7 listopada 2013
Autor

Redaktor PCH24.pl

„Marsz Niepodległości to nie WOŚP. Chcemy zdobyć władzę”

(fot. FILIP KLIMASZEWSKI / FORUM )

Młode pokolenie Polaków czuje się oszukane przez tych, którzy zasiadali przy Okrągłym Stole. System komunistyczny nie upadł, jak zapowiadano. Kiszczak i Jaruzelski? Pod sąd! – mówi PCh24.pl Witold Tumanowicz, prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”.

 

Nie wiem w ogóle czy pytać Pana o ten nieszczęsny szczyt klimatyczny, który rządząca koalicja zgotowała w Warszawie na 11 listopada…

 

Rząd wyznaczył niefortunną datę tego szczytu. Ale nie wydaje mi się by wiązało się z tym jakieś zagrożenie dla Marszu Niepodległości. Z tego co wiem z rozmów z policją nikt nie zgłosił zgromadzenia w tym czasie, w którym my przejdziemy ulicami Warszawy. Nie sądzę więc, by doszło do jakiejś kontrmanifestacji. Jeśli chodzi o alterglobalistów, to ich manifestacja przeciwko szczytowi klimatycznemu zaplanowana jest na 16 listopada.

Czyli nie obawiacie się prowokacji, na przykład ze strony lewackich bojówek?

 

Z tego co wiem nie musimy się obawiać, bo nie ma po prostu takiego zagrożenia. Skupiamy się przede wszystkim na organizacji całego przedsięwzięcia, tak by 11 listopada przeprowadzić ten wielotysięczny tłum przez stolicę.

 

W jednym z klipów promujących tegoroczny Marsz Niepodległości jest fragment słynnej wypowiedzi Roberta Winnickiego o obaleniu republiki Okrągłego Stołu. O co chodzi z tą republiką?

 

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że ponad dwadzieścia lat temu doszło do porozumienia między komunistami a osobami z antykomunistycznej opozycji, a przynajmniej mieniących się opozycją. Przy Okrągłym Stole oszukano tych Polaków, którzy chcieli by system komunistyczny upadł. Bo system ten do końca nie upadł. Elity komunistyczne uwłaszczyły się bowiem na państwowym mieniu i utrzymały wpływy po 1989 roku we władzach politycznych, czy w mediach. W dodatku komunizm nie został w żaden sposób rozliczony.

 

W sferze symbolicznej to w jaki sposób dokonały się zmiany rozpoczęte w 1989 roku, widzimy w wielu miastach i miejscowościach w Polsce, gdzie stoją komunistyczne pomniki, czy niezmienione nazwy ulic.

 

Teraz, po dwudziestu kilku latach, dochodzi do głosu nowe pokolenie, młodzi ludzie, którzy nie pamiętają tamtych czasów, ale wiedzą, że dokonało się wówczas oszustwo i czują się oszukani. Chcą więc naprawić to, co zaprzepaścili nasi ojcowie.

 

I to pokolenie, które, jak rozumiem, reprezentuje Ruch Narodowy, chce zdobyć władzę?

 

Tak.

 

W jaki sposób chcecie wywrócić ten okrągłostołowy układ?

 

Przede wszystkim chcemy odzyskać Polskę dla serc i rozumów Polaków. Proces tego odzyskiwania już się zresztą rozpoczął. Nie bez znaczenia jest tutaj rola Marszu Niepodległości, który jest takim katalizatorem oburzania się młodych ludzi na zastaną rzeczywistość.

 

Za tym postulatem idzie praca, praca i jeszcze raz praca. Pracujemy więc w organizacjach i stowarzyszeniach, które składają się na Ruch Narodowy. Pomagamy więc Polakom w Wschodzie, udzielamy się społecznie, ale przede wszystkim – to jest główna płaszczyzna działalności Ruchu Narodowego – staramy się kształtować młode pokolenie w duchu wartości katolicki i narodowych.

 

Wasi adwersarze mówią, że gdybyście doszli do władzy, to stałoby się coś strasznego, że będziecie wręcz wieszać ludzi. Będziecie?

 

(Śmiech) Nie, nie, takich rzeczy nie ma w naszym programie. Działamy legalnie i nie widzimy powodu by to zmieniać. Manifestowanie jest legalne, zrzeszanie się też jest legalne. Tak właśnie działamy i wydaje mi się, że to jest skuteczne.

 

Uspokaja Pan więc, że nie będzie żadnej krwawej zemsty?

 

Powiem tak: na pewno rozliczony powinien zostać komunizm. Ten nie miał swojej Norymbergi. I nie ma tutaj znaczenia fakt, jak dawno upadł system komunistyczny. Centrum Szymona Weisenthala ściga nazistów po dziś dzień. A przecież III Rzesza upadła lata temu. Członkowie aparatu komunistycznego też powinni odpowiedzieć przed sądem za to co zrobili. I mam nadzieję, że, jeśli Ruch Narodowy dojdzie do władzy, to takie rozliczenie nastąpi.

 

Kiszczak i Jaruzelski staną wtedy przed sądem i zapadnie sprawiedliwy wyrok?

 

Na to liczę. Jeżeli odpowiedzialnym za zbrodnię wprowadzenia stanu wojennego wymierza się łagodniejsze kary niż kibicom, którzy odpalili race na stadionie to znaczy, że coś jest nie tak. Tę sprawę koniecznie trzeba postawić na nogi.

 

Pojawiają się takie opinie, że Marsz Niepodległości przypomina trochę Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy – ludzie przychodzą na niego raz w roku, zaspokajają swoje poczucie uczestnictwa w patriotycznym wydarzeniu i już czują się patriotami co z kolei nie skłania ich do codziennej pracy na rzecz dobra wspólnego. Prawda to czy fałsz?

 

Powiem szczerze, że dostrzegam to zagrożenie bierności. Dlatego przy okazji każdego Marszu podkreślamy, że jest to rozpoczęcie całorocznego „marszu”, czyli pracy dla Ojczyzny. I myślę, że w przypadku wielu uczestników tego Marszu Niepodległości taka praca faktycznie się odbywa. Po każdym 11 listopada organizacje narodowe przyciągają nowych członków. Jest to nawet po kilka tysięcy osób.

 

Oczywiście, część z tych nowych ochotników zostaje, część odchodzi, ale jest to jednak miarą oddziaływania Marszu Niepodległości. To dowód, że on przyciąga a nie demobilizuje.

 

 

Rozmawiał: Krzysztof Gędłek

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie