10 lutego 2021

Legalizacja zabijania pacjentów jest coraz bardziej powszechna

(fot. pixabay.com)

Eutanazja i tzw. wspomagane samobójstwo są kwestiami coraz śmielej dyskutowanymi i legalizowanymi na całym świecie pod pretekstem zapewniania poszanowania „ludzkiej godności” i „autonomii” jednostki. Obecnie siedem amerykańskich stanów rozważa projekty ustaw, które legalizowałyby tak zwane wspomagane samobójstwo, a dwa inne stany, które przyjęły już takie regulacje, chcą rozszerzyć zakres dopuszczalności tej haniebnej procedury.

 

Kongresmeni w Arizonie, Indianie, Iowa, Kansas, Nowym Meksyku, Nowym Jorku i Północnej Dakocie wprowadzili w tym roku projekty ustaw eutanazyjnych, zgodnie z którymi lekarze przepisywaliby truciznę osobom śmiertelnie chorym. Pamela Powers Hannley, Demokratka z Arizony, złożyła na początku stycznia projekt ustawy HB2254. Przewiduje on zmianę przepisów stanowych, tak by śmiertelnie chory pacjent mógł zażądać i otrzymać od lekarza śmiertelną dawkę medykamentu. Wystarczyłoby, że taka osoba poprosi o podanie trucizny na piśmie w obecności dwóch świadków. Pod propozycją regulacji podpisało się ośmiu innych Demokratów. Projekt trafił już do drugiego czytania w stanowej Izbie Reprezentantów.

 

W Indianie procedowana jest ustawa „Opcje końca życia” (HB1074), która przewiduje, że osoby nieuleczalnie chore „spełniające określone wymagania” będą również mogły zażądać podania trucizny. Projekt pilotuje Demokrata Matt Pierce (D-District 61). Ciekawostką jest fakt, że propozycja regulacji przewiduje, iż firmy ubezpieczeniowe nie będą mogły odmawiać wypłaty świadczeń beneficjentom w przypadku samobójstwa z pomocą lekarza. W stanie Iowa projekt ustawy SF212 pozwala na „wspomagane samobójstwo”, określając je jako „dodatkową opcję opieki paliatywnej” dla osób nieuleczalnie chorych. Jako uzasadnienie regulacji podaje się „prawo do autonomii” jednostki, która sama może zadecydować, co zrobić ze swoim życiem. Catholic News Agency przypomina, że papież Franciszek w 2015 roku mówił o „opiece paliatywnej” na Papieskiej Akademii Życia. Papież przekonywał, że opieka paliatywna „ceni osobę”, a wiedza medyczna musi być używana dla „dobra człowieka”, a wiec nie może godzić w jego życie i godność.

 

W Kansas proponuje się ustawę „Godnej śmierci”, która zezwala osobie nieuleczalnie chorej na zażadanie trucizny. Projekt trafił do komisji zdrowia i opieki społecznej. W Nowym Meksyku komisja sprawiedliwości kongresu pracuje nad projektem ustawy „Elizabeth Whitefield End-of-Life-Options Act”, nawiązującej do sędzi Elizabeth Whitefield, będącej orędowniczką ustaw eutanazyjnych. W stanie wielokrotnie – jak dotąd bezskutecznie – próbowano zalegalizować proceder „wspomaganego samobójstwa”. W Nowym Jorku procedowane są dwa projekty: jeden dotyczy legalizacji „wspomaganego samobójstwa” nieuleczalnie chorych dorosłych, a drugi – „pomocy medycznej przy umieraniu” w przypadku zalegalizowania tej praktyki.

 

Podobna regulacja, dotyczącą „wspomaganego samobójstwa”, jest rozważana w Północnej Dakocie. Projekt trafił do komisji kongresu stanowego. Na Hawajach i w Waszyngtonie, gdzie już odpowiednią od 2019 i 2009 roku zadaje się śmierć w majestacie prawa, kongresmeni chcą poszerzenia zakresu pracowników służby zdrowia uprawnionych do przepisywania śmiertelnych dawek trucizny. Na Hawajach eutanazją mogłyby zajmować się doświadczone zarejestrowane pielęgniarki. Przewiduje się także skrócenie okresu oczekiwania na „pomoc” w samobójstwie z 20 do 15 dni. W przypadku osób poważnie chorych, które mogą nie przeżyć kolejnych 15 dni, ten okres w ogóle byłby zniesiony. Z kolei w Waszyngtonie krąg pracowników służby zdrowia, którzy mogliby praktykować „wspomagane samobójstwo”, również poszerzyłby się o asystentki lekarzy i pielęgniarki.

 

„Wspomagane samobójstwo”, znane również jako „wspomagane umieranie”, to samobójstwo podejmowane przy pomocy innej osoby, najczęściej lekarza lub innego pracownika służby zdrowia. Polega ono na wypisaniu recepty na truciznę i zaaplikowaniu jej danej osobie. Wciąż w wielu krajach tego typu praktyki uważane są za przestępstwo. Lobby eutanazyjne chce jednak, by „wspomagane samobójstwo” zostało zalegalizowane, tak by medycy nie ponosili odpowiedzialności karnej za zabójstwo. Samobójstwo z asystą lekarza jest legalne w: Kanadzie, Belgii, Holandii, Luksemburgu, Kolumbii, Szwajcarii i części Stanów Zjednoczonych, Portugalii oraz Australii (stan Wiktoria).

 

Holenderscy uczeni zauważają na podstawie analizy 53 badań opublikowanych przez holenderskie regionalne komitety ds. oceny eutanazji, że główną przyczyną próśb o „wspomagane samobójstwo: jest połączenie wielu zespołów geriatrycznych, takich jak zaburzenia widzenia, pogorszenia słuchu, ból i chroniczne zmęczenie, co ma stanowić „nagromadzenie cierpienia w wielu wymiarach”.

 

Zauważono także, że w przypadku osób starszych „nieznośne cierpienie” prowadzące do prośby o „wspomagane samobójstwo”, kiedy nie istnieją choroby zagrażające życiu, związane było często z połączeniem problemów medycznych, społecznych i egzystencjalnych. Wyniki analizy 53 przypadków podkreślają, że osoby te zawsze postrzegały siebie jako niezależne, aktywne i zaangażowane społecznie. Żaden z pacjentów nie cierpiał na choroby zagrażające życiu. Mnogie zespoły geriatryczne, takie jak zaburzenia widzenia, utrata słuchu, ból i chroniczne zmęczenie były powszechne. Wniosek o EAS był często poprzedzony sekwencją zdarzeń, zwłaszcza nawracających upadków. Cierpienie występowało w wielu wymiarach, takich jak utrata mobilności, uzależnienie i izolacja społeczna.

 

Holenderscy lekarze mogą dokonywać eutanazji i „wspomaganych samobójstw” od 2002 r., jeśli spełnione są kryteria należytej opieki określone w holenderskiej ustawie o zakończeniu życia na żądanie i wspomaganym samobójstwie. Jednym z 6 kryteriów prawnie dopuszczalnej eutanazji jest to, że „lekarz musi być przekonany, że cierpienie pacjenta jest nie do zniesienia i nie ma szans na poprawę”. Każdy przypadek EAS jest zgłaszany do Holenderskich Regionalnych Komitetów Przeglądu Eutanazji (RTE). Oceniają one i określają, czy lekarz działał zgodnie z kryteriami należytej staranności jak wymaga ustawa dot. eutanazji. Lekarz musi upewnić się, że prośba pacjenta jest dobrowolna i dobrze przemyślana, cierpienie jest nie do zniesienia i nie ma szans na poprawę. Musi on poinformować pacjenta o sytuacji i rokowaniach na przyszłość. Pacjent razem z lekarzem musi dojść do wniosku, że nie ma rozsądnej alternatywy dla jego leczenia. Po konsultacji z co najmniej jednym innym, niezależnym lekarzem, który wyda opinię pisemną o pacjencie, podejmowana jest decyzja o zadaniu śmierci.

 

Większość przypadków eutanazji w Holandii dotyczy pacjentów, którzy cierpią z powodu raka w ostatniej fazie życia. Jednak w ostatnich latach odnotowano wzrost liczby eutanazji wykonywanych u pacjentów cierpiących na zaburzenia psychiczne, otępienie lub mających zespół problemów geriatrycznych (MGS). Zgodnie z Kodeksem Eutanazji z 2018 r., zespół geriatryczny obejmuje choroby zwyrodnieniowe często występujące u starszych pacjentów, takie jak: upośledzenie wzroku, słuchu, osteoporozę, chorobę zwyrodnieniową stawów, problemy z równowagą lub pogorszenie funkcji poznawczych. Według wytycznych RTE dla lekarzy, te zespoły geriatryczne mogą powodować „nieznośne cierpienie bez perspektywy poprawy”, jeśli weźmie się pod uwagę historię medyczną pacjenta, jego historię życia, osobowość, wyznawane wartości i wytrzymałość.

 

Obecnie w społeczeństwie holenderskim i rośnie akceptacja dla eutanazji „eliminowane” są z niego nie tylko osoby nieuleczalnie chore, ale – jak widać – coraz częściej osoby, które zgłaszają chociażby typowe dla wieku starczego problemy z osteoporozą i obniżonym nastrojem psychicznym. Obecnie na świecie toczy się debata dotycząca „godnej śmierci.” Na stole są dwie opcje: czy powinno się chronić godność osoby umierającej poprzez zapewnienie jej jak najlepszej opieki paliatywnej, czy tez zezwolić jej na to, by sama zdecydowała, kiedy odejść z tego świata. Innymi słowy, czy nie czas zalegalizować eutanazję.

 

Pod koniec stycznia br. eksperci ONZ ds. praw człowieka wyrazili zaniepokojenie rosnącą tendencją do uchwalania przepisów umożliwiających dostęp do „wspomaganego samobójstwa” w dużej mierze na podstawie niepełnosprawności, czy niedomagań typowych dla wieku starczego. „Niepełnosprawność nigdy nie powinna być podstawą ani usprawiedliwieniem do bezpośredniego lub pośredniego zakończenia czyjegoś życia” – wskazali. Takie przepisy zinstytucjonalizowałyby i prawnie dopuszczały możliwość uśmiercania samego siebie, a także bezpośrednio naruszałyby artykuł 10 Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, który nakłada na państwa obowiązek zapewnienia osobom niepełnosprawnym skutecznego korzystania z ich prawa do życia na równych zasadach z innymi osobami”.

 

Eksperci zauważyli, że na eutanazję zezwala się w oparciu o kryterium „jakości życia”. „Te założenia, oparte na zdolnościach i związanych z nimi stereotypach, zostały zdecydowanie odrzucone przez Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych. Niepełnosprawność nie jest ciężarem ani deficytem osoby. To uniwersalny aspekt kondycji człowieka. W żadnym wypadku prawo nie powinno stanowić, że może to być dobrze uzasadniona decyzja osoby niepełnosprawnej domagającej się śmierci” –zaznaczono. Dodano, że legalizacja eutanazji i „wspomaganego samobójstwa” wywiera presję na osoby starsze i niepełnosprawne. Podkreślono, że „głosy osób niepełnosprawnych w każdym wieku i ze wszystkich środowisk powinny być słyszalne podczas opracowywania przepisów i polityki, które mają wpływ na ich prawa, a zwłaszcza gdy mówimy o prawie do życia”.

 

Równocześnie, istnieje inny kontekst. Dla przykładu, Belgia jest światowym liderem w pobieraniu organów po eutanazji. Praktyka pobierania organów do transplantacji od pacjentów wyrażających zgodę na uśmiercenie staje się coraz bardziej powszechna, odkąd w czerwcu 2011 r. wdrożono taką procedurę. Jedna trzecia przypadków eutanazji w Belgii nie jest dobrowolna. Zwolennicy upowszechnienia eutanazji ubolewają nad tym, że największą grupę pacjentów decydujących się na eutanazję stanowią ludzie starsi i schorowano, głównie na nowotwory, przez co ich organy nie nadają się do przeszczepu. Naukowcy z Oxfordu przekonują, że „eutanazyjne dawstwo narządów” mogłoby służyć „racjonalizacji” obecnej polityki dot. praktyk stosowanych w przypadku osób chcących zakończyć życie. Mogłoby ono – ich zdaniem – dawać „wsparcie” osobom chcącym się uśmiercić, dzięki świadomości, że ich organy posłużą komu innemu.

 

W artykule opublikowanym w czasopiśmie „Bioetyka” Julian Savulescu i Dominic Wilkinson argumentowali, że etyczne jest pobieranie organów od wciąż żyjących pacjentów, którzy chcą poddać się eutanazji. Pisali: „Dlaczego chirurdzy muszą czekać do śmierci chorego w wyniku wycofania zaawansowanych zabiegów resuscytacyjnych albo zaprzestania przedłużającej się terapii leczniczej? Alternatywą byłoby znieczulenie pacjenta i usunięcie narządów, w tym serca i płuc. Śmierć mózgu nastąpi w wyniku usunięcia serca (nazywane jest to eutanazją dawstwa narządów -ODE)…. Organy będą bardziej przydatne…więcej narządów będzie dostępnych (na przykład serce i płuca). Pacjenci i ich rodziny mogliby być pewni, że organy będą w stanie pomóc innym osobom, o ile tylko nie będzie żadnych przeciwskazań do transplantacji i przeszczep się przyjmie”. Uczeni oszacowali, że gdyby taka praktyka upowszechniła się, wówczas w Wielkiej Brytanii dostępnych by było dodatkowo ponad 2 tys. narządów rocznie. Profesor Savulescu opowiada się także za dzieciobójstwem niepełnosprawnych noworodków.

 

Źródło: catholiccnewsagency.com, ohchr.org, jamanetwork.com, un.org

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(18)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Więcej komentarzy