2 września 2019

Niemcy: Wielki sukces eurosceptyków i konserwatystów. Jakie będą skutki popularności AfD?

(fot. HANNIBAL HANSCHKE / Reuters / FORUM)

W niedzielę odbyły się wybory do landtagów dwóch niemieckich landów wschodnich, Saksonii i Brandenburgii. Choć wygrały je odpowiednio CDU i SPD, to komentatorów zajmuje wyłącznie bardzo dobry wynik Alternatywy dla Niemiec (AfD). Niemiecki mainstream medialny i polityczny jest wprost wstrząśnięty popularnością tej partii – i nie znajduje odpowiedzi na pytanie, jak ją ograniczyć.

 

Setki tysięcy niegłosujących poszły do urn – dla AfD

 

W Saksonii, najważniejszym z niemieckich landów wschodnich, zwyciężyła CDU otrzymując 32,1 proc. głosów. Na drugim miejscu uplasowała się AfD z poparciem 27,5 proc. obywateli. Kolejne lokaty zajęły postkomunistyczna Lewica (10,4 proc.), Zieloni (8,6 proc.) oraz SPD (7,7 proc.). Do landtagu nie weszli liberałowi z FDP (4,5 proc. głosów).

 

Wynik oznacza dużą stratę CDU (ponad 7 proc.) oraz Lewicy (ponad 8 proc.) – oraz ogromny wzrost popularności AfD (plus 17,8 proc.). Według analiz niemieckich politologów nacjonaliści odebrali wyborców zarówno chadekom, jak i postkomunistom – na tych drugich głosował bowiem na wschodzie zwykle tak zwany elektorat buntu. Przede wszystkim wszakże udało się Alternatywie zmobilizować aż 250 tys. obywateli, którzy zwykle nie głosują. A to oznacza, że partia miała Saksończykom do powiedzenia coś wyjątkowego, czego nie słyszeli od nikogo innego.

 

Nie inaczej było w Brandenburgii. Tu zwyciężyła SPD z wynikiem 26,2 proc.; AfD otrzymała za to 23,5 proc. głosów. Trzecią lokatę zajęła CDU (15,6 proc.), a kolejne Zieloni (10,8 proc.0, Lewica (10,7 proc.) oraz sojusz lokalnych centrowych działaczy, BVB/FW(5 proc.). Także w tym landzie duże straty zanotowały główne partie, SPD, CDU oraz Lewica, znowu na rzecz Alternatywy (plus 11,3 proc. głosów). Technicznie sukces AfD wynikał w Brandenburgii z tych samych przyczyn, co w Saksonii – z przepływu elektoratu głównych partii oraz z mobilizacji zwykle niegłosujących.

 

Problem pierwszy: imigranci

 

Najważniejszą kwestią tych wyborów było bezpieczeństwo państwa i społeczeństwa w kontekście migracji. Wyborcy z landów wschodnich nie mogli wybaczyć głównym partiom tego, co zrobiono z Niemcami w latach 2015-2016, wpuszczając z pominięciem prawa ponad milion islamskich uchodźców. Na wschód Bundesrepubliki trafiło wprawdzie tylko 16 procent z tej masy, ale wystarczyło to, by wywołać ogromne oburzenie. Gdy w ubiegłym roku w saksońskim Chemnitz islamski imigrant zamordował na festynie miejskim Niemca wybuchły olbrzymie, długotrwałe protesty; już wtedy było jasne, że Alternatywa może liczyć na naprawdę dobry wynik wyborczy. Premier Saksonii, chadek Michael Kretschmer, szedł teraz do wyborów pod hasłem zatrudnienia 1000 nowych policjantów dla podniesienia bezpieczeństwa obywateli. Zaufali mu jednak tylko starzy wyborcy CDU. Obserwowalna na co dzień wysoka przestępczość wśród napływowych muzułmanów jest zbyt duża, by niepokój mogły zbyć obietnice zwykłej poprawy sytuacji. Wielu pragnie totalnej rewolucji w polityce migracyjnej.

 

Problem drugi: pogarda

 

Przyczyny sukcesu AfD na wschodzie są jednak dużo głębsze niż tylko kwestia migracji. To także kwestia tożsamości i poczucia godności. Mieszkańcy NRD uważają, że ich zachodni rodacy ich lekceważą. Nie bez przyczyny. Po 1989 roku landy wschodnie zostały wydrenowane z siły roboczej, zwłaszcza wykwalifikowanej; tereny zostały do pewnego stopnia tak samo jak w przypadku Polski „skolonizowane” przez zachodnioniemiecki kapitał. Saksończycy, Brandenburczycy i mieszkańcy innych landów wschodnich mieli wrażenie, że politycy w Berlinie się nimi nie interesują. Słuszne, zresztą: ich landy są mniej ludne, znacznie biedniejsze, stąd dla krajowej polityki po prostu mniej znaczące. Dlatego na wschodzie wysoką popularnością cieszyły się zawsze ugrupowania bardziej radykalne; dotąd bunt społeczny kanalizowała zwłaszcza postkomunistyczna Lewica. Jednak z racji jej haniebnej przeszłości i antynarodowych idei dla dużej części społeczeństwa partia była niewybieralna. Zupełnie inaczej AfD. Alternatywa działa na wschodzie bardzo silnie, jej politycy budują z wyborcami osobistą więź, podobnie jak oni mają wiele zarzutów do rządzącego krajem od dziesięcioleci establishmentu; budzą dumę mieszkańców dawnego NRD. Na wschodzie – paradoksalnie dzięki komunizmowi – znacznie żywsze niż na przeżartym neomarksizmem zachodzie są uczucia patriotyczne; AfD jest tymczasem jedyną poważną partią, która nie wstydzi się niemieckiej flagi, głosi konieczność odbudowy silnego patriotyzmu; więcej, zrywa też z polityką historyczną polegającą na kajaniu się za zbrodnie II wojny światowej. Wyborcy to kupują.

 

Konsekwencje

 

W krótkiej perspektywie konsekwencje sukcesu AfD nie będą duże. Zarówno w Saksonii jak i w Brandenburgii układ władzy pozostanie praktycznie niezmieniony; zwycięskie partie, choć poturbowane, utworzą dość szerokie koalicje, wspierając się mniejszymi formacjami lewicowymi. W dłuższej perspektywie wszakże wybory mogą mieć duże znaczenie. AfD umocni struktury, będzie silniej reprezentowana w regionalnej polityce, a co za tym idzie, także w mediach. Co więcej, Alternatywa z partii dość marginalnej staje się – na wschodzie – coraz bardziej partią masową, czymś, co Niemcy nazywają „Volkspartei” – partią wszystkich. Głosują na nią zarówno młodzi, jak i starzy, robotnicy jak i pracownicy umysłowi. Na zachodzie jednak efektu wybuchu popularności AfD raczej nie będzie. Choć także tam obecny jest strach przed imigrantami, to nie ma poczucia bycia wzgardzonym. Nie jest wręcz wykluczone, że umocnienie AfD we wschodnich landach zadziała na ogólnokrajową pozycję tej partii… raczej negatywnie. Alternatywa jako partia byłej NRD – to nie jest coś, co przekona mieszkańców Frankfurtu, Düsseldorfu, Monachium czy Hamburga. My, jako Polacy, nie mamy żadnych powodów, by kibicować Alternatywie; choć partia jest w pewnych kwestiach autentycznie konserwatywna i stąd stanowi pozytywną nową jakość na niemieckiej scenie politycznej, to jednak znaczna część jej programu musi budzić nasze zaniepokojenie. Na niemiecki nacjonalizm jesteśmy – i słusznie – wyczuleni. Popularność Alternatywy na wschodzie sprawi, że dialog z Niemcami o takich kwestiach jak reparacje czy formy upamiętniania pomordowanych Polaków będzie coraz trudniejszy.

 

Paweł Chmielewski

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie