Ks. Maurizio Chiodi i sodomicka rewolucja w Watykanie

Synodalne struktury utworzone w Watykanie chcą rewolucji. Najnowszy raport z Rzymu głosi, że trzeba dokonać totalnej „reinterpretacji” nauki Kościoła na temat homoseksualizmu. Kluczową rolę w tej operacji odgrywa włoski teolog, ks. Maurizio Chiodi.
Synodalna rewolucja homoseksualna
5 maja Sekretariat Generalny Synodu Biskupów w Rzymie opublikował absolutnie rewolucyjny zestaw tekstów. Chodzi o stosunek Kościoła katolickiego do homoseksualizmu. Wyniki swoich prac ogłosiła tzw. Komisja Studyjna nr 9, czyli jedna z szeregu grup powołanych przez papieża Franciszka celem opracowania synodalnej reformy Kościoła. Komisja Studyjna nr 9 zajęła się fenomenem skłonności jednopłciowych.
Postawiła daleko idące tezy, między innymi o tym, że prawda o człowieku nie jest nam dostępna, dlatego możemy mieć tylko różnorakie wyobrażenia kulturowe o tym, czym jest człowieczeństwo; że najważniejsze są relacje, a nie zasady czy ogólne normy; że związki homoseksualne nie są wcale oparte na grzechu. Komisja Studyjna nr 9 zamieściła jako aneks do swojego raportu dwa „świadectwa” homoseksualistów – mężczyzn żyjących w trwałym pseudo-małżeńskim związku z innym mężczyzną. W obu „świadectwach” zaprezentowano wielką apologię homoseksualizmu, który został uznany za „dar od Boga”.
Katolicy na całym świecie głowią się, jak to możliwe, że tego rodzaju dokument wyszedł z jakiejkolwiek watykańskiej instytucji. Wydaje się, że główną rolę można przypisać konkretnej osobie: włoskiemu teologowi ks. Maurizio Chiodiemu, który pracuje w Papieskiej Akademii Życia oraz w Papieskim Instytucie Teologicznym Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną. To właśnie Maurizio Chiodi zasiada w wąskim kręgu siedmiu ekspertów synodalnych pracujących w Komisji Studyjnej nr 9. Jego poglądy na temat seksualności są tymczasem zarówno bardzo rewolucyjne, jak i cieszące się poparciem we włoskich kręgach kościelnych.
Antykoncepcyjna „Amoris laetitia” w ujęciu Chiodiego
Ks. Maurizio Chiodi wypłynął na szerokie wody dzięki papieżowi Franciszkowi. To teolog, który doskonale zrozumiał implikacje adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”, ogłoszoną przez Franciszka w 2016 roku. Chiodi na podstawie „Amoris laetitia” zaczął głosić zupełnie nowatorskie podejście do spraw seksualnych. Papieska Akademia Życia została w 2016 roku przekazana pod kierownictwo biskupa Vincenzo Paglii, zdecydowanego progresisty. Z kolei Papieski Instytut Jana Pawła II został gruntownie przebudowany rok później. To wszystko pozwoliło na stworzenie strukturalnej płaszczyzny dla takich działań jak te, które podejmował chciał Maurizio Chiodi.
Już w 2016 roku ogłosił, że należy dokonać reinterpretacji nauczania Kościoła katolickiego na temat antykoncepcji. Innymi słowy, encyklika „Humanae vitae” św. Pawła VI miałaby zostać „ponownie odczytana” w świetle adhortacji „Amoris laetitia” papieża Franciszka. Wniosek ks. Chiodiego był prosty. Antykoncepcja nie powinna być dłużej uznawana za złą niezależnie od okoliczności. Miałaby zostać poddana relatywnej ocenie: w niektórych sytuacjach byłaby czymś złym, ale w innych już nie. W efekcie małżonkowie otrzymaliby swobodę decydowania, czy chcą stosować antykoncepcję. Pomysły Chiodiego, choć formalnie ugruntowane w „Amoris laetitia”, nie były oczywiście oryginalne. Dokładnie to samo głosili już w 1968 roku biskupi niemieccy, austriaccy, szwajcarscy i kanadyjscy, odrzucając pryncypialne stanowisko „Humanae vitae”. Przed „Amoris laetitia” nie było jednak w oficjalnej nauce Kościoła katolickiego żadnego „punktu zaczepienia” dla takich tez. „Amoris” to zmieniła i Chiodi postanowił to wykorzystać.
Jego tezy dotyczące antykoncepcji spotkały się we Włoszech z szerokim uznaniem. Programowy artykuł teologa na ten temat został przedrukowany w „Avvenire”, czyli oficjalnym piśmie Konferencji Episkopatu Włoch. Nic dziwnego: czynniki decyzyjne dobrze wiedziały, że Chiodi wyciąga prawidłowe wnioski dotyczące znaczenia „Amoris laetitia”. W 2022 roku Papieska Akademia Życia ogłosiła książkę pt. „Teologiczna etyka życia. Pismo, tradycje, wyzwania praktyczne”, gdzie zamieszczono zbiór artykułów omawiających możliwości zmian teologicznych w Kościele. Znalazł się w nim również artykuł ks. Chiodiego poświęcony między innymi antykoncepcji.
Akceptacja sodomii
Równocześnie ks. Maurizio Chiodi głosił możliwość nowej oceny homoseksualizmu. Choć pozornie nie ma to nic wspólnego z antykoncepcją, w praktyce jest inaczej. Zgodnie z nauką Kościoła, akt seksualny musi być otwarty na życie. Jeżeli dopuszcza się antykoncepcję, to zgadza się na akty seksualne zamknięte na życie. Innymi słowy, coś innego zaczyna konstytuować celowość tego aktu: już nie prokreacja, ale wzajemna relacja jest kluczowa. Skoro tak, to wystarczy przenieść te kategorie na grunt związku jednopłciowego. Akt seksualny w takim związku będzie wprawdzie bezpłodny, ale przecież bezpłodne są też objęte antykoncepcją akty w małżeństwie. Wystarczy jednak uznać akt intymny w związku homoseksualnym za „wzmacniający relację” – i już, sprawa zaczyna być akceptowalna. Dokładnie tak rozumuje ks. Maurizio Chiodi, idąc oczywiście za niemiecką „tradycją” teologiczną.
W 2024 roku ks. Maurizio Chiodi udzielił obszernego wywiadu niemieckiemu portalowi Katholisch.de, gdzie mówił o swojej wizji dotyczącej homoseksualizmu. Podważał tam kategorię „natury” i twierdził, że dla homoseksualistów nie ma innej drogi przeżywania seksualności, niż akty jednopłciowe, dlatego należy szukać w tym „dobra”. Deklarował, że trzeba „przemyśleć i przeformułować” nauczanie Kościoła na temat seksualności.
Zdaniem ks. Chiodiego, dotychczasowe stanowisko Kościoła na temat homoseksualizmu jest „niezrozumiałe dla naszych czasów”. Homoseksualizm nazywano „sprzecznym z naturą”, ale dziś „trzeba zadać sobie pytanie: co oznacza «natura»?”. Sugerował, że moralność należy postrzegać w świetle doświadczeń indywidualnych, na styku pomiędzy sumieniem każdego człowieka a kulturą, w której żyje. Kościół powinien zastanowić się, jak homoseksualiści mogą „przeżywać swoją seksualność, uznając swoje powołanie do tworzenia relacji zdolnych do bliskości, troski, komunii i wierności drugiemu oraz szukając dobra, które jest dla niej konkretnie możliwe”.
Dokładnie to stanowisko znalazło oddźwięk w pracach Komisji Studyjnej nr 9, w której zasiada ks. Maurizio Chiodi. Nie ma tam pojęcia „natury”, przyznaje się fundamentalną rolę „kulturze”, mówi się o znaczeniu relacji, podkreśla się znaczenie „indywidualnego doświadczenia”, wreszcie wzywa się do „reinterpretacji” nauczania Kościoła na temat homoseksualizmu.
Choć raport Komisji Studyjnej nr 9 jest dla wielu katolików absolutnie szokujący, w istocie jego stworzenie to tylko żniwa. Zasiew rzucono o wiele wcześniej – wraz z publikacją „Amoris laetitia” w 2016 roku i z dopuszczeniem w Kościele do głosu takich ludzi, jak ks. Maurizio Chiodi, którzy otwarcie podważają tradycyjne nauczanie na temat seksualności.
Armia rewolucjonistów
Choć to właśnie ks. Chiodi miał prawdopodobnie największy wpływ na stworzenie raportu Komisji Studyjnej nr 9, nie należy postrzegać to jako samotnego teologa. Bynajmniej; podobne poglądy głosi o wiele więcej teologów i to w różnych krajach świata. Epicentrum tej nowej teologii znajduje się w krajach niemieckojęzycznych. Przykładowo w Tyrolu Południowym – to formalnie Włochy, ale kulturowo Austria – działa ks. prof. Martin Lintner, wysoki rangą pracownik Uniwersytetu w Brixen. Lintner głosi prymat relacji nad naturą, czyli tzw. etykę relacyjną, która uzasadnia antykoncepcję albo homoseksualizm.
W Niemczech to samo głosił nieżyjący już ks. prof. Eberhard Schockenhoff, którego tezy stały się konstytutywne dla całej niemieckiej Drogi Synodalnej. We Włoszech rozsadnikiem takich idei stały się wspomniane już instytucje związane z ks. Chiodim, ale podobne poglądy wygłaszał kilka lat temu nawet papieski kaznodzieja, kapucyn Roberto Pasolini, głoszący chęć „reinterpretacji” wypowiedzi Pisma Świętego w obszarze homoseksualizmu. Silny nurt rewolucyjny obecny jest też w Stanach Zjednoczonych, gdzie znajduje swój wyraz w działalności takich osób jak o. James Martin SJ, wielokrotnie doceniany przez papieża Franciszka. W Polsce prohomoseksualna i proantykoncepcyjna etykarelacyjna jest bliska środowiskom „Tygodnika Powszechnego” czy „Więzi”.
Prawda jest obiektywna
Czytelnik zapyta niewątpliwie, jak temu przeciwdziałać – i czy to przeciwdziałanie jest w ogóle skutecznie możliwe. Najważniejsza jest kategoryczna obrona prawdy o uniwersalizmie antropologicznym. Otóż należy odrzucić tezę modernistyczną o tym, jakoby prawda była zmienna w czasie. Pan Bóg nadał człowiekowi określoną strukturę biologiczno-moralną. Ludzka natura jest niezmienna i niezależna od czasów i geografii. Kultura wpływa na to, jak postrzegamy człowieczeństwo, ale Jezus Chrystus jest „większy” od poszczególnych kultur – Kościół katolicki, czyli Mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa, głosi nauczanie objawiające prawdę o człowieku, które „oczyszcza” różne kultury, wydobywając na wierzch to, co uniwersalne i wiecznie prawdziwe. Tego uniwersalizmu musimy trzymać się jako katolicy, bo inaczej popadniemy we wtórne barbarzyństwo. Głosząc prymat lokalnych kultur i negując obiektywność prawdy o człowieku, popadniemy w chaotyczny świat całkowicie odrębnych bytów – ludzie stracą możliwość porozumiewania się, bo będą patrzeć na siebie jak na całkowicie wyizolowane jednostki, tak odmienne, że pozbawione intersubiektywnej płaszczyzny komunikacji i zrozumienia. Ta różnorodność antropologiczna, którą proponuje nam Rewolucja, jest drogą do totalnej indywidualizacji – drogą do zniszczenia społeczeństwa. To królestwo szatana, gdzie każdy jest wyobcowanym bytem. Królestwo Boże polega tymczasem na społeczności – na obcowaniu świętych, a nade wszystko na włączeniu ludzi w życie wewnętrzne Trójcy Świętej, która z samej swojej natury jest społecznością właśnie. To, co konieczne, to zatem obrona i apologetyczne głoszenie Tradycji – zawsze prawdziwej, zawsze pięknej, zawsze dobrej dla ludzkości, w kontrze do błędów relatywizmu, które zatruwają świat i niszczą prawdę.
Paweł Chmielewski






