14 lipca 2020
Autor

Bogdan Dobosz

Zobacz inne artykuły

Nowy rząd Francji „pejzażem różnorodności”

(Jean Castex fot. BENOIT TESSIER / Reuters)

Nowym premierem Francji został Jean Castex, były polityk centroprawicy. W skład stworzonego przezeń rządu weszło kilku ministrów wywodzących się z tej formacji. Nie oznacza to jednak żadnego „prawicowego odchylenia” liberalnej władzy.  Jest wręcz przeciwnie.

 

Rządzi i tak prezydent

Chodzi raczej o spacyfikowanie partii Republikańskiej, a przy okazji prezydent Macron ratuje nie tyle „prawicowych”, co technokratycznych polityków odciętych od swojego zaplecza, zapewniając sobie ich lojalność.

 

O słabości nowo wybranego premiera świadczy incydent z samego początku jego urzędowania. Castex zapowiedział, że szybko wygłosi swoje exposé. Jeszcze tego samego dnia wieczorem, Pałac Elizejski jednak ogłosił, że exposé premiera odbędzie się dopiero po 14 lipca. Ponadto, tego dnia Francja obchodzi narodowe święto i z tej okazji najpierw telewizyjne orędzie do Francuzów wygłosi prezydent, a dopiero po nim swoją politykę może przedstawiać szef rządu.

 

MSW

Kontrowersje w nie mniejszym stopniu dotyczą nominacji ministerialnych. Odejście Castanera ze stanowiska szefa MSW zostało przyjęte pozytywnie zarówno przez większość Francuzów, jak i przez same służby. Zastąpił go dawny polityk centroprawicowej UMP Gérald Darmanin. Obecnie jest już członkiem prezydenckiej partii LREM (Republika w Drodze), a w rządzie Phillipe’a był ministrem do spraw wydatków publicznych.

 

Nominacja Géralda Darmanina na szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wywołała protesty feministek. I nie chodzi tu wcale o sprzeciw wobec aborcji, ale pochodzące z 2009 roku oskarżenia o gwałt. Niejaka Sophie Spatz miała prosić Darmanina o pomoc w unieważnieniu wyroku skazującego z 2004 r., a polityk w zamian zażądał „przysługi seksualnej”. Darmanin przyznaje się do takich relacji, nawet do wspólnego wyjścia do klubu i spędzenia nocy w hotelu. Kobieta miała jednak to akceptować.

 

Gérald Darmanin ma na koncie także podobne oskarżenie ze strony mieszkanki Tourcoing. Ta oskarżyła go o zmuszenie do czynności seksualnych w zamian obietnicę zatrudnienia w 2015 r. Dochodzenie zostało zamknięte w maju 2018 r. Nie ustalono tu braku zgody skarżącej, ani istnienia przemocy lub przymusu.

 

Interesująco wygląda też pochodzenie rodzinne ministra. Po ojcu jest potomkiem maltańskiego Żyda, po matce algierskiego żołnierza w służbie Francji. Podczas przesłuchania w Senacie stwierdził, że jest bardzo dumny ze swojej „francuskiej asymilacji”: „Mój dziadek modlił się do Allaha i nosił mundur Republiki (…) Nazywam się Gérald, ale moje drugie imię to Moussa (Mojżesz)”. Darmanin należy do grupy nowych ministrów, których można określić „desantem Nicolasa Sarkozy’ego”. Z byłym prezydentem współpracowali jeszcze Bruno Le Maire, „niezniszczalny” minister gospodarki i Roselyne Bachelot, nowa minister kultury.

 

Kultura

Bachelot to postać ciekawa. Była polityk RPR i UMP, później robiła karierę dziennikarki i prezenterki telewizyjnej.  Skończyła katolicką szkołę La Retraite-Sacré-Coeur w Angers, ale z tego okresu zapamiętała głównie, że podobno „zakochała się w niej zakonnica”. Z wykształcenia jest doktorem farmacji, interesowała się jednak operą. Była deputowaną, eurodeputowaną, działaczką w stowarzyszeniach walczących z AIDS i… feministką. Zawsze opowiadała się za promocją antykoncepcji i aborcji.

Zrobiło się o niej głośno, kiedy wbrew stanowisku swojej partii, zagłosowała za PACS (związki partnerskie). Później poparła pomysły „małżeństw homoseksualnych” i prawo do adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

 

W swojej karierze była rzecznikiem prezydenta Jacquesa Chiraca w wyborach prezydenckich w 2002 r., później ministrem środowiska w rządzie Raffarina i za Sarkozyego ministrem zdrowia oraz młodzieży i sportu. Jej karierę przerwała afera szczepionkowa. Chodziło o zamówienie 95 milionów sztuk szczepionki do walki z grypą A (H1N1) i kosztów kampanii szczepień przeprowadzonych przez rząd. Wydano 1,5 miliarda euro, a tylko 8 proc. Francuzów zostało zaszczepionych.

 

W ostatnich latach stała się gwiazdą telewizji. Kpiła np. z przeciwniczki homomałżeństw, chadeckiej polityk Christine Boutin, odgrywając na antenie scenę lesbijskich uścisków. Ma też zasługi dla „kultury”. W marcu 2018 roku wystąpiła na scenie razem z równie „postępowymi” politykami – Myriam El Khomri i Marlènąe Schiappa. Panie zagrały w spektaklu „Monologi waginy” w teatrze Bobino. Zyski przekazano dla „kolektywów feministycznych”.

 

Lewak, obrońca terrorystów, miłośnik polowań i Corridy

Kolejnym resortem, który wymagał zmiany było ministerstwo sprawiedliwości. Cieniem na resorcie kładzie się sprawa Fillona i ujawnienie nacisków na prowadzącą ją prokurator oraz kwestia nielegalnego zatrudniania jego żony. Francois Fillon był faworytem ostatnich wyborów prezydenckich. Wygraną „ukradły” mu działania prokuratury, której zalecano przyspieszać dochodzenie w czasie kampanii.

 

Teraz szefem resortu został, związany wcześniej z socjalistami, adwokat Éric Dupond-Moretti. Był skutecznym obrońcą w sprawach „nie do wygrania”. Bronił Assange’a, Tapiego, ale głównie terrorystów islamskich. Był też za delegalizacją Frontu Narodowego. Ukończył liceum katolickie Notre-Dame w Valenciennes, później prawo w Lille. Był żonaty z prawniczką, a po rozwodzie w 2016 roku związał się z kanadyjską piosenkarką Isabelle Boulay. Jest lewakiem dość nietypowym, który podpada ekologom. Pasjonat polowań z psami i sokołami, jeździ paliwożernym 4×4, lubi corridę (podpisał list przeciw zakazowi oglądania corridy przez nieletnich), pali cygara, jest zwolennikiem likwidacji anonimowości w sieci, wystąpił w kilku epizodach filmowych jako aktor.

Był też podejrzewany o posiadanie kokainy i trafił nawet do aresztu. Odrzucił przyznaną mu Legię Honorową w 2013 r. Podobno odmówił też wstąpienia do masonerii.

 

Po nominacji na ministra obiecał prowadzić politykę „antyrasistowską i zgodną z prawami człowieka”. Pojawił się też nieoczekiwanie z wizytą w więzieniu Fresnes w Val-de-Marne. Niewątpliwie oryginał, ale gorzej było w czasie przesłuchania w Senacie. Został przez senatorów niemal rozniesiony na strzępy i okazał się ignorantem. Media pisały o fiasko i „czarnym dniu ministra”. Bardzo medialny prawnik nie potrafił tym razem przedstawić swoich pomysłów, a pytania wydawały się go destabilizować.

 

Rzecznik po coming oucie

Premier Castex odziedziczył jednak większość ministrów po swoim poprzedniku. Zmiany dotyczą najbardziej skompromitowanych szefów resortów. Tak jest też ze stanowiskiem rzecznika rządu. Pochodząca z Senegalu Sibeth Ndiaye była w poprzednim gabinecie poprawną politycznie „twarzą różnorodności”, ale co do jej kompetencji podnoszono dużo zastrzeżeń. Często powtarzano o „błędach komunikacyjnych”, „nowomowie” rzeczniczki, a lista jej wpadek ciągle się powiększała.

 

Wobec fiaska eksperymentu z „różnorodnością etniczną”, sięgnięto po przedstawiciela „mniejszości seksualnej”. Nowym rzecznikiem rządu został Gabriel Attal, jawny homoseksualista. Jest „partnerem” eurodeputowanego Stéphana Séjourné’a, byłego socjalisty, obecnie działacza prezydenckiej LREM.

 

Gabriel Attal dokonał swojego coming outu w dzienniku „Liberation”. Razem z Séjourné zawarli nawet „cywilny związek solidarności” – PACS. Gabriel Attal zwierzał się, że ma nadzieję, iż będzie mógł skorzystać z „macierzyństwa zastępczego” (surogatki) i wejść w posiadanie dzieci.

Był działaczem socjalistycznej „młodzieżówki”, później dołączył do obozu Macrona. W 2018 r. został mianowany sekretarzem stanu przy Ministrze Edukacji Narodowej i Młodzieży.

 

Równość płci bardziej technokratyczna

Trzeba też wspomnieć o Elisabeth Moreno, która zastąpiła ideologiczną feministkę Marlenę Schiappę. Ta pozostaje w MSW jako odpowiedzialna za sprawy „obywatelstwa”. Moreno pochodzi z Wysp Zielonego Przylądka. Jej rodzice byli analfabetami. Po sprowadzeniu się do Francji zamieszkali na przedmieściach Paryża. Ona sama została szefową Lenovo na Francję, a później HP na Afrykę. Razem z drugim mężem i jedną z dwóch córek przeprowadziła się wtedy do Afryki Południowej. Wielbicielka Nelsona Mandeli. W jej przypadku to uzupełnienie elementu „różnorodności” w rządzie po odejściu Ndiaye. Élisabeth Moreno ma jednak pewne doświadczenia na tym polu. Jest członkiem koła InterElles, sieci firm zaangażowanych w „różnorodność i równość zawodową w sektorach naukowych i technologicznych”.  W porównaniu z zafiksowaną na ideologii feminizmu Schiappą, to niemal „technokratka”. Jej pomysły  „przekształcania ogniwa kolonialnego w ogniwo handlowe” lekko pobrzmiewają modą na „Black Lives Matter”.

 

Co dalej?

To tylko kilka wybranych życiorysów członków rządu republiki. Chociaż we Francji przez lata rozgraniczano działalność polityczną od życia prywatnego, to trudno nie odnieść wrażenia, że w komponowaniu gabinetów w ostatnich latach, coraz większą rolę odgrywa ten drugi element. W rządzie Castexa mamy już nie tylko parytet kobiet-ministrów, ale nawet ich lekką przewagę. Jest też zapewniona reprezentacja różnorodności etnicznej, a także seksualnej, zadbano nawet o pojawienie się popularnych społecznie twarzy. Tylko czekać, aż nadejdą lata, kiedy to biały polityk heteroseksualista, mąż jednej żony i zwolennik tradycji w Republice nigdy żadnym ministrem już nie zostanie…

 

 

Bogdan Dobosz

 

 

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie