21 stycznia 2013
Autor

Redaktor PCH24.pl

Zobacz inne artykuły

Lizus Breżniewa czerwony od urodzenia

(fot.Tadeusz Zagozdzinski/FORUM)

SLD chce by 2013 rok był rokiem Gierka? Stara miłość nie rdzewieje – mówi dla PCh24.pl Stanisław Michalkiewicz, publicysta, eseista i nauczyciel akademicki.


 

Otwiera Pan rano gazetę i czyta, że SLD chce by rok 2013 był rokiem Gierka. I co Pan sobie myśli?


Myślę sobie, że stara miłość nie rdzewieje! Sojusz Lewicy Demokratycznej chce, na sentymencie jaki spora część polskiego społeczeństwa żywi do Edwarda Gierka, poprawić notowania wyborcze. Tak postrzegam motywacje SLD, bo nie sądzę, żeby chcieli oni powtórzyć całą dekadę Gierka w ciągu jednego roku. Mówiąc o całej dekadzie, mam też na myśli jej tragiczny koniec. I nie sądzę by na tym zależało politykom SLD.

 

Gierek był komunistą właściwie od urodzenia. Miał 17 lat, gdy wstąpił do Komunistycznej Partii Francji, czyli satelity sowieckiej agentury. „Czerwony od urodzenia” – może takie mogłoby być hasło promujące nowego patrona SLD?


SLD nigdy nie odcięło się od PRL-owskiej, komunistycznej pępowiny, a wręcz przeciwnie! Partia ta, o ile mi wiadomo, jest prawnym spadkobiercą PZPR.

 

Podobnie jest z częścią polityków SLD, którzy byli członkami PZPR i w tej partii robili kariery. Na przykład obecny przewodniczący Sojuszu był wielkorządcą w Skierniewicach, czyli I sekretarzem partii w tym mieście a później – w ostatniej fazie egzystowania PZPR – został on członkiem Komitetu Centralnego.

 

Gdy przyszedł czas transformacji politycy PZPR uznali – mówiąc słowami księcia Salina z powieści Lampedusy’ego „Lampart” – „trzeba było wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu”. Wyprowadzono więc wówczas sztandar PZPR i na jego miejsce od razu wprowadzono sztandar SDRP – poprzedniej partii-mutacji dzisiejszego SLD. Taka to była metamorfoza.

 

W SLD nie brakowało jednak na przestrzeni lat haseł odżegnujących się od komunistycznej przeszłości. Wystarczy przypomnieć hasło wyborcze prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego „Wybierzmy przyszłość”. Promując Gierka bezwstydnie odwołuje się do komunistycznej spuścizny człowieka, który wpisał do konstytucji „wieczną przyjaźń z ZSRR” i wręczył order Virtuti Militari Leonidowi Breżniewowi. SLD więc uparcie chce być „partią czerwonych”.


Sojusz Lewicy Demokratycznej nigdy się od komunistycznej przeszłości nie odciął. Nie ma powodu, żeby poważnie traktować slogany wypowiadane przez Aleksandra Kwaśniewskiego w stylu „Wybierzmy przyszłość”. Oczywiście, że wolał on wybrać przyszłość niż rozpamiętywać przeszłość, ponieważ takie rozpamiętywanie mogłoby doprowadzić do postawienia pytania o odpowiedzialność polityków SLD za różne psoty i łajdactwa w okresie PRL.

 

Ucieczka od odpowiedzialności była możliwa, bo – przypomnijmy – ZSRR nie skapitulował bezwarunkowo. Przypuszczam, że Gorbaczow uzyskał od Reagana zapewnienie, że po upadku Związku Radzieckiego nikt nie będzie pociągany do odpowiedzialności. W tym miejscu możemy uchwycić tę istotną różnicę między hitleryzmem a bolszewizmem. Hitleryzm skapitulował bezwarunkowo, a Związek Radziecki – nie. W przypadku ZSRR nastąpiło pokojowe przepoczwarzenie się. Pępowina nie została więc przecięta i komunistyczną trucizna nadal płynie. Przykładem tego są właśnie wybuchy sentymentów do Edwarda Gierka. Ale cóż to Edward Gierek! Nie byłoby go bez Józefa Stalina. Więc, czemu Stalinowi nie okazywać dzisiaj wdzięczności? Przypuszczam, że niedługo do tego dojdzie.

 

Gdyby przyjrzeć się okresowi rządów Gierka, to ja tej dekady nie nazwałbym krwawą, choć oczywiście bito wówczas robotników, by przypomnieć chociażby ścieżki zdrowia. Jednak w porównaniu z okresem stalinizmu, rządy Gierka nie naznaczyły się jakiś szczególnym rodzajem represji. To przecież wtedy swoją działalność rozpoczęła opozycja demokratyczna a Polacy mogli wyjeżdżać na Zachód Z drugiej strony Gierek podlizywał się sowieciarzom jak tylko mógł. Wspomniał Pan o przyznaniu Breżniewowi orderu Virtuti Militari, czy o wpisaniu do konstytucji „wiecznej przyjaźni z ZSRR”. Dodałbym jeszcze, że do tej samej konstytucji wpisano też wówczas przewodnią rolę PZPR w życiu politycznym. Były to największe ekscesy lizusostwa Gierka.

 

To, co robi dzisiaj SLD ma zapewne bazować na pewnym sentymencie części polskiego społeczeństwa do Gierka i, jak rozumiem, zapewnić tej partii większe poparcie.

 

Można więc powiedzieć, że SLD promując Gierka, zwraca się do Polaków ze słynnym pytaniem: „pomożecie”?


Coś w tym jest, bez wątpienia. Leszek Miller liczy, że obudzenie sentymentalnych wspomnień o Gierku może mu pomóc. W ludzkiej pamięci zaciera się wiele rzeczy. Szczególnie, że niektórym osobom w latach 70. pod względem bytowym było lepiej niż na przykład w latach 60. czy lepiej nawet niż teraz. Gierek za pożyczone pieniądze sprawiał bowiem wrażenie dobrobytu. Czar „epoki gierkowskiej” prysnął jednak, gdy w drugiej połowie lat 70. zaciągnięte pożyczki trzeba było spłacać. Pamiętając więc o tym co działo się pod koniec rządów Gierka, można zapytać: skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle?

 

A może trochę pospekulujmy. Gierek miał przecież w planach konstrukcję bomby atomowej. Więc może SLD daje nam właśnie sygnał, że w wyborach prezydenckich wystawi jakąś bombę, na przykład Ryszarda Kalisza?


Jeśli nawet Ryszard Kalisz fizycznie przypomina bombę, to myślę, że byłby to raczej niewypał. Znacznie poważniejszy wydaje się być Leszek Miller niż Kalisz, czy nawet Aleksander Kwaśniewski w roli nowego lidera lewicy.

 


Rozmawiał: Krzysztof Gędłek

 

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie