23 lutego 2021

Kataloński nacjonalizm, czyli lewicowa reakcja rewolucyjna [OPINIA]

(Fot. Pixabay)

W niedzielę 14 lutego w Katalonii odbyły się wybory regionalne. We wrześniu 2020 roku na stanowisku prezydenta regionu zawieszono Quima Torrę, który odmówił usunięcia symboli niepodległościowych z budynków administracji regionalnej. Carles Puigdemont wciąż przebywa w Belgii, w Hiszpanii grozi mu aresztowanie. Równocześnie, Oriol Junqueras i inny lokalni politycy wciąż pozostają w więzieniu w związku z nielegalnym referendum z 1 października 2017 roku.

 

Czytelnik nieobeznany ze sprawami hiszpańskiej polityki powinien mieć na uwadze to, że rząd regionalny w Katalonii tworzy koalicja partii niepodległościowych, Junts per Catalunya i Republikańskiej Lewicy, przy nieformalnym poparciu komunistów z Candidatura d’Unitat Popular. Na sytuację w Hiszpanii i w samej Katalonii patrzeć jednak warto z szerszej perspektywy, bowiem dostrzegane procesy zidentyfikować można także i w innych krajach, w których tendencje nacjonalistyczne stały się źródłem wewnętrznych konfliktów.

 

Naiwnie łatwo byłoby uznać, że w tym przypadku istnieje „prawo do samostanowienia”, które powinno być szanowane, a Katalończycy mają prawo do podjęcia decyzji we własnej sprawie. Problem jest jednak bardziej złożony. Katalońscy nacjonaliści twierdzą, że rząd centralny w Madrycie okrada ich z podatków (słynne: Espanya ens Roba). To prawda, Katalonia nie dysponuje znaczącą autonomią fiskalną, choć posiada większą autonomię polityczną niż jakikolwiek inny region w Europie. Nie sposób także zaprzeczyć temu, że budżet państwowy jest często negocjowany z baskijskimi i katalońskimi nacjonalistami, także i po to, by uzyskać ich wsparcie w parlamencie.

 

W ciągu ostatnich dekad partie ogólnokrajowe, tak Partia Socjalistyczna, jak i Partia Ludowa, poszły na wiele ustępstw względem władz regionalnych, przekazując im różne kompetencje. Hiszpanie przywykli do szantażu ze strony regionalnych ruchów nacjonalistycznych. Co więcej, także i do fałszywego postrzegania narodu, jako wspólnoty najwyższej. O czym warto pamiętać, ruchy te narodziły się dzięki rugowaniu religii i liberalnym projektom. W przeszłości baskijskie prowincje Guipuzcoa i Vizcaya należały do najbardziej religijnych w całej Hiszpanii, w tych także regionach najsilniej obecny był ruch karlistowski, który w żadnej mierze nie zajmował pozycji wrogich Hiszpanii. Dewiza „Dios, Patria, Fueros y Rey” stanowi antytezę ideowego credo nacjonalistycznych ruchów o pogańskich korzeniach.

 

Katolicka hiszpańskość jest rzeczywistością kulturową, duchową i polityczną, która jest pogardzana przez rewolucjonistów, od masonerii, przez socjalistów, aż po komunistów. To zasadnicza linia porozumienia łącząca te trzy różne nurty. Tendencje niepodległościowe w hiszpańskich regionach Ameryki Łacińskiej nie podążały tą samą drogą decentralizacji, co Amerykanie w trakcie ich wojny o niepodległość przeciwko Brytyjczykom. W tym przypadku dążenia te były animowane przez liberalne elity polityczne, często pozostające pod wpływem masonerii – także i przy wsparciu Brytyjczyków. Dziś niektóre spośród tych państw Ameryki Łacińskiej w mniejszym lub w większym stopniu przypominają państwa upadłe, to dla przykładu rzeczywistość Wenezueli, ale też i Argentyny.

 

Dziś tendencje niepodległościowe na Półwyspie Iberyjskim są napędzane przez partie lewicowe. Lewica działa także i poprzez zastraszanie hiszpańskich patriotów, oficjalnie udziela jednak poparcia wszelkim postulatom secesji, tłumacząc to wsparciem „decentralizacji”. W tej perspektywie, rolę „centralistów” pełni centro-prawica. Jak zauważa prof. Anxo Bastos, jednym z powodów, dla których centroprawica opiera się takiej „decentralizacji” jest błędna synteza liberalizmu i konserwatyzmu, przeprowadzona przez Antonia Cánovas del Castillo. Synteza ta niewiele miała wspólnego z myślą i stanowiskiem hiszpańskich tradycjonalistów XIX wieku. W tej rzeczywistości hiszpańska lewica nie popiera jednak separatyzmu dla separatyzmu, uznając fragmentaryzację władzy państwowej, lecz jako narzędzie służące dekonstrukcji hiszpańskiej tożsamości, a zwłaszcza jej katolickiego charakteru.

 

Celem ruchów separatystycznych jest powołanie do życia nowych, sztucznych rzeczywistości politycznych, które istniałyby w szerszych ramach ekspansjonistycznych idei politycznych – np. w ramach „krajów katalońskich”, obejmujących Katalonie, Walencję, Baleary, Andorę i część Wschodnich Pirenejów. Nie jest to antypaństwowa wizja podobna do tej prezentowanej w Stanach Zjednoczonych przez zwolenników „Texit” (niepodległości Teksasu), wśród których istotna rolę odgrywają konserwatyści i prawicowi libertarianie zmęczeni progresywizmem i centralizmem rządu federalnego.

 

Państwo narodowe jest dziełem rewolucji, należy jednak odróżniać rząd i wspólnoty, tworzone przez rodziny, jednostki i ciała pośredniczące. Państwo narodowe – jako „owoc” Rewolucji Francuskiej – stworzyło równocześnie nowe płaszczyzny walki z porządkiem naturalnym i swobodą gospodarczą, narzędzia inżynierii społecznej, która to była wykorzystywana w imię dzielenia społeczeństwa i centralizacji, aż po tworzenie fałszywego rozumienia samego „narodu”. Uznanie hiszpańskich tradycji, jak i zasad tradycjonalistycznych, wymaga uznania zasady subsydiarności, kulturalnego zróżnicowania, istnienia politycznej i ekonomicznej decentralizacji. A równocześnie, także i znaczenia samej „hiszpańskości”. Kataloński nacjonalizm nie ma jednak nic wspólnego z wolnością, ani też z zasadą pomocniczości. To rewolucyjny środek służący walce z katolickim charakterem hiszpańskiej tożsamości.

 

Ángel Manuel García Carmona

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(12)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Więcej komentarzy