5 października 2018
Autor

Redaktor PCH24.pl

Różaniec oczyści Kościół!

(Fot. Jakub Porzycki / FORUM )

Już od stu trzydziestu pięciu lat przez cały miesiąc październik naszą modlitewną energię wkładamy przede wszystkim w Różaniec – a to za sprawą zalecenia Leona XIII, wyrażonego na kartach encykliki „Supremi apostolatus” – pierwszej z dwunastu encyklik, które papież ten poświęcił modlitwie różańcowej.

 

„Nie tylko usilnie zachęcamy wszystkich chrześcijan, by starali się to pobożne oficjum różańcowe odmawiać czy to publicznie, czy też prywatnie, każdy w swoim domu i rodzinie, żeby stało się to trwałym przyzwyczajeniem, lecz pragniemy także, aby cały miesiąc październik bieżącego roku był poświęcony niebieskiej Królowej Różańcowej. Postanawiamy więc i polecamy, aby w całym świecie katolickim uroczystości Bogurodzicy Różańcowej obchodzono w tym roku ze szczególnym nabożeństwem i okazałością kultu. Tak więc, od pierwszego października do drugiego listopada (…) winna być odmawiana uroczyście przynajmniej jedna część Różańca wraz z Litanią Loretańską. Zalecamy też, aby odmawianie Różańca z ludem było połączone z nabożeństwem lub wystawieniem Najświętszego Sakramentu ” – pisał Ojciec Święty u progu października 1883 roku.

 

Praktyka w zamyśle papieża jednorazowa, wzbudziła w świecie katolickim żywy oddźwięk. „Wezwaniu naszemu odpowiedziano wszędzie z taką ochoczością i zgodą, iż się jawnie okazało, jak potężny duch religijnej pobożności spoczywa w ludzie chrześcijańskim, i jak wielką ufność w niebieskiej przyczynie Najświętszej Panny wszyscy pokładają” – ogłosił Leon XIII rok później w kolejnej poświęconej Różańcowi encyklice „Superiore anno”, na stałe wpisując w liturgiczny kalendarz październikowe nabożeństwo różańcowe.

 

Społeczeństwa katolickie w ostatniej ćwierci XIX stulecia bezbłędnie – bo na własnej skórze – dostrzegały cierpienia Kościoła, nad którymi ubolewał w swej kolejnej „różańcowej” encyklice Ojciec Święty. „Znacie wszyscy” – pisał papież w „Octobri mense” z 22 września 1891 roku – „nieszczęścia, które opłakujemy: zwalczanie najświętszych prawd wiary, których Kościół strzeże i wiernym podaje; wyśmiewanie nieskazitelności chrześcijańskich cnót, o które się troszczy; zorganizowaną potwarz i rozdmuchiwaną niechęć przeciwko świętemu stanowi biskupów, a najbardziej przeciw papieżowi; ataki skierowane przeciwko samemu Chrystusowi-Bogu ze strony najbezwstydniejszego zuchwalstwa i zbrodniczej niegodziwości, usiłujących zburzyć i zgładzić Boskie dzieło Jego odkupienia”.

 

Całą niemal zachodnią Europę owych czasów przenikał zły duch niemieckiego Kulturkampfu, włoskiego Risorgimenta i francuskiej III Republiki, raz po raz uderzając w katolickie społeczeństwa młotem antychrześcijańskiego ustawodawstwa. Zaczynał się czas bezwzględnego rugowania chrześcijańskiej wiary i moralności z przestrzeni publicznej. Lawinowo ruszyła akcja likwidowania sądów kościelnych i prawa azylu, kasaty zakonów oraz innych instytucji życia religijnego, odbierania Kościołowi wszelkiego wpływu na edukację (nie wspominając nawet o żywiołowej grabieży jego mienia), znoszenia katolickich świąt i wydalania (bądź po prostu zamykania w więzieniach) niewygodnych biskupów i księży. Początkowo w białych rękawiczkach, pod hasłem „wolnego Kościoła w wolnym państwie”, z czasem zaś otwarcie – jak Aristide Briand (laureat pokojowej nagrody Nobla) w dyrektywie dla francuskich nauczycieli: „Wyrzućcie Chrystusa ze szkół! Wyrzuciliśmy Go już z wojska, marynarki, ze szpitala i ochronek, wyrzućcie Go więc i wy z serc dzieci. Musimy wyrzucić Chrystusa z całego państwa!” A stąd już tylko krok do praw Callesa, Kołymy, Dachau i Laodong Gaizao…

 

Sprawdzone remedium na zło

W zaistniałej sytuacji Kościół – który jak żadna ludzka instytucja może powiedzieć o sobie słowami Cycerona: „Widziałem już inne wichry, już oglądałem inne burze” – sięgnął po niezawodne, sprawdzone w wielu kryzysowych sytuacjach remedium na wszelkie zło: Różaniec Święty. Podobnie bowiem „jak święty Dominik korzystał z tej modlitwy jako niezwyciężonej broni przeciwko ohydnej herezji albigensów zagrażającej społeczeństwu chrześcijańskiemu” – przypomina poprzednik Leona XIII na Stolicy Piotrowej Pius IX w liście apostolskim „Egregiis suis” z 3 grudnia 1869 roku – „tak i dziś wierni uzbrojeni w ów szczególny rodzaj broni, jaką jest codzienne odmawianie Różańca, z łatwością zdołają zniszczyć bezbożność i pojawiające się wszędzie straszliwe błędy z potężną pomocą Niepokalanej Matki Bożej”.

 

Różaniec jest „wielkim remedium na zło naszych czasów” – wskazuje Pius XII. Wszystkich czasów. Przed jego mocą uginają się wrogowie Kościoła, drży przed nim sam Książę Ciemności. Drży i szaleje – przypomnijmy sobie chociażby reakcje czarnych mocy na ubiegłoroczny „Różaniec do granic”. Różańcowy oręż sprawdził się setnie nie tylko w zmaganiach z albigensami, ale też w starciu z herezją Lutra, Zwingli’ego, Cranmera i Kalwina, a także z muzułmańską nawałą od Lepanto do Wiednia oraz czerwoną zarazą na przedpolach Warszawy. Żadna potęga nie przemoże armii różańcowej. „Dajcie mi milion rodzin odmawiających Różaniec, a świat będzie uratowany” – wołał święty Pius X.

 

Sześćdziesiąt trzy lata temu w Austrii wystarczyło pół miliona – i to nie rodzin, lecz osób. Pół miliona Austriaków, w tym czołowi politycy, w ramach pokutnej krucjaty różańcowej, przez osiem lat niestrudzenie prosiło Królową Różańca Świętego o uwolnienie bez mała połowy ich ojczyzny spod sowieckiej okupacji. I wyprosili. 13 kwietnia (w dzień fatimski) 1955 roku Kreml, który zamierzał utworzyć na zajętej przez siebie części austriackiej ziemi wasalne państwo na kształt NRD, niespodziewanie zmienił zdanie i w ciągu sześciu miesięcy wyprowadził swe wojska z Austrii. Ostatni czerwonoarmiści odjechali znad Dunaju 19 października (miesiąca maryjnego) tego samego roku. Cud ewidentny! Zdaniem niżej podpisanego, jeden z największych cudów w całej historii Kościoła. Trudno bowiem sobie wyobrazić bardziej nienaturalny obrót spraw. Stalin nie zwykł niczego zwracać, a Armia Czerwona inaczej niż wskutek militarnej klęski bądź jakiegoś politycznego kryzysu nie opuszczała raz zajętych pozycji (to był niepodważalny dogmat bolszewickiej rewolucji). A w roku 1955 sowiecka machina wojenna stała u szczytu siły i sprawności operacyjno-taktycznej (rok później wszak bez trudu rozbije w gruzy i we krwi utopi zbrojne powstanie w niedalekim Budapeszcie). Zatem megacud! Nie ma lepszego dowodu na nadprzyrodzoną siłę ofensywną Różańca Świętego.

 

Nadzieja w rodzinie

Albowiem „Różaniec jest murem obronnym, którym Maryja opasuje Kościół” – uczy święty Józef Sebastian Pelczar. Cóż jednak, jeśli nie na zewnątrz kościelnych murów, lecz w ich obrębie czaić się będzie zagrożenie ze strony „herezjarchów i wciskających się zewsząd błędów”, przeciwko którym – wedle nauczania zacytowanego papieża Leona X – Różaniec został ustanowiony?

 

Odpowiedź jest prosta: skoro po to został ustanowiony, to niech w ten sposób działa – „jako potężny oręż w walce z szatanem, dla zachowania czystości życia, dla skuteczniejszego uzyskania cnót i w końcu do szerzenia pokoju wśród ludzi (…) jako skuteczne narzędzie w walce z wrogami Boga i z nieprzyjaciółmi wiary” (słowa Piusa XI z encykliki „Ingravescentibus malis” z 29 września 1937 roku). Wobec narastającego chaosu Kościół musi się oprzeć na odwiecznej strażniczce ładu duchowego i moralnego – rodzinie.

 

Milion rodzin odmawiających Różaniec i świat będzie uratowany!

 

„Na próżno staramy się powstrzymać upadek cywilizacji, jeśli nie formujemy rodziny, będącej fundamentem i zasadą ludzkiej społeczności, wedle wzoru Ewangelii” – tłumaczy papież Pius XII w encyklice „Ingruentium malorum” z 15 września 1951 roku. „Zaręczamy, iż najefektywniejszym środkiem do podjęcia tak trudnego zadania” – dodaje Ojciec Święty w kolejnym akapicie – „jest zwyczaj rodzinnej modlitwy różańcowej. (…) Nie siłą, nie orężem, nie ludzką potęgą, ale z Bożą pomocą otrzymaną za pośrednictwem tej modlitwy (…) Kościół zdolny będzie nieustraszenie stawiać czoła piekielnemu wrogowi, rzucając mu w twarz słowa młodego Dawida: „Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów (…). Dziś właśnie odda cię Pan w moją rękę, pokonam cię i utnę ci głowę. (…) Niech wiedzą wszyscy, że nie mieczem ani dzidą Pan ocala. Ponieważ jest to wojna Pana, On więc odda was w nasze ręce” (1 Sm 17, 45-47).

 

„Różaniec oczyszcza nasze dusze z grzechu” – zapewnia święty Ludwik Maria Grignion de Montfort. Różaniec ma moc oczyścić Kościół. Różaniec uratuje świat. Bo przecież „nie ma w życiu problemu, którego by nie można było rozwiązać za pomocą Różańca” – jak mawiała Łucja dos Santos. A ona wiedziała, co mówi. Wszak rozmawiała z samą Panią Różańcową.

 

Jerzy Wolak

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie