19 października 2020
Autor

Marcin Austyn

Zobacz inne artykuły

Mocny list polskich lekarzy. To też „fanatycy”, którzy „dzielą Kościół”?

(Fot. Daniel Dmitriew / FORUM)

Kilkudziesięciu polskich lekarzy zaapelowało do Konferencji Episkopatu Polski o odejścia od Komunii na rękę. Ta promowana dziś praktyka, która ma rzekomo chronić wiernych przed zakażeniem Covid-19, jest w ich ocenie – z medycznego punktu widzenia – bardzo niebezpieczna. Gdy idzie o zdrowie, najlepiej jest przyjmować Komunię świętą do ust – i to na kolanach – przekonują medycy.

 

Polscy i austriaccy lekarze apelują o trzymanie się faktów

Ponad 60 polskich lekarzy napisało list otwarty do polskich biskupów, a zwłaszcza przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, abp. Stanisława Gądeckiego, adresowany ponadto do kapłanów oraz sióstr i braci w wierze Kościoła katolickiego. „List otwarty polskich lekarzy w sprawie zagrożeń związanych z przyjmowaniem Komunii świętej na rękę”, brzmi tytuł apelu datowanego na 7 października 2020 roku, a ogłoszonego publicznie kilka dni temu. Inicjatorami listu są patomorfolodzy: dr hab. n. med. Marek Baltaziak, prof. dr hab. n. med. Maria Sobaniec-Łotowska, prof. dr hab. n. med. Stanisław Sulkowski. Dokument został opublikowany na łamach „Naszego Dziennika”.

 

To nie pierwszy tego rodzaju apel na świecie. Już wcześniej do swoich biskupów z analogicznym listem wystąpiło 21 lekarzy z Austrii. Medycy wskazali, że udzielanie Komunii świętej do ust jest znacznie bezpieczniejsze dla zdrowia, niż udzielanie jej do ręki. Powołali się przy tym na ocenę prezesa Stowarzyszenia Lekarzy Katolickich we Włoszech, prof. Filippo Marii Boscii. Co istotne, w Austrii list przyniósł wiele dobrego: biskupi pod wpływem tej opinii przywrócili możliwość przyjmowania Komunii świętej do ust, wcześniej całkowicie wykluczoną.

 

Argumenty polskich lekarzy

Polscy lekarze wskazują, że prezentowanie udzielania Komunii na rękę jako bezpiecznej budzi ich zaniepokojenie. Przyznają, że nie wiedzą zupełnie, w oparciu o jakie badania naukowe zbudowano taką tezę; w ich ocenie z perspektywy medycznej Komunia na rękę nie jest bynajmniej bezpieczniejsza dla zdrowia od Komunii do ust. Ma to swoje określone przyczyny.

 

Ludzkie ręce, podkreślają, mogą być siedliskiem wielu różnych potencjalnie chorobotwórczych drobnoustrojów, na przykład bakterii wywołujących ropne infekcje skóry, posocznicę lub zatrucia pokarmowe; na rękach mogą też znajdować się wirusy, w tym rotawirusy oraz koronawirusy. Według lekarzy nie ma większego znaczenia spryskanie dłoni środkiem dezynfekcyjnym przed wejściem do kościoła, bo przecież w świątyni dotykamy rozmaitych nieodkażonych rzeczy i miejsc, w tym pieniędzy składanych na tacę.

 

Autorzy apelu sądzą, że udzielanie Komunii na rękę oznacza w istocie poszerzenie możliwego źródła zakażenia. Nie bez znaczenia ma być też postawa wiernego. Gdy przyjmujący Komunię klęczy, to jego usta, nos i oczy są na innych wysokościach i w większej odległości, niż te same części ciała kapłana; w przypadku postawy stojącej są na tej samej wysokości i blisko. Stąd jest oczywiste, że postawa klęcząca utrudnia przedostawanie się zarazków.

 

Sygnatariusze listu konkludują zatem: „[…] należy stwierdzić, że z punktu widzenia medycznego udzielanie Komunii Świętej bezpośrednio do ust i w postawie klęczącej jest formą zdecydowanie bezpieczniejszą i właściwszą niż przyjmowanie Komunii Świętej do ręki i na stojąco”.

 

Z perspektywy wiernego…

Nie jestem lekarzem, nie mogę więc ocenić siły argumentacji użytej w apelu. Rozum podpowiada, że pod wieloma względami może być to słuszne. Każdy rodzic mówi dzieciom, by myły ręce przed posiłkiem; tymczasem dziś zachęca się nas w kościołach do tego, byśmy Ciało Pańskie spożywali rękami brudnymi – rzeczywiście przecież, nawet jeżeli zdezynfekujemy je tuż po wejściu do świątyni, to dotykanie ławki, krzesła, własnego ubrania, wreszcie pieniędzy składanych na tacy z pewnością nie czyni dłoni czystszymi.

 

Zwolennicy Komunii na rękę twierdzą, że udzielanie Komunii do ust niesie ze sobą oczywiste, ich zdaniem, ryzyko przeniesienie chorobowych cząsteczek na ręce kapłana poprzez kontakt z twarzą, wargami czy językiem wiernego. Jeżeli kapłan udziela Komunii wprawnie, takie sytuacje nie powinny się zdarzać; w praktyce, co naturalne, niekiedy może być inaczej. Pozostając na gruncie czystej higieny podstawowe pytanie brzmi jednak: czy taka ewentualność niesie ze sobą większe zagrożenie dla zdrowia, niż branie Komunii do ręki, w dodatku, co podkreślili lekarze, w postawie stojącej, a więc wystawionej na kontakt twarzą w twarz z szafarzem Ciała Chrystusa? Żaden publicysta nie jest w stanie rozstrzygnąć tego problemu. Do tego są potrzebni lekarze – i oni właśnie teraz zabierają głos, podobnie, jak zrobili to wcześniej lekarze w Austrii. Od siebie, wciąż pozostając na gruncie higienicznym, dodać mogę tylko jedno: nakładanie maski szafarzowi Komunii świętej na pewno w niczym nikomu nie pomoże, bo, jak wynika z wielu różnych badań, w praktyce maski bardzo słabo chronią przed transmisją koronawirusa.

 

Wydaje się zatem, że z perspektywy zdrowotnej nie ma żadnego powodu, by promować Komunię na rękę jako rzekomo bezpieczniejszą alternatywę dla Komunii do ust. Być może oba te sposoby niosą ze sobą podobne ryzyko zakażenia, jako nieodłącznie związane z bliskim kontaktem dwóch osób, ale najprawdopodobniej Komunia na rękę ryzyko jeszcze zwiększa. W tym świetle decyzję Konferencji Episkopatu Polski o tak usilnym podkreślaniu istniejącym w Polsce prawie do Komunii na rękę należy ocenić negatywnie. Z drugiej strony cieszy, że w Polsce sprawy nie zaszły jeszcze tak daleko jak w wielu krajach Europy zachodniej, gdzie z powodu koronawirusa Komunii do ust po prostu całkowicie zakazano.

 

Higiena to nie wszystko

Jeżeli zatem żadne względy sanitarne nie przemawiają za udzielaniem Komunii na rękę, należy wrócić na właściwy poziom dyskusji: czy Komunia na rękę, tak jak to przedstawiają jej zwolennicy, jest równie godna, co Komunia święta do ust? To pytanie najważniejsze, które powinno być zadawane w pierwszej kolejności, jeszcze przed podniesieniem kwestii higienicznych. By na nie odpowiedzieć trzeba napisać i powiedzieć nieco więcej, niż pozwala na to rozmiar tego tekstu, ale szczęśliwie na łamach portalu PCh24.pl znajdą Państwo wiele ciekawych materiałów na ten temat – i do nich właśnie Czytelników odsyłam.

 

Przede wszystkim zachęcam do lektury strony CialoChrystusa.com, która poświęcona jest wyjaśnieniu celu akcji „Stop Komunii na rękę”, podjętej przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi. W dalszej kolejności zapraszam do zapoznania się z licznymi nagraniami, jakie opublikowała nasza telewizja, PCh24 TV, wszystkie dostępne na naszym kanale na YouTubie (wystarczy kliknąć tutaj). Wreszcie cenne – mam nadzieję – może być przeczytanie artykułu „Komunia na rękę. Fałszywe argumenty zwolenników kontra fakty”, opublikowanego niedawno na łamach naszego portalu, w którym starałem się przedstawić aktualny stan rzeczy, ze szczególnym uwzględnieniem kilku elementów: nauczania Stolicy Apostolskiej, fałszywego archeologizmu oraz protestanckich korzeni XX-wiecznej idei „powrotu” do Komunii na rękę.

 

Czy powrócimy do normalności?

Reasumując: nie ma żadnych powodów, dla których wierni w Polsce, nawet w dobie epidemii koronawirusa, mieliby przyjmować Komunię świętą na rękę, zamiast w formie dotąd praktykowanej. Za utrzymaniem formy dotychczasowej przemawiają nie tylko względy prawne, teologiczne, historyczne i eklezjalne, ale także sanitarne. W tej sytuacji należy oczekiwać, że Konferencja Episkopatu Polski zacznie stopniowo przekierowywać wiernych na drogę powrotu tego, co jest naszą autentyczną tradycją – przyjmowania Komunii świętej do i na kolanach. Oby stało się tak jak najprędzej, zanim rzesze wiernych przyzwyczają się do Komunii na rękę tak, jak to stało się już w wielu krajach zachodnich.

 

Paweł Chmielewski

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie