28 września 2016
Autor

Moja relacja z Aniołem Stróżem

(fot. agentsmith / sxc.hu)

Ojciec Pio nazywał go bratem bliźniakiem. Prosił o pomoc i wyrażał rozczarowanie, gdy zdawał się spóźniać z działaniem. W życiu przyszłego Piusa IX interweniował, ratując mu życie.  Bł. Bronisławowi Markiewiczowi ukazał się w pięknej ludzkiej postaci.  

 

Wiele osób doświadcza obecności i pomocy swojego Anioła Stróża. Część buduje z Nim świadomą relację przyjaźni. Kiedyś podczas kazania, jeden z księży misjonarzy, pracujących na Syberii opowiedział o spektakularnym wydarzeniu, którego doświadczył dzięki swojemu Aniołowi Stróżowi. Zdarzyło się to podczas jednej z jego przejażdżek rowerowych po ciągnących się na dziesiątki kilometrów lasach. Jadąc usłyszał za sobą coś jak tętent dużego zwierzęcia. Odgłos stawał się coraz bliższy. Gdy się obejrzał, zobaczył za sobą sporych rozmiarów wilka (wilki-samce mogą mieć do 90 cm wysokości).  Wiedział że zginie. W desperacji krzyknął: „Aniołowie Stróżowie, brońcie mnie”. Wilk, który był może pięć metrów za nim i szykował się do skoku, zarył w ziemię, jakby stanął przed murem. Zaparł się łapami, usiadł na zadzie i hamował – jak przed dużą przeszkodą. Po czym skulił się, odwrócił i pobiegł w inną stronę. Misjonarz, roztrzęsiony, pojechał dalej.

 

Rano mogło być za późno


Pierwszy raz doświadczyłam obecności i pomocy mojego Anioła Stróża 20 lat temu – mówi pani Natalia, czterdziestokilkuletnia urzędniczka. – Byłam kilka dni po operacji wyrostka robaczkowego, gdy wdał się stan zapalny. Zdecydowaliśmy z mężem, by nie dzwonić po pogotowie, ale poczekać na wizytę chirurga. Miał przyjść na drugi dzień rano. W nocy zobaczyłam świetlistą postać, która mi powiedziała: „Wstań, nie ma czasu” – opowiada pani Natalia precyzyjnie dobierając słowa. – Przebudziłam się, popatrzyłam na zegarek, było ok. 4 nad ranem. Obudziłam męża mówiąc, że chyba musimy coś zrobić – bo czuję, że nie mamy czasu. Poszedł po termometr. Miałam powyżej 40 stopni temperatury – wspomina.

 

Mąż od razu zadzwonił na pogotowie: życie pani Natalii było zagrożone; niezbędna była operacja. Dwie godziny później – czyli wtedy, gdy miał przyjść chirurg – mogło być już za późno. – Już wtedy byłam przekonana, że to nie było majaczenie w gorączce – mówi. – Odkąd Bóg stał się w moim życiu ważny, zaczęłam mieć wewnętrzne przekonanie, że to była pomoc z nieba ­– dodaje.

 

Z czasem pani Natalia zaczęła zdawać sobie sprawę z innych sytuacji, kiedy czuła się ochraniana w taki nadzwyczajny sposób.  Czytając życiorys św. Josemarii, który miał do Anioła Stróża szczególne nabożeństwo, zaczęła budować ze swoim Aniołem świadomą relację.

 

Towarzyszy, by mnie strzec


Św. Josemaria od 1934 r., spotykając się z różnymi osobami w ciągu dnia, pozdrawiał ich Aniołów Stróżów i polecał im sprawy tych osób. Wyrobił w sobie zwyczaj puszczania swojego Anioła Stróża przodem, gdy wchodził przez drzwi. Kiedy zepsuł mu się zegarek i nie miał środków by go naprawić, prosił Anioła Stróża, żeby go budził. Nigdy go nie zawiódł. W tym czasie przypisał mu miano „Zegarmistrzunia”.

 

Pani Natalia mówi o kilku przypadkach prowadzenia samochodu, co do których jest przekonana, że  wyjście bez szwanku z jakiejś sytuacji zawdzięcza swojemu Aniołowi. – Zdarzyło się, że gdy jechałam na ważne spotkanie, po drodze miałam stłuczkę. Uderzenie było tak silne, że czułam je wyraźnie. Pasażerowie drugiego samochodu też. Ale ani na moim ani na drugim samochodzie nie było nawet rysy. Uczestnicy zdarzenia ze zdziwieniem kiwali głowami. A ja nie musiałam spisywać dokumentów – dzięki czemu zdążyłam na ważne spotkanie – mówi.

 

Do najbardziej niezwykłych należy wydarzenie, jakiego doświadczyła w pewien mroźny dzień. Jezdnia była oblodzona. Pani Natalia jechała na spotkanie ze znajomą, której chciała zawieść ważną dla niej w tym czasie książkę o życiu duchowym. Gdy z prawej strony zobaczyła nadjeżdżający samochód, zaczęła hamować. Jej auto sunęło jednak po śliskiej nawierzchni dalej, nie reagując na przyciskanie hamulca. Nie zawiozę dziś tej książki – pomyślała, widząc auto jadące na nią – dwa metry obok.

 

Nagle dzieje się coś takiego: mój samochód jest już za skrzyżowaniem, a samochód który był po prawej jedzie dalej swoim torem jazdy. Nie wiem, jak to się stało, to nierealne bym mogła przemknąć przed nim. Mam wrażenie jakby ktoś mój samochód przestawił – mówi.

 

Z Nim jest łatwiej


Pani Lidka, 40-letnia nauczycielka, opowiada o kilku nieco bardziej zwyczajnych sytuacjach, w których zdecydowanie doświadczyła obecności swojego Anioła Stróża. – Mój Anioł Stróż zawsze mnie budzi, jak go o to poproszę – mówi. – Na dwie, trzy minuty przed budzikiem, otwieram oczy zupełnie rześka, jakby nie miało znaczenia że jest bardzo wcześnie rano lub że spałam zaledwie cztery godziny – dodaje.

 

Mam też doświadczenie, w którym – myślę, że to mój Anioł Stróż poukładał okoliczności i zatrzymał czas – kontynuuje. – To było cztery lata temu, gdy otrzymałam niespodziewaną możliwość wyjazdu za granicę. Wyjazd był już za tydzień, a ja potrzebowałam pozamykać szereg spraw w pracy i życiu prywatnym. Szło jak po grudzie, dopóki nie poprosiłam Anioła Stróża o pomoc. Od tego momentu ludzie, do których dzwoniłam – od razu odbierali telefony i umawiali się ze mną na takie terminy, że w ciągu tygodnia z łatwością, wszystkie zadania mogłam podomykać. Zwieńczeniem Jego działania był ostatni dzień – na który zostawiłam sobie zakupy. To nieskomplikowana czynność – miałam na nią jednak dużo mniej czasu niż potrzebowałam; potrzebowałam usprawnienia – wspomina.

 

Tak jak potrzebowała: robiła je z taką uważnością, by wystarczająco sprawdzić jakość i przydatność wybieranego sprzętu. To musiało zajmować czas. Wychodziła ze sklepu z poczuciem, ze spędziła w nim półtorej godziny. Gdy spojrzała na zegarek, ze zdumieniem stwierdziła, że zakupy zrobiła… w pół godziny.  – Od lat mam adekwatne wyczucie czasu, sytuacje bym niewłaściwie oceniła trwanie jakiejś czynności mi się nie zdarzają. Do dziś mam poczucie, że to Ktoś zatrzymał czas mówi.

 

Jestem przekonana że Aniołowie Stróżowe to jest jeden z największych darów, jakie Bóg dał człowiekowi – podsumowuje pani Natalia. – To niesamowite, że – jak uczą teolodzy – Anioła Stróża ma każdy: ochrzczony i nieochrzczony, wierzący i niewierzący (mamy go przecież od momentu poczęcia) – dodaje pani Lidka. – On towarzyszy, pomaga, strzeże niezależnie od tego, czy wiemy o Jego istnieniu i budujemy z Nim relacje czy też nie ­– dodaje.

 

Dorota Niedźwiecka

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie