29 maja 2019

Marsz dla Życia i Rodziny. Nie idziesz, wspierasz homorewolucję!

(fot. Marcin Austyn)

Sprawy obrony życia oraz uchronienia najmłodszych przed systemową demoralizacją połączą uczestników Marszów dla Życia i Rodziny, które jak co roku przejdą ulicami polskich miast. 9 czerwca Marsz wyruszy już po raz XIV, tym razem w 130 miejscach naszego kraju, między innymi w Warszawie. Tydzień później, 16 czerwca Marsz pod zawołaniem „Brońmy rodziny” odbędzie się w dawnej stolicy, Krakowie.

 

Skoro miarą cywilizacji jest jej stosunek do osób najsłabszych, to o dzisiejszym świecie można powiedzieć niewiele dobrego. Kolejne państwa uważające się za wysoko rozwinięte z powodu wybitnych osiągnięć nauki, techniki, a także materialnego dobrobytu, przekraczają raz za razem następne granice oddzielające je dotychczas od moralnego barbarzyństwa. Normy etyczne organizacjom międzynarodowym oraz władzom publicznym w coraz większym stopniu wyznacza interes ekonomiczny i nagi utylitaryzm. W imię korzyści ideologicznych, politycznych albo też finansowych można zmieniać nawet medyczne definicje, tak jak miało to miejsce w przypadku homoseksualizmu, tak zwanej śmierci mózgowej, czy też, przed niespełna rokiem – transseksualizmu. Chociaż jeszcze niedawno zgodnie potępialiśmy eugeniczne szaleństwo niemieckich nazistów, dzisiaj już można na oczach całego świata wydać decyzję o zagłodzeniu na śmierć człowieka niewymagającego uporczywej, bezowocnej terapii, lecz zaledwie podania pokarmu i napojenia. Gdyby nie wydany w porę korzystny wyrok paryskiego sądu, rodzicom i bratu Vincenta Lamberta pozostałoby tylko bezsilnie czekać na powolną, okrutną śmierć swojego bliskiego. Tak jak w przypadku Alfiego Evansa czy Charliego Garda, raz za razem przekonujemy się, że według możnych tego świata, człowiek ma ostatecznie stać się własnością państwa, decydującego o wszystkich aspektach życia, włącznie z jego początkiem i zakończeniem. 

 

Fałszywa mądrość ludzi wrogich właściwemu porządkowi stworzenia nigdy nie dotyczyła jednak i nie dotyczy wierzących w Chrystusa. Widząc jak inżynierowie społeczni pod hasłami wolności i praw zagarniają kolejne obszary ludzkiej suwerenności, poczynając od najbardziej podstawowego prawa do narodzin, musimy cierpliwie występować w obronie przyrodzonej godności człowieka. Wbrew fałszywym oskarżeniom nowoczesnych barbarzyńców, stając po stronie tych, którzy nie są mogą obronić się sami, postępujemy zgodnie z dostępną dzisiaj wiedzą naukową o początku i kresie życia.

 

Nawet niewprawnym i nieuzbrojonym okiem jesteśmy też w stanie dostrzec cynizm większości polityków, którzy wartości chrześcijańskie i samą wiarę postrzegają w kategoriach marketingowego narzędzia. Nie możemy jednak zniechęcić się kolejnymi niepowodzeniami inicjatyw zmierzających do nadania naszemu prawodawstwu i życiu społecznemu w pełni ludzkiego oblicza, zgodnie z tym, co zapisał w naszej naturze sam Stwórca. Obrońcy nienarodzonych powinni poszukiwać kolejnych sposobów dotarcia do sumień ludzi uśpionych wrogą życiu propagandą, a także skuteczniejszych metod wpływania na rządzących. W ostatnim czasie dobiega do nas sporo pozytywnych przykładów zza Oceanu. Niektóre amerykańskie stany, wbrew protestom celebrycko-medialnego półświatka zdobyły się na zakazanie zabijania nienarodzonych, u których można już zaobserwować bicie serca. Obrońcy dzieci poczętych w Stanach Zjednoczonych żywią uzasadnioną nadzieję na odwrócenie katastrofalnych skutków wyroku z 1973 roku, otwierającego drogę do legalizacji masowej aborcyjnej zbrodni. Wyznaczająca kulturowe trendy Ameryka pokazuje, że wytrwała praca nad obudzeniem społecznej wrażliwości musi w końcu przynieść efekty. Oby kolejne pokolenia mogły spoglądać na nas jako tych, którzy potrafili odwrócić szaleńczy bieg świata w stronę całkowitej barbarii.

 

Wiele poruszenia wywołują nad Wisłą w ostatnich miesiącach liczne próby metodycznego wprowadzenia do polskiej edukacji programów seksualizujących najmłodsze pokolenie. Trudno się dziwić, że globalne trendy docierają również do nas: zdemoralizowane społeczeństwo staje się łatwym kąskiem dla wszystkich, którzy świetnie zarabiają na ofiarach rozmaitych uzależnień. Z kolei rządzący najchętniej ograniczyliby zainteresowanie zwykłych ludzi życiem publicznym do udziału w rytualnym głosowaniu oraz do zapłacenia podatków. To pierwsze na razie jest jeszcze nieobowiązkowe, chociaż zniechęcanie do angażowania się ogółu w sprawy publiczne na co dzień – nad wyraz skuteczne.

 

Sprawy obrony życia oraz najmłodszych przed systemową demoralizacją połączą uczestników Marszów dla Życia i Rodziny, które jak co roku przejdą ulicami polskich miast. 9 czerwca odbędzie się on już po raz XIV, w 130 miejscach, w tym także w Warszawie. Hasłem tegorocznego wydarzenia jednoczącego nieobojętnych wobec dobra polskich rodzin, jest tym razem: „Seksedukacja to deprawacja”. Tydzień później, 16 czerwca Marsz pod zawołaniem „Brońmy rodziny” odbędzie się w dawnej stolicy, Krakowie. Publiczne świadectwo opowiedzenia się za podstawowymi wartościami ma dzisiaj szczególne znaczenie – wobec coraz bardziej agresywnej, wrogiej im propagandy. Jest też świetną okazją do zawiązania kolejnych prorodzinnych inicjatyw: aby wspólnie działać, trzeba się najpierw spotkać!

 

RoM

 

Brońmy rodziny przed dyktaturą LGBT+. Przyjdź na krakowski Marsz dla Życia Rodziny

 

 

 

 

Głośne NIE demoralizacji dzieci! 9 czerwca „Warszawski Marsz dla Życia i Rodziny 2019”

 

 

  

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie