Wielki spisek przeciwko AI. Co Peter Thiel szepcze Trumpowi do ucha?

Relich_1024x1024.jpg
Autor:
Piotr Relich
DJTRUMPI.jpg
fot. Shannon Stapleton / Reuters / Forum

Donald Trump przekonuje o istnieniu w USA „wielkiego spisku” przeciwko rozwojowi technologicznemu, za którym to sprzysiężeniem stać mają Chiny i światowa lewica. Problem w tym, że 80-letni polityk nie wymyślił tej hipotezy sam. 

„Istnieje CHORY spisek przeciwko AI i centrom danych, a jedynym, który się z tego cieszy, są Chiny. KTO WYGRA AI, WYGRA WSZYSTKO!” – napisał prezydent USA w odpowiedzi na pojawiające się w wezwania do uregulowania prac nad sztuczną inteligencją.

W tym tygodniu Sam Altman oraz Elon Musk poparli apel Dario Amodei'ego, dyrektora generalnego Anthropic, o spowolnienie prac nad najnowszymi systemami sztucznej inteligencji. Amodei wezwał rząd USA do wprowadzenia regulacji bezpieczeństwa, wskazując na ryzyko „wymknięcia się” autonomicznych agentów AI, które niekontrolowane mogą „zniszczyć internet” jaki znamy.

Zróbmy to razem!

Jednocześnie w sieci zaczęły pojawiać się przepowiednie o apokaliptycznym charakterze. Ostrzegają one, że tzw. sztuczna inteligencja agentowa posiada potencjał zagłady ludzkości. Ogromną popularność zdobył wpis byłego pracownika OpenAI i Anthropica, który przekonywał, że choć obie firmy oficjalnie zapewniają o podjęciu środków bezpieczeństwa, tak naprawdę biorą udział w technologicznym wyścigu zbrojeń nie bacząc na ryzyko. 

Katastroficzne przepowiednie nakładają się na rosnący w amerykańskim społeczeństwie sceptycyzm wobec współczesnych technologii. W powszechnej świadomości narasta przekonanie, że rozwój AI w obecnym tempie może doprowadzić do kryzysu o globalnej skali. Ludzi straszy się utratą pracy, spadkiem kreatywności, przejęciem przez maszyny procesów decyzyjnych, a nawet potencjalnym ludobójstwem.

Jednocześnie zaskakuje nieprawdopodobna hipokryzja autorów tych wypowiedzi, którzy przecież sami przez lata tworzyli te rzekomo niebezpieczne narzędzia. Do tej pory nie zawracali sobie głowy kwestiami bezpieczeństwa, unikali odpowiedzi na pytania kto stoi za „etyką” dużych modeli językowych oraz wprowadzali na rynek kolejne rozwiązania, mając świadomość ich szkodliwości.

Dlatego naturalna podejrzliwość każe zadać pytania o prawdziwy cel potentatów z Doliny Krzemowej. Niektórzy eksperci wskazują przede wszystkim motywacje biznesowe i strategiczne. OpenAI, Anthropic czy xAI uderzają w alarmistyczne tony akurat tuż przed zaplanowanym wejściem na giełdę. Przyjęcie przez administrację Trumpa surowych zasad bezpieczeństwa, zamiast związywać ręce „BigTechom”, może paradoksalnie pomóc im wyciąć konkurencję. Wielkie koncerny nie będą miały problemów z poniesieniem kosztów rządowego nadzoru, za to skutecznie sparaliżują pracę podmiotów dopiero wchodzących na rynek.

Z kolei straszenie potencjalną katastrofą może wzbudzić przekonanie wśród inwestorów, że wielkie koncerny technologiczne rzeczywiście są w posiadaniu czegoś wyjątkowego. To oczywiście wpłynie na wycenę początkową takich spółek, zapewniając zabezpieczenie w przypadku braku obiecanych zwrotów w krótkim terminie. Dolina Krzemowa nie jest jednak monolitem. Działają tam również wpływowe środowiska, które postrzegają obecny kryzys w dużo szerszym kontekście.

Nadchodzi Antychryst

Tezę o globalnym spisku zawiązanym w celu pacyfikacji rozwoju technologicznego głosi chociażby Peter Thiel – szara eminencja Doliny Krzemowej, polityczny mecenas Republikanów, a także mentor Elona Muska oraz J.D. Vance’a. W jego ocenie, straszenie apokalipsą sztucznej inteligencji do złudzenia przypomina alarmizm klimatyczny, odgrywający w społeczeństwie podobną rolę. Chodzi o zaszczepienie idei zrównoważonego rozwoju nie tylko w ekonomii, przemyśle czy transporcie, ale również w obszarze wysokich technologii informacyjnych.

System, który tworzy nadmierne regulacje, wprowadza nadzór polityczny i masową inwigilację, w ocenie Thiela nabiera charakteru metafizycznego, uosabiając ideę biblijnego Antychrysta. Jego „mistyczne ciało” stanowić ma konglomerat zideologizowanych rządów, organizacji międzynarodowych i wielkiego kapitału, który żerując na strachu przed apokalipsą (technologiczną, nuklearną czy klimatyczną), wydziera z rąk przerażonego społeczeństwa kolejne kompetencje. Jednym z jego głównym przeciwników ma być sama technologia, wymykająca się kontroli politycznej, oferująca ludzkości – jak przekonuje miliarder – realny wzrost jakości życia. W tym sensie rozwój technologiczny symbolizuje u Thiela ideę Katechona, powstrzymującego świat przed prawdziwą apokalipsą.

Z tezami Thiela rymują się ostatnie wpisy Donalda Trumpa, który przekonuje, że AI nie potrzebuje obecnie żadnego nadzwyczajnego nadzoru, a niepokojące zapowiedzi określa mianem „ściemy” (hoax). Do kontroli BigTech wystarczy w ocenie prezydenta USA silna władza wykonawcza („inteligentny prezydent”), a technologiczny wyścig zbrojeń nie jest tym, czego należy się obawiać, lecz procesem niezbędnym Ameryce w konfrontacji z Chinami.

Mroczne oświecenie

Wyrażone przez Trumpa poglądy dowodzą, że w Białym Domu już ostatecznie zwyciężyła narracja środowisk związanych z tzw. techno-prawicą czy też Nową Prawicą. Wśród czołowych ideologów tego środowiska, oprócz Thiela wymienia się przede wszystkim Curtisa Yarvina, który wraz z brytyjskim filozofem Nickiem Landem spopularyzował termin „mroczne oświecenie”. W jego ocenie rewolucja technologiczna obnaża fałsz demokracji liberalnej, która za fasadą równości, egalitaryzmu i wolności, steruje opinią publiczną przy pomocy mediów i autorytetów (tzw. Katedrą).

Yarvin przekonuje, że demoliberalizm w starciu z algorytmami profilującymi skazany jest na porażkę, co oznacza konieczność zawiązania nowej umowy społecznej pomiędzy obywatelami a rządem. Autor odrzuca ideę równości, przekonując o wyższości struktur hierarchicznych. Państwo jego zdaniem powinno przyjąć korporacyjny model zarządzania, z prezesem-królem (CEO) na czele, oraz koncernami technologicznymi stojącymi na straży porządku publicznego.

Dużo dalej w swoich zapowiedziach idzie z kolei Alex Karp, wspólnik Thiela i założyciel tajemniczej korporacji Palantir. Nad firmą operującą na pograniczu rynku prywatnego i zbrojeniówki unosi się mgła dezinformacji i niedopowiedzeń. Powszechnie wiadomo jedynie, że Palantir zapewnia Pentagonowi oraz „przyjaciołom Ameryki”, głównie Izraelowi, potężne technologie szpiegujące, operujące na wielkich bazach danych. Jej szefowie chcieliby jednak widzieć siebie nie tylko jako potężnych biznesmenów, ale przede wszystkim myślicieli politycznych. Przykładowo, firma wydała w tym roku 20-punktowy manifest wzywający gigantów BigTech do zacieśnienia współpracy z amerykańskim rządem, wprowadzenia powszechnego poboru, uzbrojenia sztucznej inteligencji, rezygnacji z soft power na rzecz rządów twardej ręki, oraz porzucenia idei absolutnej równości i sprawiedliwości społecznej.

Trzeba jednak mieć na uwadze, że choć w warstwie deklaracji politycznych techno-prawica zdecydowanie różni się od Demokratów czy marksistów kulturowych, w kwestiach światopoglądowych w wielu miejscach mogłaby znaleźć z nimi wspólny język. Przykładowo, CEO Palantira Alex Karp otwarcie opisuje swoje poglądy na kwestie aborcji, in vitro czy LGBT+ jako „lewicowe”. Palantir finansuje procedury aborcyjne swoim pracownikom, a sam prezes firmy zdecydowanie skrytykował unieważnienie orzeczenia Roe vs. Wade, które oceniał jako „katastrofalne”. Karp w pełni popiera tzw. prawa środowisk LGBT+ z możliwością adopcji dzieci włącznie.

Jego przyjaciel Peter Thiel również krytykował „zbyt radykalne” forsowanie zakazu aborcji przez część Republikanów, podobnie zresztą jak prezydent Donald Trump. Mimo posługiwania się chrześcijańską retoryką, Thiel jest zadeklarowanym homoseksualistą, który sformalizował swój związek z wieloletnim partnerem. Choć od lat sprzeciwia się radykalnej tęczowej agendzie, ochrona godności życia ludzkiego ma z jego perspektywy drugorzędne znaczenie w porównaniu np. z kwestiami gospodarczymi.

Yarvin z kolei dystansuje się od ocen moralnych i etycznych, przekonując, że państwo powinno traktować politykę demograficzną i biopolitykę z maksymalną efektywnością. Z jego perspektywy aborcja czy in vitro powinny stać się narzędziami do kształtowania inżynierii społecznej, oraz być promowane lub ograniczane w zależności od potrzeby.

Widzimy więc, że tzw. amerykańska nowa prawica w rzeczywistości nie ma wiele wspólnego z tradycyjnym znaczeniem powyższego terminu, który w swoich założeniach bazuje na idei godności życia ludzkiego oraz moralności wywiedzionej z prawa naturalnego i religii. Technokraci z otoczenia Trumpa kładą dużo większy nacisk na kwestie utylitarne i instrumentalne wykorzystanie człowieka, traktowanego przede wszystkim jako państwowy zasób.

Wchodząc na kurs kolizyjny z Pekinem, Waszyngton jest gotowy poświęcić wiele z tego, co dotychczas definiowało słynną amerykańską tożsamość. W walce o dotychczasowe status quo USA stopniowo ograniczają wolny handel (polityka celna), konsolidują władzę wielkich oligopoli, inwestują w technologie nadzoru oraz są skłonne ograniczać prawa i wolności jednostki w imię interesu narodowego. Przygotowując się do nadchodzącego starcia, Stany Zjednoczone zdają się coraz bardziej przypominać swojego przeciwnika, który procesy inwigilacji społecznej, marginalizacji jednostki czy ideologizacji państwa opanował już do perfekcji.

 

Piotr Relich

 

 

 

Relich_1024x1024.jpg
Autor:
Piotr Relich
Zróbmy to razem!
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.
Wybierz kwotę: