Dziś

Tomasz A. Żak: Tajemnice Bożej Matki

Wśród wielu kulturowych artefaktów, które definiują polskość, jest jeden wyjątkowy i ze wszech miar duchowy – to religijny kult Matki Bożej. Jego sednem nie jest jednak – jakby mogło się urzędowo wydawać – Korona Królowej Polski nałożona symbolicznie na świętą głowę Bożej Rodzicielki, ale szereg, czasami nawet drobnych zdarzeń, obyczajów i znaków.

Wielką radość, taką dziecięcą, sprawia mi widok ludzi skupiających się w majowe wieczory obok przydrożnych kapliczek dedykowanych Maryi. To się wciąż dzieje w naszym kraju, a echo pieśni „Chwalcie łąki umajone”, to właśnie taki werbalny przejaw narodowej tożsamości. Ten sam wymiar ma szmer głosów powtarzających kolejne zawołania Litanii Loretańskiej. Że to sentymentalne? A dlaczego nie! Równie „sentymentalne” jest w tym kontekście śpiewanie Hymnu Narodowego przez tysiące osób na jakimś stadionie… A czy sentymentalnym nie jest może zapalanie zniczy na grobach naszych zmarłych przodków?

Ze zrozumieniem znaczenia Tej, która „bez grzechu jest poczęta”, co Kościół podniósł do rangi dogmatu naszej wiary bullą papieża Piusa IX w roku 1854, jest wcale niemały problem albo i wiele problemów. Chciałbym przedstawić trzy, może najważniejsze.

Po pierwsze, wiara chrześcijańska w swym kształcie sprzed protestanckiej schizmy była jedyną, która w świecie jednorodnie patriarchalnym tak uhonorowała kobietę. Dzisiaj ten status Maryi z Nazaretu nadal uznają i otaczają czcią jedynie katolicy oraz prawosławni. Swoistym paradoksem jawią się w tym kontekście feministyczne furie współczesnych sufrażystek, do których nie dociera, że w Matce Jezusa Chrystusa spełnia się wszelka filozofia tzw. równouprawnienia (a nawet więcej). Oczywiście, rozumiemy skąd się biorą te bluźnierstwa i okropności dotykające Świętą Bożą Rodzicielkę, bo odrzucenie wiary i duchowości musi dać efekt w postaci nienawiści do osobowego przykładu, który jest niczym wyrzut sumienia. I patrząc na te „czarne” czy „tęczowe” przemarsze widzimy jak wygląda przedsionek piekła.

 Następną sprawę najlepiej obrazuje ikonografia przedstawiająca siedem mieczy wbitych w serce Maryi. Te siedem ostrzy symbolizuje siedem boleści Matki Chrystusa związanych z jej macierzyńską misją: ofiarowanie, ucieczka do Egiptu, odnalezienie w świątyni, droga krzyżowa, ukrzyżowanie, zdjęcie z krzyża, złożenie do grobu. W dotarciu do istoty tych boleści bardzo pomagają nam dzieła sztuki, poprzez które genialni artyści opowiadali każde z przytoczonych zdarzeń, na czele z tym najtragiczniejszym, które w sztuce zdefiniowało się w doskonałej formie Piety. Jesteśmy tutaj wobec świętej Mater dolorosa i próbujemy pojąć sens każdego krzyża jakimi doświadcza nas Opatrzność. Wygląda na to, że każde kolejne pokolenie musi samo przejść tę drogę i… dostąpić łaski zrozumienia. Oto i sedno problemu numer dwa: Pośredniczką Wszelkich Łask jest Matka Boża.

Problem trzeci stoi w pozornej kontrze do dwóch poprzednich. Oto jest Niewiasta, którą natura nie przeznaczyła do fizycznej pracy, ale do dawania miłości. Oto Istota, którą wcale nietrudno skrzywdzić. I oto Ona właśnie jest tą, której szatan boi się najbardziej, bo to Ona właśnie „zmiażdży jego głowę”. A teraz przełóżmy to na konkrety naszej ludzkiej historii, gdzie Maryia „stanęła do walki” z siłami zła: bitwa pod Lepanto, rok 1571 i zwycięstwo nad tureckimi islamistami; Bitwa Warszawska, rok 1920 i zwycięstwo nad bezbożnymi bolszewikami. Wiemy, że takie przykłady moglibyśmy mnożyć, aż do tego maryjnego ryngrafu, który nosili na piersiach żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego po II wojnie światowej. A przecież to takie oczywiste, co doskonale zauważył św. Ludwik Grignon de Montfort, zwany „apostołem Maryi”: „Zwycięstwo, jeśli przyjdzie – będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny”. 

Majówki to nie jedyna rzecz związana z Matką Bożą, która niesie dla mnie wspomniane „dziecięce” wzruszenia i emocje. Otóż w chrześcijańskiej obrzędowości wschodniej (tak u prawosławnych jak i u grekokatolików) występuje kult Bogarodzicy, który przejawia się w wielkim bogactwie i różnorodności obrzędów i czynności liturgicznych. I jest takie niezwykłe święto, które zwie się: „Uspienije Preswiatoj Bohorodicy”, czyli Święto Zaśnięcia Bogarodzicy. Tak poetycko nazwano to, o czym my mówimy jako o Wniebowzięciu. To „zaśniecie Matki Bożej” stało się również mianem wielu świątyń i monastyrów, ale także dało początek kierunkowi pisania ikon obrazujących to cudowne zdarzenie.

I kiedy zdarza mi się stawać przed ikonostasem z ikoną Matki Bożej Uspienskiej, to wtedy myślę o tych wszystkich chwilach, milionach chwil, kiedy Ona budzi się z tego Niebiańskiego snu, aby wysłuchać naszych modlitw, aby pośredniczyć pomiędzy nami, a swoim Synem, aby zanosić ludzkie westchnienia przed Boży tron. No i jeszcze myślę o tych wszystkich cudach, o objawieniach maryjnych, a nade wszystko o tym w Fatimie. I nie muszę przymykać oczu, aby przypomnieć sobie, jak stałem w tym miejscu, gdzie Anioł uczył Łucję, Hiacyntę i Franciszka modlitwy, którą teraz powtarzam:   

O Boże mój, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie i miłuję Ciebie. Proszę Cię o przebaczenie dla tych, którzy w Ciebie nie wierzą, Ciebie nie uwielbiają, Tobie nie ufają i Ciebie nie miłują. Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty. W najgłębszej pokorze cześć Ci oddaję i ofiaruję Tobie Przenajdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecnego na ołtarzach całego świata jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi jest On obrażany. Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i przez przyczynę Niepokalanego Serca Maryi, proszę Cię o łaskę nawrócenia biednych grzeszników.

Fatima, Lourdes, Guadalupe, Akita, La Salette, Gietrzwałd oraz inne punkty na mapie, to są znaki, miejsca i sygnały. Matka Boże jest jednak wszędzie tam gdzie zechcemy, aby była. Oczywiście, nasze niezliczone przydrożne kapliczki są tym signum pejzażu, które bardzo pomaga, ale tym, co mamy jako rzecz naprawdę niezawodną, jest św. Różaniec. Jego paciorki to prawdziwa broń do walki ze złem, co najpiękniej wyraził św. ojciec Maksymilian Kolbe. Byle nie traktować odmawianych dziesiątek, jak jakąś mantrę. Byle nie używać różańca jak jakiegoś talizmanu. Choć jest prosty, to jest Tajemnicą, bo chce abyśmy rozważali Boże Tajemnice. A przewodnikiem zawsze jest tutaj Maria. Nic dziwnego, bo to Ona przecież jest „Różą Duchowną”, to Ona jest patronką każdego Rosarium. I w końcu, to Ona, poprzez ręce św. Dominika dała nam tę broń przeciwko grzechowi i herezjom – Różaniec. A Matki trzeba się słuchać.

 

Tomasz A. Żak

Po sukcesie e-booka „Polska chrześcijańska. Albo żadna” redakcja PCh24.pl postanowiła stworzyć kolejną pozycję, która pokaże jak ważnym jest dla naszego kraju oddanie się Jezusowi oraz Jego Matce. Tylko Nasza Królowa może wesprzeć nas w dziele ratowania chrześcijańskich fundamentów polskości. I właśnie tak zatytułowaliśmy nasz e-book. Kliknij tutaj i odbierz publikację „Nasza Królowa”! 

 

Polska musi pozostać wierna Maryi! Pobierz e-book „Nasza Królowa”, najnowszą publikację PCh24.pl

 

 

 

 

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(7)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie