22 marca 2021
Autor

Sławomir Skiba

Obudź się, Niniwo!

Będziecie nieprzyjaciołom waszym służyli w głodzie, w pragnieniu, w obnażeniu i we wszytkim niedostatku. I włożą jarzmo żelazne na szyje wasze, przeto iżeście nie służyli Panu Bogu swemu w weselu i w radości serdecznej, gdyście mieli dostatek wszytkiego – przestrzegał Piotr Skarga sytych Polaków, ślepych na panoszące się w kraju zło. A jak jest dzisiaj?

 

Czy nasza obecna sytuacja nieporównanie bardziej niż za czasów księdza Skargi nie zasługuje na naganę i ostrzeżenie? Dlaczego więc nie słyszymy dzisiaj głośnego nawoływania pasterzy do ratowania ginących dusz i pokładania nadziei przede wszystkim w Bogu? Dlaczego – jak każą nam fałszywi prorocy – całą naszą ufność mamy pokładać w ludzkich działaniach, w przesadnej dbałości o zdrowie? Dlaczego mamy trwać w irracjonalnym strachu i zaciemnieniu rozumu, bez troski o zbawienie dusz i wolną Ojczyznę?

 

Jako ludzi wierzących obowiązuje nas moralny nakaz posługiwania się rozumem oświeconym przez łaskę. Nasz rozum z kolei winien mieć pieczę nad naszą wolą, która ma utrzymać w ryzach nasze uczucia. To właściwy, hierarchiczny porządek rzeczy, który gwarantuje człowiekowi wewnętrzną harmonię i prawdziwą wolność. Przez wieki ludzie prawdziwie wolni, bo kierujący się rozumem oświeconym przez Bożą łaskę, budowali chrześcijański porządek państw i wolnych narodów. Dzięki takim ludziom możliwy był autentyczny postęp moralny i kulturalny. Bo prawdziwy rozwój dokonuje się przez wypełnianie danego nam przez Boga powołania, zarówno w życiu poszczególnych osób, jak i całych narodów.

 

Nieuporządkowane namiętności

Kiedy ludzie oddają się pożądaniu tylko tego co ziemskie i rezygnują ze swego powołania, po czym ulegają swej nieuporządkowanej, bo niekontrolowanej przez rozum zmysłowości, tracą nie tylko własną godność i wewnętrzny pokój. Tracą wolność i stają się niewolnikami uczuć, które z kolei tyranizują i poddają pod swoją kontrolę ich wolę. I tak oto rozum staje się zakładnikiem woli pod kontrolą nieopanowanych niczym pragnień. W miarę postępowania tyranii uczuć gaśnie światło rozumu, który przestaje właściwie oceniać sytuacje i zagrożenia.

 

Gdy coraz więcej osób oddaje się nieuporządkowanej (czyli pozostającej poza kontrolą rozumu i woli) zmysłowości, roztropność i rozum giną w całych narodach. Poszczególne jednostki tracą osobistą wolność i doczesne bezpieczeństwo, po czym zanika wolność w społeczeństwie. Światło rozumu gaśnie nad całą cywilizacją, oddając ją w niewolę nieokiełznanych pożądań, a co za tym idzie – w niewolę tych, którzy potrafią grać na ludzkich namiętnościach, podsycać je i umiejętnie nimi manipulować.

 

Jednym z tych zbiorowych uczuć podatnych na manipulację jest strach. Czyż nie obserwujemy dziś, w dobie walki z tak zwaną pandemią, tego paraliżującego strachu podsycanego przez media na globalną skalę? Czy nie z tego powodu tyle narodów niegdyś chrześcijańskich – w tym i nasz naród – stało się obecnie przedmiotami socjotechnicznego globalnego eksperymentu – totalnego resetu? Ze strachu o własne zdrowie wszystko inne przestało mieć dla nas znaczenie lub zeszło na dalszy plan: dobro naszych dusz i dusz naszych bliskich, i paradoksalnie nasze codzienne życie i dobrostan właśnie, które gotowi jesteśmy doprowadzić do ruiny…

 

Globalne zabobony

Wszystko w imię projektu globalnego resetu, o którym dla chińskiej telewizji mówił niedawno z aprobatą Klaus Schwab, założyciel i prezes wykonawczy Światowego Forum Ekonomicznego.

W ten wielki reset wtłaczana jest i Polska, w której dla budowania „nowej normalności” (czyli, krótko mówiąc, nowego porządku świata) jakby dla niepoznaki, bądź w charakterze figowego listka, nastała moda nazywania zewnętrznych instrukcji dla tubylców – narodowymi. Pewnie dlatego wraz z przełomem lat 2020–2021 weszliśmy w czas realizowania „narodowych” programów. Mamy w związku z tym – jakby powiedział ojciec Józef Maria Bocheński – całą listę zabobonów, poczynając od tego, który zdominował naszą codzienność, że niby zdrowie jest najważniejsze. Jeśli uwierzymy w ten zabobon, kolejne przechodzą już gładko.

 

Wbrew tym „narodowym” sloganom, jako naród nie mamy żadnej własnej odpowiedzi ani strategii rozwiązywania problemów, które zresztą w dużej mierze sami sobie stworzyliśmy, realizując międzynarodowe wytyczne. Chcemy czy nie – jak mówił premier polskiego rządu – Polska musi uczestniczyć w tym budowaniu nowego porządku świata i nie może się z niego wyłamywać. Oczywiście, żeby ten New World Order budować, wpierw musieliśmy wziąć udział w totalnym lockdownie, czytaj: zniszczeniu. Nawet nie zadaliśmy sobie trudu, by zapytać decydentów, co ta „nowa normalność” dla nas oznacza.

 

Ponieważ uwierzyliśmy, że zdrowie jest najważniejsze, a nie Ten, który nam zdrowie daje – Bóg Wszechmogący – wzięliśmy udział w dobrowolnym zamykaniu kościołów, poddaliśmy się zbiorowej kwarantannie, burzeniu więzi rodzinnych, społecznych i narodowych, niszczeniu gospodarki, a co najważniejsze – rujnowaniu życia duchowego i religijnego (choćby poprzez ograniczanie lub blokowanie dostępu do sakramentów, w tym dla chorych i umierających!).

 

Co my tu robimy?

Bezrefleksyjnie, masowo i bez większego oporu uczestniczymy dziś w psychozie bezwzględnej walki z tak zwaną zarazą. Tak bardzo boimy się „śmiercionośnego wirusa”, że ze strachu przed nim popełniamy zbiorowe samobójstwo narodów i państw (w tym i naszego). Bo u wielu – nie wyłączając pasterzy i polityków – zgasło światło rozumu. Stali się jak ślepi przewodnicy ślepych (Mt 15, 14).

Jako katolicy i Polacy, niezależnie od tragicznego obecnego położenia naszego kraju, mamy obowiązek zadawać sobie pytanie: czy to „wykuwanie nowego ładu”, z którego Polska rzekomo nie może się wyłamać, jest realizacją misji powierzonej nam przez Opatrzność przy chrzcie świętym – zarówno naszym osobistym, jak i narodowym sprzed ponad tysiąca lat?

 

Jeśli nie odpowiemy sobie – indywidualnie i jako naród – na to najważniejsze pytanie o nasze powołanie, nie będziemy mogli mówić o sobie jako o ludziach wolnych ani o naszym państwie jako niepodległym i suwerennym. Nie będzie też dla naszej ziemskiej Ojczyzny żadnej nadziei na lepsze jutro, jeśli zdamy się tylko na ludzkie siły i koncepcje zdezorientowanych polityków szukających pomocy u obcych.

 

Dlatego zamiast bredzić o rzekomo narodowych programach, które mają nas zbawić bez Boga i bez względu na Jego wolę, zacznijmy mówić jasno i wyraźnie o potrzebie osobistego i narodowego rachunku sumienia oraz narodowej pokuty na wzór Wzywania do pokuty księdza Piotra Skargi SJ. Przypatrzmy się i posłuchajmy tego, który bezbłędnie dostrzegał narodowe grzechy będące przyczyną upadku wielkiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

 

Zwłaszcza, że dziś do naszych odwiecznych grzechów i wad dodaliśmy nowe (jak choćby ta wołająca o pomstę do Nieba „narodowa” czarna apostazja młodych, która wylewa się na ulice naszych miast). Stare polskie przysłowie mówi, że gdy Pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu najpierw rozum odbiera. Czy nie uczestniczymy w zbiorowym zaciemnieniu umysłów, które jako karę sami sobie zafundowaliśmy?

 

Sławomir Skiba

 

ARTYKUŁ ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W 79 NR. MAGAZYNU POLONIA CHRISTIANA 

 

Chcesz nadal otrzymywać wyjątkowy, niedostępny w komercyjnej sprzedaży, dwumiesięcznik Polonia Christiana?

Kliknij tutaj, dołącz do Klubu Przyjaciół PCh24.pl i odbieraj czasopismo bez żadnych problemów!

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(27)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Więcej komentarzy