z rewolucyjnego punktu widzenia) kwestię chrześcijaństwa w Irlandii czy na Malcie, chwilę później zabrała się za niedobitki amerykańskiego katolicyzmu, odwróciła też od Kościoła Chilijczyków.

 

Kto więc pozostał? Polacy. W wielu miejscach już silnie zlaicyzowani, ale w innych nadal chodzący do Kościoła, modlący się, poszczący, przyzwyczajeni do Dekalogu. Czas więc na nas.

Oczywiście – celem ataków jesteśmy nie od dziś. Ale tak mocno antyklerykalna jesień jeszcze nie miała nad Wisłą miejsca.

 

Pierwszym, i być może najbardziej efektownym ciosem w Kościół, będzie zapewne „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. O filmie tym napisano już (przed jego premierą) tak wiele, że nie musimy się nad nim dłużej zatrzymywać. Polecamy raport PCh24 dotyczący „dzieła” tego reżysera, któremu nie od dziś nie po drodze z Polską i polskością – a więc i z Wiarą naszą i naszych Ojców.

 

Nie tylko „Kler”

Ale to nie wszystko, co dla nas przygotowano. Wiadomo bowiem, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy związanych z liberalnymi mediami, Tomasz Sekielski, kończy prace nad filmem dokumentalnym o nadużyciach seksualnych w polskim Kościele. Z oczywistych względów nie możemy dziś na temat tego materiału wiele powiedzieć, ale jedno jest pewne – wrogie Kościołowi media uzyskają kolejny dowód na potwierdzenie ich wizji świata, według której kapłani nie zajmują się niczym innym jak tylko molestowaniem. Zapewne w kolejnych artykułach o grzesznych kapłanach znów nie znajdzie się miejsce na opisanie homo-lobby: zatruwającego Kościół od środka i – według wielu danych statystycznych – pozostającego przyczyną plagi nadużyć seksualnych. Tego media antykościelne (a i niektóre kościelne) z jakichś powodów widzieć nie chcą.

 

Jakby tych dwóch filmów było mało, przygotowywana jest także (podobno bardzo obszerna) książka o tej samej tematyce co dokument Sekielskiego. Czy trzeba więcej dowodów na to, że antyklerykalna nawałnica została starannie zaplanowana?

 

Jeśli takich dowodów rzeczywiście potrzeba więcej, warto przejrzeć wrześniowe wydania gazet, magazynów i portali internetowych. Znajdziemy w nich nadzwyczajną liczbę tekstów o złych kapłanach, a to z problemami alkoholowymi, a to przedstawianych jako pazernych, a to wreszcie – zboczonych. Liczne media jednocześnie, niczym na rozkaz, postanowiły powtórzyć dziesiątki informacji z ostatnich miesięcy i raz jeszcze (akurat na początku jesieni) uczynić z nich krzykliwe tytuły swych czołówek. Najlepszym przykładem niech będzie sprawa kapłana skazanego za molestowanie wczesną wiosną. Nagłówki o jego karygodnym występku oraz o karze nałożonej na zakon z którego się wywodził okraszały okładki gazet w drugiej połowie września…

 

Rykoszet Stryczka?

Ciekawym w całej tej układance wydaje się przypadek księdza Jacka Stryczka, będącym wszak do tej pory przyjacielem salonowych mediów, przedstawianym w nich jako „ten dobry z Kościoła”. Kapłan, który zorganizował charytatywną akcję „Szlachetna Paczka” również stał się antybohaterem tekstu zamieszczonego na łamach medium, które do tej pory lansowało raczej bezbożną wizję świata, antywartości i brak moralności. Tekstu, który przygotowywany był od maja!

 

Czym zatem przewinił ksiądz Stryczek, któremu zarzuca się dziś stosowanie niegodnych chrześcijanina metod traktowania podwładnych (które to zarzuty rzecz jasna należy czym prędzej zbadać)? Czy rzeczywiście wyłącznie stylem zarządzania organizacją? Wszak wiele jego publicznych wypowiedzi i postaw sprawiało, że trudno było mówić o nim jako o tradycjonalistycznym kapłanie, a raczej o takim, który lubi podobać się światu, i któremu podoba się dzisiejszy świat.

 

Cóż, ksiądz Stryczek miał jednak w swym dorobku kilka akcji, przy których siły ciemności mogły się wściec. Wszak zdarzyło mu się przypomnieć Polakom, że „OK” jest nie tylko działalność charytatywna, ale również spowiedź (akcja z konfesjonałem pod galerią handlową) czy rozważanie Męki Pańskiej (jest wszak pomysłodawcą Ekstremalnej Drogi Krzyżowej). Ponadto w klipach „Szlachetnej Paczki” występował jednak jako duchowny – w mediach więc ucierało się, że księża są dobrzy i dodatkowo ogniskują wokół siebie energię setek młodych ludzi. A na ich opinii i postawach antychrześcijańskiej rewolucji zależy najbardziej.

 

Co z tym zrobimy?

W najbliższych miesiącach możemy zostać, jako Kościół, solidnie przeorani. Nadchodząca jesień nie będzie bowiem końcem kampanii nienawiści skierowanej przeciwko duchownym i świeckim katolikom, ale początkiem wielkiej akcji mającej zmienić ostatni kraj w Europie, który pod różnymi względami wciąż można nazywać katolickim.

 

Na łamach PCh24.pl Mateusz Ochman udowadniał już, że z atakiem tym nie radzą sobie katolicy z tak zwanego „Kościoła Otwartego”. Najlepszą egzemplifikacją tego niech będzie facebookowy wpis ojca Grzegorza Kramera, który twierdzi, iż rozumie dlaczego ludzie z Kościoła odchodzą – z jego słów wynika nawet, że czasem… po prostu trzeba (sic!).

 

Nam potrzeba jednak zupełnie innej postawy.

 

To będzie trudna jesień, dlatego wszyscy powinniśmy zaopatrzyć się w różańce (akurat zaczyna się październik) i modlić się za Kościół święty. Nieustannie przypominać sobie i innym, że „bramy piekielne go nie przemogą”, nawet jeśli wielu Jego synów poważnie zgrzeszyło. Polecamy przy tym Państwa uwadze numer „PCh24.pl Co Tydzień”, w którym staraliśmy się tę prawdę przypomnieć.

 

Skumulowanie akcji rewolucyjnej zawsze przynosi rozmaite skutki – jednym z nich będzie radykalizacja nastrojów również w samym Kościele. Miejmy nadzieję, i w tę stronę również kierujmy nasze modlitwy, że ukrywający się dziś pobożni kapłani, dostrzegający nie tylko antykościelną nawałnicę, ale także głęboki kryzys w Kościele w końcu powstaną i poprowadzą nas do walki z wrogiem. Wiemy, że – wbrew pozorom – kapłanów tych jest bardzo wielu. Wiedzą o licznych odstępstwach od wiary i moralności, dostrzegają diabelski wpływ homo-lobby i pragną oczyszczenia Kościoła w duchu odnowienia wszystkiego w Chrystusie, a nie w duchu zburzenia instytucji w jej widzialnej, hierarchicznej odsłonie (czego pragną zarówno jawni wrogowie Kościoła jak i np. przedstawiciele „Tygodnika Powszechnego”).

 

Drodzy Kapłani, czekamy aż odważycie się zabrać głos. Modlimy się za Was. Wiemy bowiem, że bez Was wyginiemy. Warto jednak chyba pamiętać, że Wy bez nas również – czymże będą bowiem pasterze bez owiec? Skończyła się epoka kultu świętego spokoju, również wewnątrz instytucji. Tej jesieni i później – od Was i od nas zależy przyszłość Kościoła, przyszłość Polski i przyszłość świata.

 

 

Krystian Kratiuk

 

 

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie